Eksperci: nie kupujmy euro na zapas

CK
opublikowano: 2008-12-16 13:14

Jedziesz na ferie zimowe w Alpy lub na Słowację? Nie panikuj. Euro jest drogie, ale nie musisz już dziś biec do kantoru. Specjaliści twierdzą, że w styczniu i w lutym euro nie powinno być dużo droższe niż dziś.

Marek Zuber, analityk Dexus Partners:

Euro zbliża się do szczytu. Jeszcze w grudniu, a najpóźniej w styczniu, za euro możemy płacić 4,10 zł i to powinien być maksymalny poziom. Później spodziewam się postępującego umocnienia złotego. Już w okolicach lutego cena walut może spaść nawet o 20 gr. Dalsze umocnienie naszej waluty będzie w dużej mierze zależało od tego, że budżet nie zostanie zmieniony i czy nie wzrośnie deficyt. Jeśli nie będzie zmian w budżecie, w drugiej połowie roku czeka nas szybsze umocnienie złotego względem euro. Cena wspólnej waluty może spaść nawet do 3,3 zł.

Jeśli ktoś wybiera się na ferie za granicę w drugiej połowie stycznia lub w lutym, to nie sądzę, że będzie musiał zapłacić za euro więcej niż teraz. Dlatego teraz wstrzymałbym się z kupnem euro z myślą o wyjeździe za granicę za miesiąc lub dwa.

Piotr Kuczynski, główny analityk Xeliona:

Nie panikujmy. Zawału złoty nie dostanie. Biorąc pod uwagę kondycję naszej gospodarki, złoty powinien być mocniejszy. Trend na rynku walutowym w przyszłym roku na pewno się odwróci, pytanie tylko, kiedy. To, co dzieje się na rynku walutowym, to gra spekulacyjna.

Marek Rogalski, główny analityk FIT DM:

Kursy kantorowe są nieco oderwane od dynamicznego, rzeczywistego rynku walutowego. Niemniej, czas zakupu euro jest raczej bez znaczenia, bo kurs i tak jest wysoki. Ewentualna różnica 10 gr nie zrujnuje budżetu domowego. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że wyjazdy zagraniczne stały się ostatnio drogie. Dlatego polecam polskie góry.