EMISJA AKCJI ZASILI SPÓŁKI OSOBOWE

Jarosław Królak
opublikowano: 11-07-2000, 00:00

EMISJA AKCJI ZASILI SPÓŁKI OSOBOWE

Propozycja dla małych i średnich firm szukających kapitału

Nowa spółka komandytowo--akcyjna pozwoli na uzyskanie środków finansowych z zewnątrz, przy zachowaniu pełnej kontroli wspólników nad firmą. Minimalna odpowiedzialność akcjonariuszy ma ich zachęcić do inwestowania kapitału.

Istotą spółki komandytowo-akcyjnej jest możliwość dokapitalizowania jej w drodze emisji akcji. Jest to ukłon w stronę firm posiadających już ugruntowaną pozycję na rynku, które nie chcą narazić się na ryzyko wrogiego przejęcia (akcjonariusze nie będą mieć bowiem prawa kierowania spółką). Takiego niebezpieczeństwa nie można wykluczyć w spółce akcyjnej, z kolei spółki komandytowe nie mają prawa emisji akcji. Z tych powodów twórcy projektu kodeksu handlowego uznali za konieczne wprowadzenie do polskiego prawa całkowicie nowej organizacji. Spółka komandytowo-akcyjna, jako osobowo-kapitałowa, jest propozycją głównie dla małych i średnich przedsiębiorstw poszukujących środków finansowych.

Skomplikowane prawo

— Obecnie w Polsce najwięcej jest prostych i niesformalizowanych spółek cywilnych. Są one zakładane głównie przez osoby prowadzące interesy rodzinne, oparte na osobistym i bezpośrednim udziale w działalności spółki. Dużo jest także spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, z niewielkim lub średnim kapitałem, w których wspólnicy sami zasiadają w zarządach, nie ryzykując powierzania prowadzenia firm osobom z zewnątrz. Te obie grupy przedsiębiorców, rozbudowując swój potencjał ekonomiczny, intensywnie szukają kapitału. Zakładane są nowe spółki akcyjne, część spółek z o.o. przekształca się w taką właśnie formę prawną. Jednak ogromny formalizm ustroju spółki akcyjnej najczęściej zniechęca do jej tworzenia. Dlatego propozycja wprowadzenia do polskiego prawa spółki komandytowo-akcyjnej stwarza szanse rozwoju dla średnich rozmiarów firm — tłumaczy Janusz Kasprzak, adwokat z kancelarii prawnej Janusz Kasprzak i Partnerzy.

— Spółka taka występuje w wielu systemach prawnych, m.in. w Niemczech, Francji i Szwajcarii. Funkcjonowała także w Polsce w okresie porozbiorowym, na podstawie prawa państw zaborczych. Twórcy kodeksu handlowego z 1934 r. zrezygnowali z niej. Obecny projekt przywraca ją, czerpiąc z wzorów niemieckich i francuskich — dodaje Michał Wysocki, radca prawny z kancelarii prawnej Chałas, Wysocki i Partnerzy.

W spółce komandytowo-akcyjnej funkcjonują dwa rodzaje wspólników, różniących się zakresem odpowiedzialności za długi firmy oraz katalogiem praw i obowiązków. Pierwszą grupę tworzą komplementariusze, którzy odpowiadają bez ograniczeń, całym swoim majątkiem za zobowiązania spółki. Druga grupa to komandytariusze, którzy obejmują akcje emitowane przez spółkę.

— Projektowane przepisy bardziej dbają o interesy komplementariuszy niż akcjonariuszy. Wyłącznie ci pierwsi odpowiadają za zobowiązania spółki, ale też oni mają zasadniczy wpływ na jej działalność. Akcjonariusze natomiast zwolnieni zostali od odpowiedzialności (art. 135 projektu ustawy). Ich wpływ na spółkę ogranicza się do podejmowania uchwał na walnym zgromadzeniu — mówi Michał Wysocki.

Atrakcyjna poprawka

Projekt kodeksu handlowego określa generalną zasadę pomocniczej (subsydiarnej) odpowiedzialności wspólników, co oznacza, że w pierwszej kolejności wierzyciel będzie musiał dochodzić spłacenia długu od samej spółki, a dopiero później od wspólników (komplementariuszy).

— Jest to nowość, która czyni tę formę przedsiębiorstwa znacznie atrakcyjniejszą od spółki cywilnej — dodaje Janusz Kasprzak.

Projekt nakłada na komplementariuszy prawo i obowiązek reprezentowania spółki na zewnątrz. Podkreśla się tym samym jej osobowy charakter ze strategiczną, niezależną od akcjonariuszy pozycją komplementariuszy, mimo że to właśnie ci pierwsi wnoszą kapitał.

— Projekt przewiduje co prawda możliwość przyznania akcjonariuszowi prawa reprezentowania spółki, ale tylko na podstawie udzielonego pełnomocnictwa. Akcjonariusze są tu więc uzależnieni od komplementariuszy. Działanie akcjonariusza bez pełnomocnictwa lub jego przekroczenie spowoduje odpowiedzialność całym swoim prywatnym majątkiem za niekorzystne skutki takich czynności — podkreśla Janusz Kasprzak.

Sprawy spółki również prowadzą komplementariusze. Działa w niej natomiast walne zgromadzenie oraz rada nadzorcza. W walnym zgromadzeniu mogą brać udział wszyscy wspólnicy. Każda akcja daje jeden głos.

— Do zadań walnego zgromadzenia należy rozpatrywanie i zatwierdzanie sprawozdań komplementariuszy z działalności spółki oraz za poprzedni rok, udzielanie absolutorium, a także decyzje o rozwiązaniu spółki. Zgody wszystkich komplementariuszy wymaga zbycie i wydzierżawienie przedsiębiorstw spółki, zbycie nieruchomości, zmiana statutu, podwyższenie i obniżenie kapitału akcyjnego — wymienia Michał Wysocki.

— Istnienie rady nadzorczej jest obowiązkowe, gdy akcjonariuszy jest więcej niż dziewięciu. Powołuje ją i odwołuje walne zgromadzenie. Nie mogą w niej brać udziału komplementariusze i ich pracownicy. Rada nadzorcza jest narzędziem akcjonariuszy do kontrolowania na bieżąco kondycji finansowej spółki, czyli właściwego wykorzystania wniesionego przez nich kapitału — dodaje Janusz Kasprzak.

Kontrola udziałowców

Gdy kierujący firmą komplementariusze działają na jej niekorzyść lub popełniają istotne błędy, akcjonariusze z rady nadzorczej mogą wystąpić do sądu o odszkodowanie. Na mocy prawomocnego wyroku można pozbawić komplementariusza prawa do kierowania spółką.

Akcjonariuszowi nie przysługuje natomiast prawo wypowiedzenia umowy spółki, jej rozwiązania nie spowoduje nawet upadłość firmy. Natomiast komplementariusz będzie mógł wypowiedzieć taką umowę, jeśli zostało to w niej zapisane. Statut spółki powinien być sporządzony w formie aktu notarialnego. Powstaje on z chwilą wpisania do rejestru sądowego. Spółka będzie mogła we własnym imieniu nabywać prawa, zaciągać zobowiązania, pozywać do sądu i być pozywana. Mimo to, nie będzie posiadać osobowości prawnej oraz nie będzie obciążona podatkiem dochodowym od osób prawnych. Kapitał akcyjny powinien wynosić co najmniej 50 tys. zł.

PODWÓJNA KORZYŚĆ: Zakwalifikowanie spółek komandytowo-akcyjnych do osobowych pozwoli na szybsze i łatwiejsze ich tworzenie. Podobieństwo do spółek kapitałowych da możliwość zaangażowania i uzyskiwania znacznych środków — podkreśla Janusz Kasprzak, adwokat z kancelarii prawnej Janusz Kasprzak i Partnerzy. fot. G. Kawecki

ZARZEWIE KONFLIKTÓW: Mimo wielu korzyści płynących z wprowadzenia spółki komandytowo-akcyjnej, może ona być płaszczyzną konfliktów między komplementariuszami i akcjonariuszami — twierdzi Michał Wysocki, radca prawny z kancelarii prawnej Chałas, Wysocki i Partnerzy. fot.M. Pstrągowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / EMISJA AKCJI ZASILI SPÓŁKI OSOBOWE