Eques zapoluje na rynkach wschodzących

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-10-01 00:00

Towarzystwo zaoferuje nowy fundusz akcji, który okazji do zarobku poszuka na emerging markets.

Choć Komisja Nadzoru Finansowego już zaakceptowała prospekt funduszu Eques Rynków Wschodzących, to jednak TFI nie spieszy się z jego sprzedażą. Czeka na dobry moment, ale niewykluczone, że nadejdzie on jeszcze w tym roku.

W POCZEKALNI:
W POCZEKALNI:
TFI, którym zarządza Tomasz Korab, ze sprzedażą nowego produktu poczeka, aż wrócą lepsze nastroje na rynkach wschodzących.
[FOT. WM]

— Rynki wschodzące są w defensywie, a motorniczym obecnej hossy są kraje rozwinięte, z USA na czele. Wiele negatywnych czynników wpływa na to, że emerging markets pozostają w odstawce, ale sytuacja ta wkrótce może się zmienić. Najpierw jednak ożywienie globalnej gospodarki musi nabrać rumieńców. Dlatego teraz do inwestycji na rynkach rozwijających się trzeba podejść selektywnie. Uważam, że całkiem dobre perspektywy rysują się przed wybranymi giełdami w Azji, m.in. indonezyjską czy malezyjską — mówi Tomasz Korab, prezes Eques TFI.

Firma nie chce skupiać się na konkretnych rynkach. Okazji do zarobku poszuka na całym świecie, również na tzw. frontier markets (rynki graniczne, np. kraje afrykańskie), z tym że tego rodzaju inwestycje dokonywane będą pośrednio, poprzez tytuły uczestnictwa funduszy zagranicznych lub ETF. Eques Rynków Wschodzących zajmie miejsce pod parasolem funduszy otwartych, pod którym znajdują się obecnie cztery produkty — akcyjny, aktywnej alokacji, pieniężny i obligacyjny. Minimalna kwota inwestycji to 100 zł, a każda kolejna — 50 zł.

Dodatkowo Eques TFI oferuje kilka funduszy sekurytyzacyjnych i w dalszym ciągu poszerza paletę tego rodzaju produktów. Kilka dni temu firma zaoferowała fundusz wierzytelności pracujących, czyli takich, które są na bieżąco spłacane. Na koniec września towarzystwo zarządzało aktywami w wielkości 1,2 mld zł, z czego prawie 200 mln to pieniądze zgromadzone w portfelach funduszy detalicznych.