Broker nie rozpacza po stracie 1. miejsca na rynku futures, tylko pracuje nad ofertą dla aktywnych graczy.
GPW jest w połowie drogi, by udział drobnych graczy na rynku kontraktów wynosił kilkanaście procent. Tak jest przynajmniej na Zachodzie.
— Ta nas nie zaskakuje. Od wielu miesięcy obserwujemy ten trend i go wyprzedzamy — mówi Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ.
Chodzi o rozwój oferty i innowacje.
— Kierujemy je do aktywnych inwestorów indywidualnych. Staramy się nadawać ton zmianom zachodzącym w branży brokerskiej oraz wyznaczać trendy w zakresie obsługi internetowej. Dlatego też jako pierwsi wprowadziliśmy rozwiązanie umożliwiające inwestorom prowadzenie handlu algorytmicznego. Obniżyliśmy jednocześnie o 25 proc. prowizję za transakcje internetowe w ramach day-tradingu na rynku kasowym oraz o 14 proc. na rynku kontraktów, co z pewnością zainteresuje profesjonalnych inwestorów wykorzystujących automaty transakcyjne, generujące wiele zleceń — wyjaśnia prezes DM BOŚ.
DM BOŚ, obserwując sukces brokerów foreksowych (m.in. X-Trade Brokers), uruchomił w 2009 r. jako pierwsze bankowe biuro maklerskie własną platformę.
— Z okazji jej pierwszych urodzin wprowadziliśmy 24 nowe instrumenty CFD oraz szereg zmian, w tym m.in. niższe, stałe spready, kwotowanie do piątego miejsca po przecinku, towary rolne, dziewięć nowych par walutowych oraz autorskie indeksy siły walut. Część naszych klientów inwestujących w kontrakty przeniosła się na rynek walutowy. Jego rola wzrasta, a my inwestujemy w ten segment coraz więcej, zyskując pozycję biura uznanego nie tylko ze względu na działalność na rynku kontraktów na GPW, ale również ważnego gracza na rynku pozagiełdowym — mówi Radosław Olszewski.
W zmianie wizerunku pomóc ma m.in. konkurs foreksowy, w którym inwestowane są prawdziwe pieniądze. Wystartował wczoraj. Wabikiem dla inwestorów jest nagroda główna — 100 tys. USD.
— Dla mniej zaawansowanych inwestorów uruchomiliśmy internetowy program szkoleń — mówi Radosław Olszewski.