Enea chce na giełdę razem z PAK

Agnieszka Berger, UŚ
opublikowano: 08-10-2007, 11:00

Paweł Mortas, prezes Enei, wierzy, że  przejęcie zespołu elektrowni nie opóźni debiutu. Za cel stawia sobie początek 2008 r.

Paweł Mortas, od kilku miesięcy prezes grupy energetycznej Enea, jest optymistą. Choć rynek ma wątpliwości, on wierzy, że spółka zdoła zadebiutować na giełdzie już w I kwartale przyszłego roku. To co najmniej kilka miesięcy wcześniej, niż planują pozostałe państwowe grupy, ale i tak później niż pierwotnie zapowiadał właściciel, czyli skarb państwa.

Doradca u bram
— Data debiutu była kilkakrotnie przekładana. Musieliśmy poczekać na rozstrzygnięcia w sprawie konsolidacji z Elektrownią Kozienice i kopalnią Bogdanka. Program rządowy przewidywał utworzenie spółki holdingowej. Potem okazało się, że to jednak Enea przejmuje Kozienice. Po drodze rezygnację złożył członek zarządu odpowiedzialny za finanse, który koordynował przygotowania do giełdy. To też spowodowało opóźnienie — tłumaczy Paweł Mortas.

Szef Enei deklaruje, że grupa jest już gotowa do podpisania umowy z doradcą.

— Czekamy tylko aż wypowie się skarb państwa. Sądzę, że ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi w ciągu miesiąca — zapowiada prezes.

Enea nie ujawnia, jakie oferty trafiły do finału przetargu. „Puls Biznesu” dowiedział się nieoficjalnie, że w końcowej rywalizacji biorą udział dwa banki inwestycyjne — Goldman Sachs i Credit Suisse First Boston (CSFB). Według naszych informatorów, pozycję CSFB osłabia konsorcjum z BZ WBK, który był doradcą skarbu państwa w giełdowej prywatyzacji Zelmera badanej na wniosek NIK przez prokuraturę.

Intratna akwizycja
Model prywatyzacji Enei nie będzie odbiegał od formuły przyjętej przez resort skarbu dla wszystkich państwowych grup energetycznych.

— W pierwszym etapie na giełdę trafi niewielki pakiet 10-15 proc. akcji nowej emisji. Obecnie wycena grupy wynosi około 10 mld zł, jednak na wysokość faktycznych wpływów z emisji będzie miało wpływ to, jakie będą aktywa grupy w chwili debiutu — mówi Paweł Mortas.

A zmienić się może sporo. Skarb państwa już zapowiedział, że wniesie do Enei dwie kopalnie węgla brunatnego — Konin i Adamów. A to tylko przygrywka do przejęcia przez poznańską grupę Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK).

— Mamy już przygotowane założenia i projekcje. Wynika z nich, że przejęcie PAK nam się opłaci. Obecnie grupa ma niedobór źródeł wytwórczych w stosunku do zapotrzebowania. Brakuje nam również własnych kopalni. Szacujemy, że na tej konsolidacji zyskamy około 400 mln zł w ciągu czterech lat — mówi prezes Enei.

Zły czas wyborów
Paweł Mortas zapewnia, że jest już po wstępnych rozmowach z wychodzącym z PAK Elektrimem, kontrolowanym przez Zygmunta Solorza-Żaka.

— Inwestor zgodził się rozmawiać z nami o sprzedaży akcji PAK. W tym tygodniu chcielibyśmy spotkać się z przedstawicielami KGHM, żeby poznać zamiary zarządu. Chcemy wykorzystać materiały zgromadzone przez tę spółkę w trakcie due diligence PAK i przygotowaną przez ich doradcę wycenę zespołu elektrowni. Jesteśmy też gotowi rozmawiać z KGHM o wspólnej inwestycji w PAK. Propozycja przedstawiona przez spółkę miedziową skarbowi państwa przewidywała nasz udział w tym procesie. Chcielibyśmy poznać szczegóły tej oferty— dodaje szef Enei.

Zdaniem Pawła Mortasa, zakup PAK nie spowoduje kolejnego opóźnienia debiutu Enei na giełdzie.

— Warunek to szybkie przeprowadzenie rozmów. Musimy wiedzieć, w jaki sposób uwzględnić planowane przejęcie PAK w warunkach emisji — zastrzega prezes.

Problem w tym, że Zygmunt Solorz-Żak niekoniecznie będzie się spieszył do negocjacji z Eneą. Może zdecydować się na odłożenie rozmów na okres po wyborach, bo jeśli zmieni się rząd, zmianie może ulec strategia państwa wobec PAK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, UŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu