Marek Zuber, analityk Dexus Partners:
Euro zbliża się do szczytu. Jeszcze w grudniu, a najpóźniej w styczniu, za euro możemy płacić 4,10 zł i to powinien być maksymalny poziom. Później spodziewam się postępującego umocnienia złotego. Już w okolicach lutego cena walut może spaść nawet o 20 gr. Dalsze umocnienie naszej waluty będzie w dużej mierze zależało od tego, że budżet nie zostanie zmieniony i czy nie wzrośnie deficyt. Jeśli nie będzie zmian w budżecie, w drugiej połowie roku czeka nas szybsze umocnienie złotego względem euro. Cena wspólnej waluty może spaść nawet do 3,3 zł.
Jeśli ktoś wybiera się na ferie za granicę w drugiej połowie stycznia lub w lutym, to nie sądzę, że będzie musiał zapłacić za euro więcej niż teraz. Dlatego teraz wstrzymałbym się z kupnem euro z myślą o wyjeździe za granicę za miesiąc lub dwa.
Piotr Kuczynski, główny analityk Xeliona:
Nie panikujmy. Zawału złoty nie dostanie. Biorąc pod uwagę kondycję naszej gospodarki, złoty powinien być mocniejszy. Trend na rynku walutowym w przyszłym roku na pewno się odwróci, pytanie tylko, kiedy. To, co dzieje się na rynku walutowym, to gra spekulacyjna.
Marek Rogalski, główny analityk FIT DM:
Kursy kantorowe są nieco oderwane od dynamicznego, rzeczywistego rynku walutowego. Niemniej, czas zakupu euro jest raczej bez znaczenia, bo kurs i tak jest wysoki. Ewentualna różnica 10 gr nie zrujnuje budżetu domowego. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że wyjazdy zagraniczne stały się ostatnio drogie. Dlatego polecam polskie góry.