Fangora i Wróblewskiego przebije Opałka

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-11-28 00:00

Fangor, Nowosielski, Kantor to artyści, których już kilka lat temu uznano za przewartościowanych, tymczasem wciąż drożeją

Inwestycje emocjonalne, do których należy sztuka, wciąż budzą mieszane uczucia. Nie brakuje osób, które burzą się na myśl o kupowaniu płócien z myślą o zysku, ale jednocześnie nawet najwięksi kolekcjonerzy przyznają, że chcą, aby ich pieniądze zostały dobrze ulokowane. Gwarancji jednak nie mają, choć można sporządzić listę najbardziej pożądanych nazwisk. Dowodzi tego choćby listopadowa aukcja prac Andrzeja Wróblewskiego w Desie Unicum, na której sprzedano wszystkie z dużymi przebiciami, mimo że czasem były to tylko ołówkowe szkice. Wróblewski jest jednak artystą wyjątkowym, który był inspiracją dla kolejnych pokoleń, a do tego owianym legendą przez samotną śmierć w Tatrach w wieku niespełna 30 lat. Przez dekadę był też najdroższym polskim malarzem współczesnym. W 2003 r. jego „Matka z zabitym dzieckiem” została wylicytowana za 470 tys. zł. Rekord ten został pobity dopiero w tym roku przez Wojciecha Fangora. Najpierw wystawiane wcześniej w nowojorskiej Galerie Chalette w nietypowym kształcie prostokąta „M16” z 1970 r. licytowano od 260 tys. zł do 480 tys. zł, a chwilę później podobne wylicytowano za 540 tys. zł (624 tys. zł z opłatą aukcyjną).

Z PARYŻA DO WARSZAWY:
Z PARYŻA DO WARSZAWY:
Relief nr 10 Henryka Stażewskiego będzie licytowany na grudniowej aukcji od 290 tys. zł przy estymacji 400-550 tys. zł.
ARC

Fangor kontra Wróblewski

Czy to koniec ostrej walki o najlepsze prace artysty z lat 60. i 70. — czas pokaże. O przewartościowaniu prac Fangora mówiło się już wiele lat temu, gdy były trzykrotnie tańsze. W grudniu na Aukcji Sztuki Współczesnej w Desie Unicum będą do kupienia trzy kolejne pochodzące z amerykańskiego okresu twórczości artysty: koło „E6” z 1965 r., które Wojciech Fangor podarował Stefanowi Knappowi, nieżyjącemu już polskiemu artyście mieszkającemu w Anglii, monumentalne „SM5” z 1975 r. w kształcie prostokąta oraz „M33” z 1967 r. Andrzej Wróblewski i Wojciech Fangor należą do najwybitniejszych polskich malarzy. Dodatkowo o wzroście wartości prac pierwszego przesądza mała ich dostępność. Artysta namalował zaledwie 150 obrazów olejnych, a wiele z nich znajduje się w zbiorach muzealnych i nigdy nie trafi na rynek. Na aukcji w grudniu pojawią się dwa oleje Wróblewskiego: „Pejzaż z wysokim niebem” z 1953 r. i „Żółty półakt mały” z 1955 r. Okazja do kupienia pejzażu już była w 2006 r. — chętny się jednak nie znalazł na wyłożenie 190 tys. zł. Dziś, kiedy artystę zaczyna poznawać świat, cena wywoławcza jest znacznie wyższa.

Tym razem licytować będzie można od 300 tys. zł, przy estymacji 500-800 tys. zł.

Ofensywa Opałki

Rozpoznawalność międzynarodowa jest czynnikiem, który w dużej mierze przesądza o wzroście wartości prac artysty. Pulsujące koła Wojciecha Fangora najdrożej wyceniano na aukcjach nowojorskich. Dziś rekordy biją w Polsce. Prawdziwą drogę z Zachodu rozpocznie też na polskim rynku aukcyjnym Roman Opałka, który ma szanse zdeklasować dwóch dotychczas najdroższych polskich malarzy współczesnych. Do katalogu aukcyjnego trafił obraz liczony artysty „Detal 2890944-2910059” z ceną wywoławczą 1,6 mln zł — dzieło rangi światowej.

Opałka jest jednym z najwyżej cenionych artystów na świecie. W ubiegłym roku jego „Detal 143362-185085” wylicytowano w londyńskim Sotheby’s za 612 tys. GBP, czyli za ponad 3 mln zł. W 2010 r., kiedy artysta jeszcze żył, jego tryptyk złożony „Detali” sprzedano w Christie’s za 803 tys. GBP. Było to najwyżej wylicytowane dzieło żyjącego polskiego artysty. Do kupienia będą również dwie inne prace Opałki: „Rouge et Noir” z 1959 r. — abstrakcja, która będzie licytowana od 38 tys. zł, oraz praca z cyklu „Alfabet grecki”, której cena wywoławcza wynosi 80 tys. zł.

Powrót Nowosielskiego

W pierwszej trójce najbardziej cenionych twórców w Polsce znajduje się również Jerzy Nowosielski, który od lat uchodzi również za pewnik inwestycyjny. Najdrożej sprzedaną jego pracą są „Dziewczyny na statku”, które w ubiegłym roku wylicytowano za 360 tys. zł. Na grudniowej aukcji będą do kupienia trzy prace artysty, m.in. „Porwanie Europy” z 1976 r. pochodzące ze zbioru Fundacji Ryszarda Krauzego. Olej, który wraca na rynek po czterech latach, licytowany będzie od 220 tys. zł. Na aukcję trafi też genialny „Relief nr 10” Henryka Stażewskiego z ceną wywoławczą 290 tys. zł i przestrzenny „Obszar 178” Ryszarda Winiarskiego, który będzie można licytować od 120 tys. zł. Warto też odwiedzić wystawę przedaukcyjną — takich rarytasów dawno jeszcze nie było.