Dla ludzi biznesu najdroższy jest czas

Zawadzka Renata, Guzińska Karolina
opublikowano: 31-12-1998, 00:00

Dla ludzi biznesu najdroższy jest czas

Najbardziej popularnym sportem zimowym w środowisku polskiego biznesu jest narciarstwo. Ci, którzy decydują się na zimową eskapadę, wybierają najchętniej stoki Alp austriackich, francuskich lub szwajcarskich. To gwarantuje najbardziej efektywne wykorzystanie urlopu.

Krzysztof Jankowski współwłaściciel Akademii Ruchu Tańca i Mody ARTIM, prezes NFSB

Od dzieciństwa jeździłem na łyżwach i to zarówno na figurówkach, jak i goniąc za krążkiem z hokejowym kijem w ręku. Narty zafascynowy mnie dopiero po trzydziestce. Pierwszy rok był czasem edukacji bolesnej zarówno w przenośni, jak i w dosłownym sensie. Systematyczny trening zapewnia mi dobrą kondycję. Toteż byłem, w porównaniu z innymi początkującymi, w komfortowej sytuacji. Przygotowanie kondycyjne jest niezwykle ważne dla każdego, ale szczególnie dla tych narciarzy, którzy wiele godzin codziennie spędzają w biurowym fotelu lub za kierownicą.

Od lat co roku wyprawiam się zimą w Alpy austriackie. Spędzony tam zimowy urlop jest relatywnie niedrogi, zwłaszcza jeśli przeliczymy to na czas spędzony na stoku. Dodatkową zachętą jest wiele tras o różnym stopniu trudności, umożliwiających uprawianie tego sportu także narciarzom niedoskonałym.

Andrzej Ziaja prezes Metronexu

Nie uprawiam sportów zimowych. Choć w dzieciństwie próbowałem jeździć na nartach, to jednak ten sposób spędzania wolnego czasu nigdy mnie nie zafascynował. Wręcz nie uznaję urlopów w chłodnych zimowych miesiącach. Dzień krótki i, jak na moje upodobania, za mało słońca. To czas, w którym koncentruję się na pracy. Za to latem wyjeżdżam, najchętniej zresztą do ciepłej Hiszpanii. Moją sportową pasją jest żeglarstwo. Jeżdżę także na rowerze.

Sławomir Wagner prezes zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Firm Fizycznej i Technicznej Ochrony Mienia

Nie przepadam za zimą, stąd może wynika pewna awersja do sportów zimowych. W dzieciństwie jeździłem oczywiście na sankach, miałem też narty biegówki. Obecnie uprawiam tylko jeden sport, jogging, za to przez cały rok. Już od dziesięciu lat biegam godzinę dziennie w Lesie Kabackim. Towarzyszy mi pies, doberman, który od szóstej rano czeka na ten pięciokilometrowy spacer. Natłok pracy nie pozwala mi na inne zajęcia sportowe, chociaż kiedyś uprawiałem również lekkoatletykę. Ponieważ jednak biegam regularnie, bez względu na porę roku i pogodę, jogging wystarczy, by utrzymać się w dobrej formie. Jest to już prawie mój nałóg. Dzięki temu nie przeziębiam się (chyba że dopadnie mnie epidemia grypy). Czasami zimą wyjeżdżam w góry z rodziną, ale nie jeździmy na nartach. Wolimy piesze wycieczki.

Bogusław Dębski prezes Inco-Veritas

Uwielbiam jazdę na nartach. Toteż czekam zimy jak kania dżdżu. Wyjeżdżam najchętniej w Alpy szwajcarskie. Choć pozornie oferta jest bardziej kosztowna niż konkurencyjne, to jednak opłaca się, jeśli to co trzeba zapłacić przeliczymy na kilometry przejechane na deskach. Szwajcarzy są znakomicie przygotowani na przyjęcie turystów uprawiających sporty zimowe. Jest wiele tras zjazdowych. Nie ma kolejek do wyciągów. Doskonałe drogi ułatwiają sprawne przemieszczanie się i — co też ważne — o każdej porze dnia i nocy bez trudu można coś zjeść.

Grzegorz Adach właściciel agencji reklamowej ADAH Advertising

Największą przyjemność sprawia mi jazda na snowboardzie. Uprawiam tę dyscyplinę od trzech lat. W tym roku wybieram się na kilka dni do Austrii, gdzie są bardzo dobre warunki dla miłośników tego sportu. Chociaż snowboard stał się dyscypliną olimpijską, jest bardziej stylem życia niż sportem. Dlatego tak mi odpowiada, bo uosabia mój stan ducha — ludzie kreatywni są podobno wolni, a jazda na snowboardzie to wolne zajęcie. Jeździ się bez kijków, do przodu, do tyłu — jak kto chce, i to jest fajne. Uprawiam również inne sporty zimowe. Razem z synem jeżdżę czasem na łyżwach i oczywiście na sankach.

OKIEM EKSPERTA

Elżbieta Kosim dyrektor ds. sprzedaży w Rainbow Tours

Zimowe urlopy polskich biznesmenów przebiegają pod znakiem opalenizny. Młodsi preferują narty. Starsi, którzy zarobili większe pieniądze już po 40., wybierają Maroko — uważają widocznie, że za późno na uprawianie tego bądź co bądź elitarnego sportu. Do niedawna najbardziej popularnym celem narciarskich eskapad była Austria i dojazd własnym środkiem lokomocji bądź autokarem. Dla nowej generacji ludzi biznesu najdroższy jest czas. Toteż wybierają samolot i gotowi są zapłacić więcej za efektywnie spędzony urlop. Najbardziej popularne są: Veysonez w Alpach szwajcarskich i La Plagne lub Tignes we Francji. Tu śnieg jest murowany, a doskonała infrastruktura gwarantuje przekonanie o dobrym wydaniu pieniędzy. Wyjeżdżają z reguły na tydzień, za to kilka razy w roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zawadzka Renata, Guzińska Karolina

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dla ludzi biznesu najdroższy jest czas