Factory outlet nie jest dumpingiem
Sprzedaż poniżej kosztów ogranicza straty
NOWY KLIENT: Przeceniona odzież renomowanych firm cieszy się ogromnym powodzeniem wśród nabywców. Powstała nowa grupa klientów, która wcześniej nie decydowała się na zakup znanych marek, ze względu na zbyt wysokie koszty — mówi Mariusz Szeib, prezes poznańskiej spółki Semax. fot. JL
Metoda taniej sprzedaży, zwana factory outlet, zdobywa w Polsce popularność. Znani producenci odzieży decydują się na zbywanie starszych kolekcji poniżej kosztów produkcji, uciekając w ten sposób od jeszcze większych strat wynikających z wysokich nakładów na magazynowanie.
Factory outlet to metoda sprzedaży od wielu lat stosowana w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Renomowane marki sprzedają swoją odzież i obuwie ze starszych kolekcji po znacznej obniżce. Jest to opłacalne, ponieważ koszt magazynowania takich produktów przewyższa straty powstałe przy obniżaniu ich ceny co najmiej o 20 proc.
— Wynajęcie jednego metra kwadratowego powierzchni magazynowej kosztuje średnio 20-40 zł miesięcznie. Do tego dochodzą koszty obsługi i ewentualne straty, które mogą wystąpić w trakcie przechowywania odzieży. Dlatego magazynowanie zwłaszcza długotrwałe jest dla firmy rozwiązaniem najdroższym i najgorszym — mówi Mariusz Szeib, prezes poznańskiej spółki Semax, prowadzącej markety, w których na zasadzie factory outlet wyprzedaje się odzież znanych marek.
Jedna lub wiele marek
Od 9 lat system factory outlet stosuje w swoim sklepie warszawska spółka Adidas Poland.
— Sprzedajemy w ten sposób, po różnych obniżkach, konfekcję wyłącznie naszej marki. Taka działalność się opłaca, gdyż koszty magazynowania odzieży zwykle przewyższają potencjalne zyski z ich sprzedaży — twierdzi Wojciech Kossowski, przedstawiciel Adidas Poland.
— Korzystamy z tej formy sprzedaży, ale wolę nie komentować jej szczegółów — dodaje przedstawicielka Nike Poland.
W Polsce metodę factory outlet na szeroką skalę pierwsza zastosowała firma Semax. Spółka posiada trzy sklepy w Wielkopolsce, w których odzież i buty renomowanych firm sprzedawane są po 40-70- -procentowej obniżce ceny.
— W odróżnieniu od zachodniego modelu factory outlet, nasze sklepy oferują przecenioną konfekcję wielu producentów. Podpisaliśmy kontrakty z około 30 dystrybutorami m.in. marek Adidas, Nike, Diesel czy Levis. Sprzedaż factory outlet jest często jedynym ratunkiem dla odzieży z minionej kolekcji, której nikt już nie chce kupić, mimo że nie jest uszkodzona — wyjaśnia Mariusz Szeib.
Ostatni sklep firmy otwarty został w Poznaniu we wrześniu 2000 roku. Semax chce jednak do 2005 roku uruchomić 20 takich placówek w całej Polsce.
Ograniczanie strat
Artykuły sprzedawane w systemie factory outlet trafiają na rynek poniżej kosztów produkcji. Zdaniem Xawerego Konarskiego, prawnika z Kancelarii Adwokackiej Elżbiety Traple w Krakowie, zasady factory outlet nie można przyrównać do dumpingu, chociaż niektóre jej elementy upodabniają ją do tej nieuczciwej praktyki rynkowej.
— Sprzedaż factory outlet oferuje klientowi produkt, tak jak w przypadku dumpingu, poniżej kosztów produkcji. Takie działanie jest jednak dozwolone. Zgodnie z art. 15 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 1993 roku, sprzedaż poniżej kosztów wytworzenia musi spełniać kryterium celowości. Bardzo trudno jest jednak udowodnić, że takie zbywanie artykułów nie jest działaniem skierowanym na wykluczenie z rynku konkurencji. Tak zwykle dzieje się w przypadku dumpingu. Factory outlet jest po prostu metodą pozbycia się towaru w celu minimalizacji strat, co zdecydowanie łatwiej udowodnić — twierdzi Xawery Konarski.