W opublikowanym w piątek stanowisku, zarząd Sfinksa negatywnie odniósł się do planów nowego inwestora i wobec zaproponowanej przez niego ceny w wezwaniu.
„W opisanym w wezwaniu celu zakupu akcji przez wzywającego, zarząd Sfinks Polska nie dostrzega wyczerpujących konkretów i szczegółów wyjaśniających powody zwiększenia zaangażowania (…) Wzmiankowana przez wzywającego inwestycja strategiczna nie wyjaśnia jego intencji co do przyszłości tej inwestycji i nie odpowiada na pytanie, czy chodzi o docelowe przejęcie spółki Sfinks Polska, czy też tylko o zwiększenie udziału w akcjonariacie w nadziei na przyszłe zdyskontowanie nabytych walorów i dywidendę” – napisano w komunikacie.
„Cena, zaprezentowana w wezwaniu, według zarządu Sfinks Polska jest zbyt niska, nie odzwierciedla bowiem wysiłku inwestycyjnego, realizowanego w bieżącym roku przez spółkę, co przełoży się bezpośrednio na wyższe przychody i zyski” – dodano.
„Na chwilę obecną, przy braku jakiegokolwiek dialogu pomiędzy zarządem Sfinks Polska a AmRest Polska, zarząd Sfinks Polska nie rekomenduje swoim akcjonariuszom sprzedaży akcji w wezwaniu AmRest Polska po zaoferowanej cenie, wierząc tym samym we własne plany rozwoju i dynamiczną zwyżkę cen naszych akcji w średnim i dłuższym okresie czasu” – napisano w podsumowaniu.
Tymczasem Marcin Sójka, analityk DM PKO BP, uważa, ze należy brać pod uwagę potężne inwestycje, duże zadłużenie i zagrożone prognozy, przedstawione przez zarząd Sfinksa.
„Cena wezwania jest wyższa niż nasza wycena Sfinksa i można ją uznać za atrakcyjną. Plany Amresy do dążenia przejęcia swojego konkurenta są zrozumiałe, choć niepokoi duża liczba projektów w jakie uwikłała się spółka” – napisał Marcin Sójka w porannej nocie do klientów biura.
O godz. 10.00 kurs Sfinksa rośnie o 0,41 proc. do 19,38 zł. AmRest zyskuje
0,46 proc. (65,50 zł).