Europejskie giełdy rosły w pierwszej części sesji, a źródłem optymizmu był JP Morgan. Jego analitycy ogłosili, że największa część odpisów wartości aktywów europejskich banków jest już za nami i nie trzeba będzie podwyższać ich kapitałów. Potwierdziły to władze UBS i Deutsche Banku. Ten drugi zapowiedział także, że będzie miał zysk w drugim kwartale.
Po przeciwnej stronie rynku znaleźli się detaliści. Przecenę ich akcji wywołał brytyjski Mark & Spencer, który wciąż notuje spadek sprzedaży.
Nastroje inwestorów w Europie popsuły się przed rozpoczęciem notowań w USA. Sprawcą był raport ADP, według którego sektor prywatny stracił w czerwcu najwięcej miejsc pracy od 2002 roku. Do tego cena ropy rosła przed danymi o zapasach w USA.
Wall Street zaczęła jednak od wzrostów. Taniał GM, o którym Merrill Lynch napisał, że bankructwo spółki „nie jest niemożliwe”.
Marek Druś