Do trzech procent z lokaty trzeba się przyzwyczaić

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-06-04 07:00

RPP nie daje bankom argumentów do podnoszenia oprocentowania depozytów. Z obecnymi stawkami trzeba się więc oswoić albo… poszukać alternatywy

Cykl podwyżek stóp procentowych może się nie rozpocząć tak szybko, jak tego oczekiwali ekonomiści jeszcze kilka miesięcy temu. Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, twierdzi, że stopy mogą wzrosnąć najwcześniej w połowie 2015 r. lub przez cały kolejny rok nie wzrosnąć w ogóle. Pojawiają się nawet głosy, że stopy procentowe mogą… jeszcze spaść.

Fot. Fotolia
Fot. Fotolia
None
None

— W ostatnich latach prognozowanie stóp procentowych jest wyzwaniem dla analityków i polityki samych banków centralnych. Wynika to z bezprecedensowej skali interwencji rynkowych amerykańskiego Fedu i Europejskiego Banku Centralnego, które są zdeterminowane do utrzymania niskich stóp procentowych przez kolejne 6-8 kwartałów — tłumaczy Paweł Borys, dyrektor ds. strategii i inwestycji PKO BP.

We wtorek Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu ceny pieniądza na dotychczasowym poziomie.

Odsetki nie muszą spaść

Odraczanie zmian wysokości stóp procentowych wpłynie na zachowanie się rynku finansowego, choć dla oszczędzających nie musi to być zła informacja.

Ostatni napływ pieniędzy na depozyty bankowe może wprawdzie zostać ponownie powstrzymany, ponieważ niskie odsetki w połączeniu z umacnianiem się gospodarki mogą zachęcić do bardziej ryzykownych inwestycji — bezpośrednio w akcje lub poprzez fundusze inwestycyjne (czytaj obok) — ale krótkoterminowe lokaty wciąż mogą pozostać atrakcyjne. Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, uważa, że presja na podwyżki oprocentowania depozytów trzymiesięcznych, półrocznych, a nawet rocznych się utrzyma.

— Związane jest to z przyspieszoną akcją kredytową. Już przyspieszyła w kredytach konsumpcyjnych, przyspiesza w korporacyjnych, a niedługo przyspieszy w hipotecznych, ponieważ poprawia się sytuacja w budownictwie — tłumaczy Jakub Borowski.

Ekonomista Credit Agricole podkreśla, że cykl gospodarczy nie sprzyja wolumenowi depozytów, ponieważ coraz więcej osób ma pracę, przybywa osób pewnych swojego zatrudnienia, a nawet tych, którzy oczekują podwyżek. To obniża motywację do oszczędzania, zwłaszcza przy mało atrakcyjnym nominalnym oprocentowaniu. Bankom będą więc rosły aktywa, ale będą musiały zadbać o pasywa i podnosić oprocentowanie lokat.

— Gospodarstwa domowe oczekują, że inflacja będzie wynosiła 1 proc. Na tym tle odsetki z lokaty wysokości 3 proc. mogą się wydawać atrakcyjne, ale gdy zysk porównasię z tym, co mogą dać fundusze, obraz wygląda inaczej. I na pewno część oszczędzających będzie takie porównania robiła — przewiduje Jakub Borowski.

Czas akcji i funduszy

Jarosław Riopka, ekspert ds. emisji instrumentów dłużnych Espirito Santo Investment Bank, uważa, że utrzymujące się niskie stopy procentowe w dalszym ciągu będą motywować do poszukiwania alternatywnych form inwestowania. Zdaniem specjalisty, może się to przełożyć na większe zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi ze strony inwestorów detalicznych, którzy poszukują alternatywy do lokat bankowych, jak i inwestorów instytucjonalnych, którzy notują napływy do funduszy dłużnych.

— Dla emitentów obligacji korporacyjnych to okazja do pozyskiwania finansowania na atrakcyjnych warunkach — dodaje Jarosław Riopka.

Podobnego zdania jest Paweł Borys.

— Oprocentowanie depozytów pozostanie na niskim poziomie, inwestorzy będą szukali więc wyższych stóp zwrotu i alternatywy w postaci lokat strukturyzowanych, funduszy lub produktów ubezpieczeniowych. Obligacje korporacyjne też powinny cieszyć się rosnącym zainteresowaniem samych firm i inwestorów. Mimo że spada ich oprocentowanie, nadal dają premię do obligacji skarbowych i lokat — tłumaczy Paweł Borys.

Średnie oprocentowanie obligacji firm, notowanych na Catalyst, to 8,2 proc., a rentowność brutto to 17,1 proc. Problemem tego rynku jest jednak niska płynność i rosnąca ilość emitentów, którzy nie są w stanie wykupić obligacji.

Niskie, czyli wysokie

Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych Union Investment TFI, zauważa, że brak ruchu na stopach procentowych też oznacza, że coś się z nimi dzieje.

— Dzisiaj ich poziom jest wyższy w Polsce niż na Węgrzech, co jeszcze niedawno wydawało się nieprawdopodobne. Pojawiają się więc głosy, że obniżki były za wolne i stopy mogą jeszcze spaść — mówi specjalista.

Ekspert podkreśla nawet, że rynek usiłuje grać pod obniżkę. Sam w nią jednak nie wierzy, ponieważ wzrost gospodarczy jest niezaprzeczalny — w pierwszym kwartale dynamika PKB była nawet wyższa od oczekiwań ekonomistów. Za obniżką nie przemawia nawet spodziewana letnia deflacja.

— RPP będzie czekała, aż inflacja sama powróci na ścieżkę wzrostu — przewiduje Dariusz Lasek.

Także zdaniem Dariusza Winka, głównego ekonomisty Banku BGŻ i BGŻOptimy, ewentualna deflacja może oznaczać narastanie głosów za obniżką stóp w III kwartale, zwłaszcza jeżeli EBC poluzuje w czwartek politykę pieniężną. Scenariusz bazowy BGŻ zakłada jednak utrzymanie stóp procentowych bez zmian do końca III kwartału 2015 r.