Po wtorkowym rajdzie indeksów na Wall Street inwestorzy spodziewali się wzrostów w Azji i Europie. Nic z tego. W środę giełdy z dużą dozą wstrzemięźliwości przyjęły doniesienia zza oceanu, gdzie amerykańskie władze monetarne sprowadziły stopy procentowe do rekordowo niskiej wartości. Inwestorzy mocniej niż ich amerykańscy koledzy wczytali się w komunikat FOMC (potwierdzający recesję w USA) i z rezerwą podeszli do deklaracji drukowania kolejnych miliardów dolarów.
Indeksom największych giełd Europy ciążyły przede wszystkim instytucje finansowe. Dopiero po południu pojawiło się więcej zleceń kupna, ale popyt był anemiczny. W Paryżu mocnej przecenie poddały się akcje BNP Paribas. Lider francuskiego sektora bankowego będzie redukował etaty w dziale inwestycyjnym. To następstwo strat. Strach związany z kondycją amerykańskiej gospodarki wywołał podaż walorów spółek osiągających większość przychodów za Atlantykiem. Taniał Novartis, szwajcarski gigant farmaceutyczny (40 proc. sprzedaży w USA), oraz EADS, właściciel Airbusa (20 proc. przychodów).
Tadeusz
Stasiuk