Zgodnie z prognozami Międzynarodowej Agencji Energii do 2050 r. wodór może zaspokoić nawet 10-15 proc. zapotrzebowania na energię w transporcie ciężkim. Dynamika rozwoju infrastruktury w Europie odzwierciedla te ambicje – liczba ogólnodostępnych stacji tankowania wodoru przekroczyła już 250, a do roku 2030 planowane jest jej zwiększenie do ponad 2000. Mimo obiecujących perspektyw polski rynek stoi przed szeregiem barier, które hamują jego rozwój i wymagają zintegrowanego podejścia.
Podczas panelu dyskusyjnego poświęconego przyszłości wodoru w polskim transporcie, zorganizowanego na Kongresie Nowej Mobilności w Katowicach eksperci podjęli próbę zdiagnozowania przyczyn powolnego rozwoju tego obiecującego sektora. W rozmowie udział wzięli Jakub Lubiński – dyrektor Działu Technologii Wodorowych, Orlen; Beata Superson-Polowiec, radca prawny, specjalista w dziedzinie prawa cywilnego, gospodarczego i prawa energetycznego; Adam Żelezik, manager rynków finansowych, doświadczony w sektorze zielonej energii; oraz Szymon Poński ze stowarzyszenia Dolnośląska Dolina Wodorowa. Kluczowym wnioskiem płynącym z debaty była zaskakująca spójność stanowisk – eksperci byli tak zgodni co do identyfikacji problemów rynku wodoru, że, jak sami przyznali, „nie mieli się nawet o co pokłócić”.
Brak popytu hamuje podaż
Centralnym dylematem, wielokrotnie podnoszonym w dyskusji, jest problem wzajemnej blokady popytu i podaży. Obie strony rynku czekają na ruch drugiej, co prowadzi do impasu i hamuje inwestycje na dużą skalę. Skalę tego wyzwania ilustruje konkretny przykład: niedawne testy kolei wodorowej na Dolnym Śląsku wykazały zapotrzebowanie na poziomie 4-6 ton wodoru dziennie, podczas gdy, jak przyznał Szymon Poński, „nie ma takich wolumenów, które można by było na dzisiaj dostarczyć”.
Inwestycje w produkcję i dystrybucję (stacje, elektrolizery) nie mają sensu biznesowego bez gwarancji odbioru. Jednocześnie firmy transportowe i miasta nie zainwestują w drogie floty wodorowe bez pewności, że wodór będzie stale dostępny w przewidywalnej cenie.
Jak zauważyła Beata Superson-Polowiec, bez popytu wybudowane stacje i elektrolizery „będą stały” i będzie można „robić sobie przy nich zdjęcia”. Eksperci wskazali też na przykład Szwajcarii, gdzie kluczem do sukcesu nie były dotacje, ale „pewność, że wodór będzie na stacji”.
Eksperci zgodnie stwierdzili, że kluczowe jest pilne wsparcie strony popytowej poprzez długofalowe i stabilne programy. Jak argumentowano, pobudzenie popytu dałoby producentom pewność i umowy typu off-take, niezbędne do uzasadnienia inwestycji. Dzięki temu istniejące instrumenty finansowe, koncentrujące się głównie na podaży (wsparcie inwestycyjne, CAPEX), stałyby się znacznie skuteczniejsze, gdyż wspierałyby projekty z już zabezpieczonym rynkiem zbytu. Nawet po rozwiązaniu tego dylematu rozwój sektora napotyka jednak na kolejną fundamentalną przeszkodę: niejasne i zbyt restrykcyjne regulacje.
Prawo, które nie nadąża za technologią
Eksperci wskazali na chaos regulacyjny jako jedną z głównych barier dla rozwoju rynku. Zidentyfikowano trzy kluczowe problemy.
Pierwszy to brak spójnej idei regulacyjnej. W polskim prawie brakuje fundamentalnej koncepcji, jak traktować wodór. Czy jest to gaz techniczny, czy paliwo? Ta dychotomia paraliżuje tworzenie jasnych i spójnych ram prawnych, komplikując cały system od produkcji po dystrybucję.
Drugi problem można nazwać zbyt wąskim gardłem „zielonego” wodoru (RFNBO). Eksperci zgodnie uznali, że wymóg stosowania od początku wyłącznie najdroższego i najtrudniejszego do certyfikacji wodoru odnawialnego pochodzenia niebiologicznego (RFNBO) jest strategicznym błędem. Zamiast stymulować, taka polityka hamuje start rynku, stawiając barierę wejścia, która na obecnym etapie jest niemal niemożliwa do pokonania.
Trzecim, ale niemniej istotnym problemem jest brak systemu certyfikacji i wsparcia. W Polsce wciąż nie istnieje krajowy system certyfikacji wodoru, który pozwoliłby na rzetelne rozróżnienie jego rodzajów. Brakuje również mechanizmów wsparcia (np. kontraktów różnicowych), które urealniłyby cenę wodoru dla końcowego odbiorcy i uczyniły go konkurencyjnym wobec paliw konwencjonalnych.
Te regulacyjne niejasności i brak stabilnych ram prawnych bezpośrednio przekładają się na kolejną barierę – niechęć sektora finansowego. Jak celnie ujął to Adam Żelezik, obecny stan prawny „opóźnia możliwość bankowania” projektów wodorowych, zwiększając ryzyko i zniechęcając potencjalnych inwestorów.
Jak sfinansować wodorową rewolucję?
Adam Żelezik, reprezentujący fundusz inwestycyjny, przedstawił perspektywę sektora finansowego, podkreślając, że projekt wodorowy, aby mógł uzyskać finansowanie komercyjne, musi spełniać określone kryteria.
Po pierwsze, konieczne jest zbudowanie zbilansowanego modelu biznesowego, obejmującego zarówno stronę podażową, jak i popytową – inwestorzy oczekują istnienia realnego rynku, a nie jedynie prognoz jego powstania. Po drugie, kluczowe znaczenie na wczesnym etapie rozwoju branży ma wiarygodność i doświadczenie podmiotu realizującego przedsięwzięcie, ponieważ renoma i kompetencje partnerów biznesowych w istotny sposób ułatwiają pozyskanie kapitału. Wreszcie, niezbędna jest rentowność ekonomiczna projektu – bez perspektywy zwrotu z inwestycji finansowanie komercyjne nie będzie możliwe, a wsparcie może pochodzić jedynie ze środków publicznych, w formie grantów czy pomocy państwa, mających na celu rozruszanie rynku.
Dodatkowym wyzwaniem dla funduszy i banków jest brak wewnętrznych kompetencji do oceny nowych technologii wodorowych. Prowadzi to do potrzeby tworzenia niezależnych „agencji ratingowych”, które weryfikowałyby technologiczną wiarygodność i dojrzałość projektów. Mimo tych wszystkich wyzwań eksperci byli zgodni co do konkretnych kroków, które mogą odblokować potencjał polskiego rynku wodoru.
Mapa drogowa dla polskiego wodoru
Paneliści podkreślili, że rozwój gospodarki wodorowej w Polsce wymaga pragmatycznego podejścia i zaproponowali kilka rozwiązań, które mogłyby znacząco przyspieszyć ten proces. Wskazywali, że zamiast skupiać się wyłącznie na wodorze RFNBO, warto zacząć od zasobów już dostępnych – np. „szarego” wodoru, który po odpowiednim doczyszczeniu mógłby zostać wprowadzony do obrotu, a następnie stopniowo „zazieleniany”. Taki model pozwoliłby szybko zbudować skalę rynku i zdobyć pierwszych odbiorców, jednocześnie obniżając barierę kosztową.
Zdaniem ekspertów kluczowe jest także wspieranie zdecentralizowanej produkcji poprzez regionalne huby wodorowe i rozwój energetyki rozproszonej. Obecnie transport paliwa na dystansach przekraczających 300 km generuje zbyt wysokie koszty, podczas gdy opłacalność kończy się na około 170 km. Produkcja bliżej odbiorców nie tylko minimalizuje wydatki, ale też zwiększa bezpieczeństwo dostaw, co ma szczególne znaczenie dla przemysłu i transportu.
Uczestnicy panelu zwracali uwagę, że programy wsparcia powinny być lepiej zsynchronizowane i obejmować cały łańcuch wartości – od produkcji i dystrybucji, po generowanie popytu, np. poprzez finansowanie zakupu pojazdów wodorowych. Brak takiej koordynacji prowadzi obecnie do absurdalnych sytuacji, w których stacje powstają bez realnych użytkowników, a pojazdy trafiają na rynek bez odpowiedniej infrastruktury.
Eksperci przypominali także, że przyszłość wodoru nie powinna ograniczać się wyłącznie do elektrolizy. Duży potencjał mają alternatywne metody wytwarzania, w tym produkcja wodoru z odpadów komunalnych poprzez proces zgazowania. Rozwiązanie to mogłoby nie tylko obniżyć koszty paliwa, ale też pomóc w uporaniu się z rosnącym problemem zagospodarowania odpadów.
Z dyskusji wyłania się jasny obraz: Polska dysponuje ogromnym potencjałem w obszarze wodoru, jednak jego wykorzystanie będzie możliwe tylko dzięki realistycznym i skoordynowanym działaniom, które połączą rozwój technologii z logiką ekonomiczną i rzeczywistymi potrzebami rynku.
Czas na pragmatyzm i działanie
Dyskusja panelowa wykazała, że Polska, jako jeden z największych producentów wodoru w Europie, ma ogromny potencjał, by stać się liderem wodorowej transformacji. Niestety obecna strategia jest zbyt powolna i obarczona fundamentalnymi barierami regulacyjnymi, finansowymi i rynkowymi. Finalny wniosek ekspertów jest jednoznaczny: potrzebna jest synchronizacja regulacji, upraszczanie procedur oraz polityczna decyzyjność, aby przejść od etapu dyskusji do realnego działania i wykorzystać szansę, jaka stoi przed polską gospodarką.
