Do trzech razy sztuka

AMB
opublikowano: 2009-11-18 00:00

Porozumienie w sprawie połączenia z Biotonem to nie pierwsza przymiarka Jerzego Staraka.

Porozumienie w sprawie połączenia z Biotonem to nie pierwsza przymiarka Jerzego Staraka.

Polski producent leków ma już za sobą niedoszły mariaż z większym konkurentem —węgierskim koncernem farmaceutycznym Gedeon Richter. Strony rozstały się w niezgodzie na zaawansowanym etapie rozmów. Węgrzy walczą o odszkodowanie.

Kilka miesięcy później Jerzy Starak pochylił się nad Biotonem. Firma biotechnologiczna była wówczas blisko apogeum problemów finansowych. Inwestorzy giełdowi widzieli w Staraku męża opatrznościowego. Potencjalny nabywca był jednak ostrożny.

— Rozpoczynamy due diligence Biotonu. (...). Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, sfinalizujemy umowę. Wolę jednak być ostrożny, bo mam świeżo w pamięci rozstanie z Gedeon Richter —podkreślał w rozmowie z "PB" w sierpniu 2008 r. Jerzy Starak.

Jak się później okazało, ta ostrożność nie była na wyrost. Po jego rezygnacji Ryszard Krauze tłumaczył, że partnera zniechęciły niekorzystne notowania Biotonu. Jednak od tego czasu kondycja i perspektywy spółki znacznie się poprawiły, m.in. dzięki nowej strategii, restrukturyzacji, kontraktowi na sprzedaż insuliny w Chinach, udanym emisjom i spłacie dużej części długów.

Z czasem spółki Jerzego Staraka zaczęły pojawiać się przy okazji kolejnych emisji Biotonu. W kwietniu zacieśniły współpracę, podpisując porozumienie o wspólnym rozwijaniu produktów biotechnologicznych i sprzedaży jednego z preparatów grupy.