„Szwajcarska waluta w czasie kryzysu zyskała względem europejskiej 26 proc. Szwajcarów to wcale nie cieszy. Umocnienie franka uderza przede wszystkim w konkurencyjność szwajcarskich firm na rynku europejskim. Nic dziwnego, że władze monetarne Szwajcarii próbowały przeciwdziałać tej aprecjacji. Interwencje SNB (Szwajcarski Bank Narodowy) pomagały na krótko. Szwajcaria padła ofiarą własnego sukcesu. Frank zyskiwał na sile w ostatnich dwóch latach m.in. ze względu na stabilną sytuację gospodarczą w Szwajcarii”, czytamy w Obserwatorze Finansowym.
„Frank ma zdrowe fundamenty, Szwajcaria nie jest nadmiernie zadłużona, agencje ratingowe oceniają ją wysoko, ryzyko ataku spekulacyjnego na rynku finansowym też nie jest duże. To wszystko przyciąga inwestorów” – mówi Obserwatorowi Marek Wołos, analityk TMS Brokers. A Marek Rogalski, analityk walutowy DM BOŚ, dodaje: „EBC ma duży dylemat. Teoretycznie coraz wyższa inflacja powinna spowodować wzrost stóp. Jednak europejski bank musi tak działać, by pogodzić interesy np. gospodarki niemieckiej i hiszpańskiej. A one są diametralnie różne. Jeśli EBC będzie jednak wstrzymywał się z podwyżkami może się okazać, że SNB wyprzedzi go w tym procesie, co znów umocni franka”.
Analitycy są zgodni co do jednego - niezależnie od decyzji szwajcarskiego
banku centralnego, frank ma duży potencjał aprecjacyjny. Jak twierdzi Marek
Rogalski, frank jest czuły na napięcia geopolityczne. Im gorzej na świecie, tym
zainteresowanie frankiem większe. „Z tego punktu widzenia dla dalszych notowań
franka najważniejsze jest to, co dalej będzie działo się w krajach arabskich.
Jeśli zapanuje spokój, to możemy mieć trend boczny, czyli stabilizację wobec
euro i dolara. Na duże osłabienie szwajcarskiej waluty nie ma chyba co liczyć” –
uważa specjalista.