Wśród osób, które zgodziły się uczestniczyć w Radzie Pokoju od samego początku, znajdują się między innymi prezydent Argentyny Javier Milei, premier Węgier Viktor Orbán, prezydent Kosowa Vjosa Osmani-Sadriu, a także przywódcy kilku sojuszników USA na Bliskim Wschodzie i w byłych republikach radzieckich.
- Lubię wszystkich tych ludzi. Zazwyczaj w grupie jest ktoś, kogo nie lubię, ale tych wszystkich lubię – powiedział Donald Trump przed ceremonią podpisania porozumienia.
Wielu europejskich przywódców nie pojawiło się jednak na ceremonii.
W sumie do udziału w nowej radzie zaproszono ponad 60 krajów, w tym Polskę. Kraje europejskie odmawiają jednak lub wstrzymują się z odpowiedzią - spośród krajów UE zaproszenie przyjęły Węgry oraz Bułgaria. Prezydent Stanów Zjednoczonych twierdzi, że prace nad utworzeniem rady rozpoczęły się od procesu pokojowego w Strefie Gazy, a następnie rozrosły się do czegoś większego.
- Rada pokojowa jest ważna, ponieważ ma szansę stać się jednym z najbardziej wpływowych organów, jakie kiedykolwiek utworzono – powiedział Donald Trump.
Rada Pokoju spotkała się z krytyką, ponieważ wydaje się stanowić wyzwanie dla obecnego systemu ONZ.
Wśród krytyków znajduje się niemiecki minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul, który stwierdził, że „mamy już radę pokoju i jest nią ONZ”.
Donald Trump twierdzi, że rada będzie współpracować z innymi organami, w tym z ONZ. Podczas prezentacji rady prezydent USA mówił o ośmiu wojnach, które jego zdaniem pomógł zakończyć, i wygłosił długą przemowę na temat siły amerykańskiej gospodarki.
- Wiele osób, w tym ja sam, nie wiedziało nawet o istnieniu niektórych z tych wojen. Dzisiaj świat jest bogatszy, bezpieczniejszy i bardziej pokojowy niż jeszcze rok temu – powiedział Donald Trump.
Prezydent USA powiedział również, że ma nadzieję na szybki postęp w negocjacjach dotyczących wojny na Ukrainie.
