Dermokosmetyki nabrały młodzieńczego wigoru

Rosnąca kategoria przyspieszyła. W pociągu do sukcesu zrobił się tłok, bo wciąż pchają się nowi gracze. Dlatego niektórzy… wysiadają

Dermokosmetyki uciekły spod topora — nowelizacja prawa farmaceutycznego mogła wyrzucić je z aptek. Ich sprzedaż w tym kanale ostro skoczyła — podaje Pex PharmaSequence, firma badająca rynek ochrony zdrowia. Początek roku też był bardzo dobry, a na tle innych aptecznych kategorii — wręcz rewelacyjny. Statystyki przyciągają kolejnych graczy, a obecnych zachęcają do poszerzania portfela. Wydaje się, że perspektywy wciąż są niezłe, choć półki aż się uginają.

MAŁY SIĘ WCIŚNIE:W kategorii jest już ciasno, ale może być 
ciekawa dla mniejszych producentów, którzy nie mają ambicji zdobycia 
dużego udziału w rynku — uważa Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris.
Wyświetl galerię [1/2]

MAŁY SIĘ WCIŚNIE:W kategorii jest już ciasno, ale może być ciekawa dla mniejszych producentów, którzy nie mają ambicji zdobycia dużego udziału w rynku — uważa Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris. Marek Wiśniewski

— Obroty aptek urosły w ubiegłym roku o 6,2 proc. wartościowo i 3 proc. wolumenowo, a sprzedaż w tym kanale dermokosmetyków zwiększyła się aż o 12,3 proc. wartościowo i 13,9 proc. wolumenowo. To ogromny skok — w ostatnich dwóch latach kategoria rosła o 2-3 proc. rocznie. Nie powinno więc dziwić, że pojawiają się kolejni producenci i nowe linie dermokosmetyków — mówi Jarosław Frąckowiak, wiceprezes PEX PharmaSequence (dawniej PharmaExpert). Z danych zebranych przez firmę wynika, że w ubiegłym roku Polacy kupili około 61 mln opakowań dermokosmetyków za 1,3 mld zł.

Niższa cena, tańsze marki

— Wraz ze wzrostem liczby produktów spadają ceny. Pojawiają się również tańsze marki, bardziej dostępne dla konsumentów, co dodatkowo nakręca ruch. Jednocześnie zwiększa się liczba aptek oferujących tę kategorię. Inwestują w dodatkowe miejsce — wydzielają specjalne strefy samoobsługowe itp. Mimo spadku cen, średnio o 1,4 proc. na opakowaniu, to wciąż wysoko marżowa kategoria. Przeciętny narzut na lekach refundowanych wynosi 18 proc., a na kosmetykach — 36-40 proc. — tłumaczy Jarosław Frąckowiak.

— Rynek wciąż przyciąga kolejnych konsumentów. Przybywa osób dbających o urodę i z alergiami. Popyt pobudzają też starzenie się społeczeństwa i rosnąca zamożność — dodaje Marta Marszałek, ekspert firmy badawczej PMR, która bada rynek dermokosmetyków nie tylko w aptekach, ale też w sklepach. PMR podaje, że w sumie — w aptekach i innych miejscach sprzedaży — wydamy na dermokosmetyki w tym roku 1,5 mld zł (ze względu na inną metodologię nie należy porównywać tej wartości z ubiegłorocznymi danymi firmy PEX). Jarosław Frąckowiak podaje, że w ubiegłym roku dermokosmetyki w aptekach uplasowały się tuż za lekami bez recepty na przeziębienie i na przewód pokarmowy. Pną się jeszcze wyżej.

— W pierwszych dwóch miesiącach 2017 r. kurczyły się wszystkie segmenty rynku poza dermokosmetykami, co wzmacnia przekonanie, że ubiegłoroczny skok nie był jednorazowy. Prawdopodobnie nastąpiła kumulacja wielu czynników — rosną również aspiracje społeczeństwa, a odpowiedzią na nie są m.in. produkty z wyższej półki. Ponadto część aptek jest w trudnej sytuacji i ratuje się promocjami zwiększającymi sprzedaż tej części oferty, na której można relatywnie dużo zarobić — tłumaczy wiceprezes PEX PharmaSequence.

Krem jak lek

Na rynku dermokosmetyków pojawiają się producenci farmaceutyków, a producenci kosmetyków budują drugą, dermokosmetyczną nogę biznesu. Ostatnio w segmencie zadebiutowała kosmetyczna Pollena- -Ewa, należąca do Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych.

— Zauważyliśmy silny trend przenikania kosmetyków aptecznych na rynek konsumencki. Postanowiliśmy odpowiedzieć na oczekiwania Polek, borykających się z konkretnymi problemami skóry, a z takim zadaniem mogą sobie poradzić tylko kosmetyki o zaawansowanych formułach — mówi Cezary Bijak, prezes Polleny-Ewy.

Jego zdaniem, świadomość Polaków na temat kosmetyków i ich działania sukcesywnie rośnie, a wraz z nią ich wymagania i zapotrzebowanie na dermokosmetyki. PMR prognozuje, że rokrocznie będziemy zwiększać wydatki na dermokosmetyki (nie tylko w aptekach) średnio o 6 proc. — do 1,9 mld zł w 2021 r. — Ten segment ma jeszcze sporo do zaoferowania, dlatego przez kolejne lata będzie się intensywnie rozwijał. Polki i Polacy cenią kosmetyki apteczne — mają do nich zaufanie i są przekonani o skuteczności. Rynek kosmetyczny w Polsce jest na tyle duży, że znajdzie się w nim miejsce zarówno dla dermokosmetyków, jak i kosmetyków tradycyjnych — uważa Cezary Bijak.

Nasycone i nienasycone

Mimo sprzyjającej koniunktury nie wszystkim się wiedzie. W ubiegłym roku noga powinęła się gigantowi — z aptek w Polsce zaczęła znikać marka Eucerin, z portfela niemieckiej Grupy Beiersdorf, do której należy m.in. Nivea.

— Przetasowania były i będą, nie ma jednak dużych zmian. To rynek, na którym jest ciasno, jest wiele marek o ugruntowanej pozycji, ale dynamika zachęca kolejnych graczy. Wiele zależy od ich oczekiwań — dla mniejszej firmy to wciąż bardzo atrakcyjny segment, duży gracz oczekuje dużego kawałka tortu, którego zdobycie jest już raczej nierealne — mówi Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris. Marta Marszałek przyznaje, że w niektórych dermokosmetycznych kategoriach rynek jest już bardzo nasycony.

— Tak jest w przypadku produktów do pielęgnacji ciała, słabnie też dynamika wzrostu w segmencie produktów do pielęgnacji twarzy. Największe zwyżki czekają dermokosmetyki dla dzieci, do pielęgnacji oczu i stóp — twierdzi Marta Marszałek. Najważniejszym kanałem sprzedaży pozostają apteki, choć producenci coraz częściej wchodzą do sklepów drogeryjno- -kosmetycznych, przed czym wcześniej mocno się bronili.

— Pozostanie w aptekach pozwalało im na pozycjonowanie produktu jako quasi- -leczniczego. Relatywnie mało miejsca na półce i mniejsze możliwości wyeksponowania produktu stanowiły jednak ograniczenie — twierdzi ekspertka PMR. Z roku na rok coraz większą rolę odgrywa też kanał e-commerce.

— Jest jednak hamulec — część konsumentów woli wcześniej przetestować produkt, co jest możliwe w sklepie stacjonarnym — dodaje ekspertka PMR.

6proc. O tyle rocznie będą rosły wydatki na dermokosmetyki, według PMR, do 1,9 mld zł w 2021 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu