Czytasz dzięki

Dolarowi grozi załamanie

Kryzys związany z pandemią COVID-19 zainicjował procesy, które przypieczętują koniec wieloletniego okresu siły amerykańskiej waluty.

W marcu rozlanie się epidemii COVID-19 na świat chwilowo wypchnęło obliczany przez giełdę ICE indeks dolara na 17-letni szczyt. To właśnie w amerykańskiej walucie inwestorzy szukali schronienia przed nieuniknionym globalnym kryzysem gospodarczym. Choć teraz gospodarki dopiero wchodzą w recesję, to dolar zdążył już oddać całość wcześniej wypracowanych zysków.

Status dolara jako waluty rezerwowej nie został dolarowi dany raz na
zawsze — uważa Stephen Roach, wykładowca Uniwersytetu Yale.
Wyświetl galerię [1/2]

KONIEC EPOKI:

Status dolara jako waluty rezerwowej nie został dolarowi dany raz na zawsze — uważa Stephen Roach, wykładowca Uniwersytetu Yale.

W ostatnich dniach indeks dolara znalazł się najniżej od 12 marca i w skali tego roku jest już na niespełna 1-procentowym plusie. Kurs amerykańskiej waluty do złotego wrócił poniżej pułapu 4,00 zł i jest już tylko o nieco ponad 3 proc. wyższy niż na koniec ubiegłego roku.

Zdaniem Stephena Roacha, wykładowcy uniwersytetu Yale, a w przeszłości głównego ekonomisty banku Morgan Stanley, kryzys uruchomił mechanizmy, które podkopią wartość dolara, a nawet zagrożą jego statusowi waluty rezerwowej świata.

„Wartość danej waluty jest zawsze wypadkową dwóch czynników — fundamentów krajowej gospodarki oraz tego, jak jej siłę postrzegają zagraniczni inwestorzy. W przypadku dolara ten układ sił właśnie się zmienia, a to oznacza, że czekać go może załamanie — zauważa 74-letni ekonomista w analizie opublikowanej za pośrednictwem agencji Bloomberg.

Skromne oszczędności

Jego zdaniem przyczyny podatności dolara są głęboko zakorzenione, a kryzys związany z pandemią COVID-19 będzie tylko bodźcem, który wydobędzie je na powierzchnię. Podstawowa przyczyna to — widoczny już długo przed nadejściem epidemii — ogromny niedobór oszczędności w amerykańskiej gospodarce.

„W I kwartale 2020 r. oszczędności narodowe netto, czyli skorygowane o amortyzację oszczędności sektora publicznego, przedsiębiorstw i konsumentów, spadły do równowartości 1,4 proc. dochodu narodowego. Był to najniższy odczyt od 2011 r., sięgający zaledwie jednej piątej średnich wartości z lat 1960-2005” — zauważa Stephen Roach.

Przy braku krajowych oszczędności inwestycje w USA były finansowane z nadwyżek oszczędności pozostałych gospodarek, co ułatwiał status dolara jako waluty rezerwowej świata. Konsekwencją były stałe deficyty na rachunku bieżącym, notowane w każdym roku od 1982 r. Jednak dopiero kryzys gospodarczy związany z pandemią COVID-19 sprawił, że nierównowagi te osiągnęły poziom nie do utrzymania.

„Wszystko przez eksplozję deficytu budżetowego. Według Kongresowego Biura Budżetu w 2020 r. deficyt budżetu federalnego wzrośnie do nigdy nienotowanej w czasach pokoju równowartości 17,9 proc. PKB, by w 2021 r. zmniejszyć

Eksplozja deficytu

Według Stephena Roacha w pierwszej chwili znaczna część fiskalnego wsparcia dla gospodarki zasiliła oszczędności. Tracący pracę i obawiający się o przyszłość konsumenci zaczęli oszczędzać, co przejściowo złagodziło niedobór oszczędności w skali całej gospodarki. Problem w tym, że napędzany strachem wzrost oszczędności konsumentów nie nadąża za związanym z kryzysem wzrostem deficytu budżetowego.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

„Według danych departamentu skarbu w kwietniu wzrost deficytu budżetowego był o połowę szybszy od wzrostuoszczędności gospodarstw domowych” — oblicza ekonomista.

Według jego szacunków za sprawą obecnego kryzysu stosunek oszczędności narodowych netto do PKB spadnie dużo głębiej poniżej zera niż po kryzysie finansowym. O ile wówczas pierwszy raz w historii był on ujemny i sięgał średnio blisko minus 2 proc., o tyle teraz będzie się kształtować pomiędzy minus 5 a minus 10 proc., zapowiada Stephen Roach. Takie odczyty nie mogą pozostać bez wpływu na wartość dolara.

„Na razie dolar jest silny, a wspiera go typowy dla okresów kryzysu popyt na bezpieczne aktywa. Jednak nadciągające załamanie stopyoszczędności zapowiada powiększenie się deficytu na rachunku bieżącym zapewne powyżej dotychczasowego rekordu z 2005 r. Dolar nie przejdzie przez to suchą stopą, nawet mimo statusu waluty rezerwowej, którym się cieszy” — przewiduje ekonomista.

Topniejące zaufanie

Zdaniem Stephena Roacha pogorszeniu fundamentów dolara towarzyszyć będzie słabnięcie zaufania do gospodarki amerykańskiej, a przyczyn tego upatruje on w skutkach polityki obecnej administracji. Znaczenie USA na arenie międzynarodowej obniża szereg czynników, poczynając od protekcjonistycznej polityki przez wycofanie się z szeregu umów, organizacji i sojuszy, a skończywszy na niewłaściwej reakcję na epidemię i wybuchu największych od ponad pół wieku niepokojów społecznych.

„W miarę jak pod koniec tego roku lub na początku przyszłego kryzys będzie ustępował, z załamaniem stopy oszczędności zbiegnie się upadek prestiżu USA. Wartość dolara względem walut partnerów handlowych USA może spaść po korekcie o inflację o jedną trzecią, sięgając dołka z 2011 r.” — przewiduje Stephen Roach.

Ekonomista wskazuje na trzy główne konsekwencje takiego scenariusza. Pierwsza to wzrost inflacji w USA — przy zakładanym powolnym ożywieniu gospodarczym przybliża to niekorzystny dla globalnych rynków aktywów scenariusz stagflacji. Drugą będzie gwałtowny wzrost deficytu handlowego USA. Polityka protekcjonizmu zakończy się pyrrusowym zwycięstwem, bo w miejsce importu z Chin wejdzie import z krajów o wyższych kosztach, a rachunek za to zapłacą już dotknięci kryzysem amerykańscy konsumenci. Wreszcie próba uniezależnienia się od finansowania przez Chiny może się zemścić, bo wcale nie jest powiedziane, czy ich miejsce zajmą inni kredytodawcy, a jeśli tak, to po jakim koszcie będą skłonni udostępnić finansowanie.

„Status waluty rezerwowej, którym cieszy się dolar, nie został mu dany raz na zawsze” — ostrzega Stephen Roach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane