Drzewko to czy bombka?

KAJ
opublikowano: 17-12-2007, 00:00

Jak co roku, miliony Polaków

— głównie panów — z dumą pokażą podrapane dłonie. Od choinki. Ale warto, bo świąteczne drzewko pięknie pachnie. I długo się trzyma.

— Wytargowałem choinkę za stówkę! — będzie słychać przechwałki pana domu, zbierającego komplementy od rodziny. A na placach i rynkach pojawią się drzewka w wersjach wypasionych. Wielkie, obwieszone tysiącem bombek, owinięte dziesiątkami metrów łańcuchów. Pozazdrościć… Takashimaya — japońska sieć luksusowych domów towarowych — postanowiła jednak pokazać własną wersję choinki.

Nazwa Diamond Christmas Tree nie jest przypadkowa. Bo nie o wielkość ani zapach tu chodzi, lecz o diamenty. Na drzewku — wysokim ledwie na 40 cm – zmieściło się ich bite 400 sztuk. Cena — w jenach przekraczająca 200 milionów — jest ostateczna. Rozrzutni Japończycy do choinki dorzucają małego, a jakże, czerwonego misia w diamentowym naszyjniku. Pasuje jak ulał. Szlachetne kamienie pochodzą z kopalń na południu Afryki i Australii.

Zdaniem przedstawicieli

domu towarowego całość — skonstruowana z zasuszonych róż — prezentuje się wybornie. Mniejsze diamenty lśnią jak poranna rosa na płatkach kwiatów, większe — hipnotyzują szlachetnym blaskiem — poetyzują obrotni Japończycy. Kompozycja jest zasługą paryskiego butiku kwiatowego Claude Quinquaud (piękna, bo droga). I nikomu nic do tego, że mało przypomina tradycyjną choinkę. Ważne, że przebija ceną poprzednie najdroższe drzewko, też pełne diamentów. Singapurska firma jubilerska Soo Kee Jewellery wyceniła tamto cacko na 1,55 mln dolarów. Kilkumetrowa, ważąca ponad trzy tony choinka była plątaniną łańcuchów, kryształów i szlachetnych kamieni. A do tego nie schła. I nie drapała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane