Famur nadal nie zwalnia

Bartłomiej MayerBartłomiej Mayer
opublikowano: 2019-09-02 22:00

Jeszcze niedawno producent maszyn górniczych spodziewał się, że spowolnienie przyjdzie w drugiej połowie roku. Tak się nie stało.

Wprawdzie w pierwszym półroczu przychody grupy Famur skurczyły się o 6,5 proc., do 994 mln zł, ale jej zyskowność wzrosła. Zysk EBITDA urósł o jedną trzecią, do 292 mln zł, zaś wynik netto — o ponad 46 proc., do 143 mln zł.

Idzie kryzys
Idzie kryzys
W drugiej połowie 2020 r. spodziewamy się zmniejszenia liczby projektów inwestycyjnych ze względu na schłodzenie koniunktury. Dlatego przygotowujemy się na ten okres – deklaruje Mirosław Bendzera, prezes Famuru.
Fot. Marek Wiśniewski

— Wzrost rentowności w minionym półroczu to przede wszystkim skutek pozyskanych kontraktów, które dotyczyły przede wszystkim segmentu tzw. aftermarketu i dzierżaw, gdzie rentowność jest wyższa — wyjaśnia Mirosław Bendzera, prezes spółki.

W całym roku zarząd Famuru liczy na osiągnięcie przychodów na podobnym poziomie jak w minionym, ale bez uwzględnienia wyników spółki PBSz, której grupa pozbyła się w II kwartale. W 2018 r. Famur mógł się pochwalić rekordowym wynikiem sprzedażysięgającym 2,23 mld zł. Przychodowy wkład PBSz do grupy wynosił około 12 mln zł miesięcznie, wynik należałoby skorygować w dół o 80- 90 mln zł.

— Z kolei marża EBITDA powinna się mieścić w granicach 22-26 proc. — dodaje prezes Famuru.

To oznacza spadek w stosunku do poziomu, jakim grupa mogła się pochwalić w ostatnim okresie. W pierwszym kwartale tego roku marża EBITDA wynosiła 29 proc., a w drugim — 30 proc.

— Nie widzimy zagrożeń dla realizacji założeń strategii opublikowanej w zeszłym roku — twierdzi Mirosław Bendzera.

Według niego bieżący rok pod względem koniunktury nie różni się istotnie od poprzedniego.

— Natomiast w drugiej połowie 2020 r. spodziewamy się zmniejszenia liczby projektów inwestycyjnych ze względu na schłodzenie koniunktury. Dlatego przygotowujemy się na ten okres — deklaruje prezes. Kilka miesięcy wcześniej Mirosław Bendzera obawiał się, że spowolnienie może

przyjść już w drugiej połowie tego roku. Za kilka dni upływa termin przyjmowania zapisów w ogłoszonym przez Famur wezwaniu do sprzedaży akcji Primetech (dawniej Kopeksu). Wzywający zaproponował 1,45 zl za papier.

— Taka cena odpowiada wartości godziwej i uwzględnia premię. Czekamy na odpowiedź rynku i nie przewidujemy podniesienia ceny — deklaruje prezes Mirsław Bendzera.

Przypomnijmy, że w lipcu Famur przedłużył termin przyjmowania zapisów w wezwaniu z proponowanego uprzednio 5 sierpnia na 12 września. Grupa chce przejąć prawie 5,34 mln akcji Primetechu, które odpowiadają około 34,18 proc. kapitału i głosów na walnym zgromadzeniu spółki. Famur to jeden z największych na świcie wytwórców maszyn i urządzeń stosowanych w górnictwie. Na warszawskiej giełdzie jest notowany od 2006 r. Największym akcjonariuszem Famuru jest należąca do Tomasza Domogały grupa TDJ, która posiada 47,3 proc. akcji i tyleż głosów na walnym.