Dywidendowe portfele zyskują więcej

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-05-28 00:00

Fundusz, który poluje na tzw. dojne krowy, może dystansować rywali zarówno na rynku byka, jak i niedźwiedzia. Jest też mniej kapryśny, a więc bezpieczniejszy

W ubiegłym roku krajowe przedsiębiorstwa wypłaciły inwestorom dywidendy o łącznej wartości ponad 20 mld zł. Przełom pierwszego i drugiego kwartału to okres, kiedy na WZA spółek podejmowane są decyzje o kolejnym podziale zysków. Analitycy Millennium DM uważają, że ten rok — pomijając część banków, które ze względu na zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymały się z wypłatą dywidendy — powinien być jeszcze lepszy niż 2014 r.

— Coraz więcej firm dzieli się zyskiem z akcjonariuszami, a przy obecnych cenach nietrudno znaleźć zarówno małe, jak i duże podmioty, dla których stopa dywidendy przekracza 5 proc. — mówi Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

Zyskowna amortyzacja

Główną zaletą spółek dywidendowych jest mniejsza zmienność notowań. Co prawda w okresie hossy ich akcje mogą rosnąć wolniej, ale na rynku niedźwiedzia mogą być traktowane jako bezpieczniejsze niż pozostałe aktywa ze względu na wypłacany dochód i nie tracić dzięki temu na wartości lub tracić relatywnie mniej. Nie dziwi więc, że na dywidendy stawiają także zarządzający funduszami. W całym 2014 r. krajowe TFI pozyskały w ten sposób 1,2 mld zł.

— Wypłacana regularnie dywidenda pełni rolę premii w momentach zwyżek na giełdzie oraz pocieszyciela podczas spadków. Pozyskana w ten sposób gotówka jest przez fundusz reinwestowana — tłumaczy Tomasz Matras, zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI.

Największe przychody z dywidend uzyskują fundusze akcji polskich. Analizy Online wyliczyły, że w ubiegłym roku trafiło do nich łącznie ponad 0,6 mld zł. Okazuje się, że fundusze, które mają w portfelach tzw. dojne krowy, znacznie dystansują rywali, gdy na rynku leje się krew, ale dobrze radzą sobie także podczas hossy. Przykład? W portfelu Legg Mason Akcji znajduje się 40-50 spółek, dla których przeciętna stopa dywidendy za ostatnie 3 lata wynosi 4,4 proc. W kryzysowym 2008 r. fundusz ten wypadł o 5 pkt. proc. lepiej niż średnia w grupie, a w spadkowym 2011 r. stracił 17,7 proc., czyli o 6 pkt. proc. mniej niż konkurencyjne produkty. W 2013 r., kiedy na GPW królowała hossa, Legg Mason uplasował się w drugim kwartylu stóp zwrotu, pokonując konkurencję o prawie 2 pkt. proc. Na spółki dywidendowe poluje także UniKorona Akcje, który przez ostatnie 10 lat zarobił o 30 pkt. proc. więcej niż średnia w grupie.

Polowanie za granicą

Średnioroczna stopa zwrotu amerykańskiego indeksu S&P500 Dividend Aristocrats za ostatnie 10 lat wyniosła 10,8 proc., podczas gdy zwyżka S&P 500 sięgnęła w tym czasie 8,3 proc. Zmienność obu indeksów mierzona odchyleniem standardowym to odpowiednio 13,7 oraz 14,7 proc. „Ostatnie lata to okres szczególnie dobry dla akcji dywidendowych. Ich przewaga nad szerokim rynkiem widoczna jest prawie we wszystkich analizowanych okresach niezależnie od regionu czy giełdy. Coraz większa liczba spółek zapowiadających wprowadzenie polityki dywidendowej, wysokie już poziomy światowych indeksów giełdowych oraz rekordowo niskie rentowności obligacji skarbowych przemawiają na korzyść posiadania w portfelu właśnie spółek dywidendowych czy też funduszy inwestycyjnych opartych na tej strategii” — uważają analitycy Millennium DM.

Krajowe TFI oferują kilka funduszy, które celują w zagraniczne spółki dywidendowe. Np. UniAkcje Dywidendowy szuka okazji na europejskich rynkach wschodzących. I choć w tym roku fundusz zarobił 2 pkt. proc. mniej niż rywale z grupy, to jednak przez ostatnie dwanaście miesięcy pokonał konkurencję o 11 pkt. proc. Rok 2015 jest natomiast wyjątkowo dobry dla PZU Akcji Dywidendowych, który na europejskich giełdach krajów wschodzących zarobił 21,5 proc., podczas gdy średnia w grupie to nieco ponad 8 proc. Fundusze akcji dywidendowych znajdziemy też w ofercie ING, Altussa i Avivy Investors. Zarządzający Altusa inwestują zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, a ich celem jest wypracowanie 10-procentowej stopy zwrotu rocznie, bez względu na otoczenie. Do celu jeszcze trochę brakuje, bo przez ostatnie dwanaście miesięcy fundusz zyskał nieco ponad 7 proc. Dobrej passy nie ma natomiast ING Spółek Dywidendowych USA, który okazji do zarobku poszukuje za oceanem. W każdym z wybranych okresów — półrocznym, rocznym czy trzyletnim — wypada blado na tle funduszy akcji amerykańskich. To pokazuje, że kluczowa — bez względu na stosowaną strategię — pozostaje selekcja.