E-myto do poprawki

opublikowano: 2012-03-06 00:00

KOMENTARZ

ANDRZEJ ARENDARSKI

prezes Krajowej Izby Gospodarczej

WPolsce często zdarza się, że prawo nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością. Tak jest w przypadku m.in. procesu cyfryzacji administracji, gdzie możliwości techniczne nie są w pełni wykorzystane z powodu braku odpowiednich przepisów.

Można to często złożyć na karb powolnej z natury machiny administracyjnej, co zresztą nie jest tylko polską przypadłością. Gorzej gdy w momencie tworzenia prawa wyłącza się wyobraźnię i nie bierze pod uwagę możliwych skutków proponowanych rozwiązań. Doskonale ilustruje to problem przepisów związanych z wdrażaniem w Polsce systemu viaTOLL, zwanego inaczej e-mytem.

Dyskutowaliśmy na ten temat w trakcie niedawnej konferencji zorganizowanej w Krajowej Izbie Gospodarczej. System wprowadzono 1 lipca ub.r. i w sensie technicznym i organizacyjnym działa on zgodnie z oczekiwaniami. Równocześnie jednak okazało się, że ustawodawca nie dość dokładnie uregulował wszystkie kwestie związane z nowym systemem poboru opłat.

O wielu z nich wspominałem we wcześniejszych felietonach. Wielkie zamieszanie spowodowały m.in. przepisy, zgodnie z którymi elektroniczny pobór opłat obowiązuje wszystkie pojazdy, których masa wynosi 3.5 t lub więcej, nawet jeśli jest to samochód osobowy z przyczepką. Po wielu miesiącach od zwrócenia uwagi na problem minister transportu Sławomir Nowak niedawno zapowiedział zmianę przepisów.

Kolejna sprawa to naliczanie kar za jazdę bez specjalnego urządzenia rejestrującego przejazd tzw. viaBOXa.

Obecnie nalicza się 3 tys. zł za odcinek drogi — czyli trasę między dwoma skrzyżowaniami. Zatem w jednym miejscu za przejechanie 5 km niesolidny kierowca zapłaci 3 tys. zł (bo to odcinek bez skrzyżowań), a w innym — 15 tys. zł (jeśli trafi się aż 5 „odcinków dróg”). To nie wszystko. Wątpliwości budzi objęcie elektronicznym systemem poboru pojazdów komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Nie taka chyba była intencja ustawodawcy.

Podane przykłady pokazują, że wprowadzanie nowych rozwiązań prawnych wymaga wyobraźni i zwykłego zdrowego rozsądku. Jestem w stanie zrozumieć, że tworząc prawo dwadzieścia lat temu, trudno było przewidzieć dynamiczny rozwój narzędzi internetowych czy pojawienie się iPada. Znacznie trudniej jest mi zrozumieć, że przygotowując wdrożenie elektronicznego systemu opłat drogowych, nie przewidziano, że po drogach będą jeździć samochody osobowe z przyczepami albo autobusy komunikacji miejskiej i wcześniej nie zadbano o przygotowanie odpowiednich rozwiązań prawnych.

Trudno zrozumieć, że przygotowując wdrożenie elektronicznego systemu opłat drogowych, nie przewidziano, że po drogach będą jeździć samochody osobowe z przyczepami albo autobusy komunikacji miejskiej.

Możesz zainteresować się również: