Eureko oferuje rządowi ugodę

(Marek Druś)
opublikowano: 2006-07-13 07:07

Eureko liczy jeszcze na kompromis z polskim rządem w sprawie prywatyzacji PZU. Ernst Jansen, wiceprezes Eureko podkreśla, że czasu na rozmowy pozostało niewiele. Jeśli trybunał arbitrażowy określi wysokość odszkodowania dla holenderskiej spółki, będzie za późno.

Eureko liczy jeszcze na kompromis z polskim rządem w sprawie prywatyzacji PZU. Ernst Jansen, wiceprezes Eureko podkreśla, że czasu na rozmowy pozostało niewiele. Jeśli trybunał arbitrażowy określi wysokość odszkodowania dla holenderskiej spółki, będzie za późno.

Konflikt Eureko, mniejszościowego akcjonariusza PZU, największej instytucji finansowej w naszym regionie, ze skarbem państwa, większościowym udziałowcem, jest coraz ostrzejszy. Wyraźnie widać to było przed wczorajszym walnym ubezpieczeniowej spółki. Wśród polityków PiS słychać było nawet głosy, by na złość Eureko nie wzmacniać Holendrów dywidendą z PZU.

Ernst Jansen, wiceprezes Eureko, skarży się, że podczas gdy minister skarbu Andrzej Mikosz chciał jeszcze negocjować warunki ugody, to jego następca Wojciech Jasiński w ogóle nie chce rozmawiać. Zdaniem przedstawiciela Eureko, jest jeszcze szansa na porozumienie.

— Zapewniam, że chcemy ugody z polskim rządem. Ale czasu na rozmowy pozostało niewiele, bo trybunał arbitrażowy wkrótce zajmie się wysokością odszkodowania. Jeśli je określi, będzie za późno — twierdzi Ernst Jansen.

Pole kompromisu

Trudno się dziwić, że Ministerstwo Skarbu Państwa próbuje walczyć. Eureko mając częściowy wyrok trybunału arbitrażowego, potwierdzający, że doszło do złamania umowy prywatyzacyjnej PZU, postawiło ostre warunki. Jakie?

— Po pierwsze, chcemy, by PZU jak najszybciej znalazł się na warszawskiej giełdzie. Po drugie, oczekujemy, że resort skarbu, zgodnie z umową prywatyzacyjną, sprzeda nam 21 proc. akcji spółki po cenie z 2001 r. Po trzecie, chcemy wyrównania szkód, jakie ponieśliśmy przez to, że polskie rządy nie realizowały zawartych umów — przypomina Ernst Jansen.

To warunki nie do zaakceptowania przez resort skarbu. Cena, po której skarb państwa miałby sprzedać akcje, to około 117 zł. Tymczasem kilka miesięcy temu Eureko płaciło Manchester Securities za papier PZU około 300 zł. Odszkodowanie, o którym mówi wiceszef Eureko, to kwota astronomiczna jak na polskie realia (1,5-2 mld EUR).

Tymczasem projekt ugody, jaki uzgodniono z Jackiem Sochą, ministrem skarbu, pod koniec 2005 r., przewidywał, że Eureko będzie mogło dokupić akcje PZU w ofercie publicznej do poziomu 40 proc., i to po cenie rynkowej.

— Wtedy nie mieliśmy pewności, że trybunał przyzna nam rację. Dziś, mając korzystny wyrok, nie możemy przystać już na takie warunki — wyjaśnia Ernst Jansen.

Przyznaje jednak, że Eureko może zrezygnować z części roszczeń.

— Nie bez powodu wymieniłem warunki ugody, jakie powinien spełnić skarb państwa w takiej, a nie innej kolejności — dodaje wiceprezes Eureko.

Czyżby dla rozwiązania konfliktu inwestor był skłonny poświęcić ogromne odszkodowanie?

— Nie będę negocjował ugody poprzez media. Najpierw musimy siąść do rozmów z ministrem skarbu — ucina Ernst Jansen.

(Nie)polityczny test

Testem na prawdziwość intencji polskich urzędników będzie decyzja Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE), w której rząd ma dwóch przedstawicieli (na pięciu członków). Kilka miesięcy temu Eureko, podpisując warunkową umowę zakupu za blisko 1 mld zł pakietu akcji PZU od Manchester Securities, poinformowało o zamiarze przekroczenia progu 33 proc. w kapitale spółki. Nadzór nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, choć minęły już trzy miesiące, czyli przewidziany okres na ewentualny sprzeciw. Urzędnicy ciągle prosili o uzupełnienie dokumentów. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że nadzór upierał się, by inwestor miał zablokowaną gotówkę na tę transakcję na dzień złożenia wniosku, a nie na dzień zamknięcia transakcji.

— Mam informację z KNUiFE, że nasz wniosek zostanie rozpatrzony jeszcze w tym miesiącu. Jestem przekonany, że decyzja będzie pozytywna. Nasza sytuacja finansowa jest bardzo dobra. Mamy niezbędne pieniądze na rachunku. Nadzór otrzymał potwierdzenie — mówi Ernst Jansen.

Co będzie, gdy nadzór podejmie decyzję nie po myśli Eureko? Czy Holendrzy pójdą do sądu?

— Przypominam, że już mieliśmy zgodę na przekroczenie 50 proc. w kapitale PZU. Dlatego też nie spodziewam się decyzji innej niż pozytywna. Jeśli będzie inaczej, podejmiemy wszelkie kroki prawne, łącznie z drogą sądową — odpowiada wiceprezes Eureko.