Filmowa spółka Stępnia nie ma prawie nic

opublikowano: 10-02-2021, 20:00

Nadzorca sądowy potwierdza informacje „PB” o pustych kontach Ent One Investments, a prokuratura o nierozliczeniu się z inwestorami filmów z serii „Pitbull”

W serii artykułów z sierpnia i września 2020 r. ujawniliśmy, że Ent One Investments (EOI), spółka kontrolowana przez Emila Stępnia i jego żonę Dorotę Rabczewską-Stępień, pseudonim Doda, ma puste konta. Ujawniliśmy także, że dwóch wierzycieli spółki produkującej filmy za pieniądze zebrane od inwestorów indywidualnych, złożyło wniosek o jej upadłość. Zostanie on rozpoznany na podstawie sprawozdania tymczasowego nadzorcy sądowego, które właśnie wpłynęło do sądu. Dokument potwierdza informacje „PB”, a śledztwo wszczęte przez prokuraturę po naszych publikacjach nabiera coraz większych rumieńców…

Ostał się… laptop

Nadzorcą sądowym EOI, spółki obecnie kontrolowanej jedynie przez Emila Stępnia (Doda z firmą nie ma już nic wspólnego), został Marek Malecha. Zgodnie z prawem upadłościowym jego głównym zadaniem jest ustalenie jej kondycji finansowej i struktury majątku. Jak się okazuje, ta ostatnia skomplikowana nie jest. Ze sprawozdania nadzorcy, do którego dotarł „PB“, wynika, że rachunki bankowe EOI faktycznie świecą pustkami, a jej mienie to… laptop i urządzenia biurowe o szacunkowej wartości 8,3 tys. zł.

Z danych przekazanych nadzorcy przez spółkę znaną z głośnej serii filmów „Pitbull” wynika, że jej aktywa to też należności od czterech podmiotów. Za realną do wyegzekwowania Marek Malecha uznaje jednak tylko jedną z nich – od urzędu skarbowego z tytułu nadpłaty podatku wysokości 175 tys. zł. Najciekawszą z pozostałych trzech jest należność od spółki Ent One Studios (EOS), wynikająca z umowy koprodukcji zawartej przez EOI w listopadzie 2019 r.

Co wiemy o EOS? To maltańska firma, kontrolowana przez… Emila Stępnia i jego małżonkę Dodę. Jak ujawniliśmy już w „PB”, to właśnie do EOS trafiły wszystkie pieniądze EOI, czyli około 12,3 mln zł. Stało się to w listopadzie 2019 r., równocześnie z podpisaniem umowy koprodukcji między EOI a EOS. Wtedy też na fotelu prezesa EOI Emila Stępnia zastąpiła Małgorzata M., osoba od kilku lat poszukiwana przez prokuraturę w związku z zarzutami oszustwa na szkodę jednego z banków i przywłaszczenia samochodu osobowego z leasingu (tuż po artykułach w „PB”, w październiku 2020 r., na stanowisko prezesa wrócił jednak Emil Stępień).

Wątpliwości wokół poufności:
Wątpliwości wokół poufności:
Ent One Investment (EOI) zasłania się klauzulami poufności umów inwestycyjnych w relacjach z nadzorcą, co jego zdaniem „utrudniło pozyskanie kompletnych informacji dotyczących stanu rozliczeń spółki z wierzycielami” i „należy traktować jako nieudzielenie informacji nadzorcy”. Emil Stępień, prezes EOI, zapewnia tymczasem, że spółka „udzieliła wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie zagadnienia” przedstawione przez nadzorcę.
Krzysztof Jarosz / Forum

Powolny jak “Grom”

Okazuje się, że umowa koprodukcji z listopada 2019 r. odnosi się do dwóch filmów: już nakręconych „Dziewczyn z Dubaju” i planowanego „Gromu”, a także ich wersji serialowych. Najciekawszy zapis kontraktu dotyczy udziału w przyszłych zyskach z produkcji i przewiduje, że EOI otrzyma niecałe 40 proc. wpływów, a EOS nieco ponad 60 proc.

Oznacza to, że prywatni inwestorzy, którzy mają umowy tylko z EOI, mogą liczyć na niecałe 20 proc. zysków z filmów (najczęściej umowy przewidują, że dochody między EOI a inwestorami będą dzielone na pół). Zapewne, by odpowiedzieć na wątpliwości inwestorów w tej sprawie, już po naszych tekstach, we wrześniu 2020 r. EOI i EOS podpisały porozumienia gwarantujące wykonanie umów z inwestorami.

Do „wykonania umów” szybko jednak nie dojdzie. Realizacja „Gromu” i „Dziewczyn z Dubaju”, choć już dawno dzięki pieniądzom inwestorów mają zamknięte budżety, jest mocno opóźniona w stosunku do pierwotnych planów. Pierwszy pierwotnie miał mieć premierę w… 2018 r., a wciąż czeka na rozpoczęcie zdjęć. Premierę drugiego, już nakręconego, zapowiadaną początkowo na 2019 r., a ostatnio na styczeń 2021 r., opóźniła pandemia i zamknięcie kin. Zgodnie z informacją przekazaną przez EOI nadzorcy obecnie film ma wejść do kin w IV kw. 2021 r. lub… IV kw. 2022 r.

Umowy z samym sobą

Tymczasem umowa koprodukcji przewiduje, że do jej rozliczenia dojdzie dopiero po komercjalizacji filmów. Jak na tę umowę zapatruje się nadzorca sądowy EOI? Podkreśla, że zawiera zobowiązanie EOI do rozporządzenia majątkiem spółki oraz że została zawarta z podmiotem powiązanym w terminie krótszym niż rok przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Dlatego „będzie wymagała pogłębionej analizy z perspektywy jej ekwiwalentności w odniesieniu do dłużnika, a także ewentualnej bezskuteczności”.

Podobne uwagi nadzorcy dotyczą też kolejnych transakcji z listopada 2019 r., w których obie strony umów reprezentował Emil Stępień. Chodzi o zbycie przez EOI wszystkich praw autorskich do czterech wyprodukowanych przez spółkę filmów: „Pitbull. Ostatni pies”, „Pitbull. Nowe porządki”, „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” i „Służby specjalne”.

Prawa do trzech ostatnich filmów kupiła za 200 tys. zł maltańska spółka EOS, a prawa do „Pitbull. Ostatni pies” — kontrolowana przez Emila Stępnia spółka Ent One. Za ile? Za… darmo. Zapisy umowy przewidują jedynie, że EOI będzie przysługiwać 70 proc. przychodów z tytułu eksploatacji filmu, a Ent One 30 proc.

— Niestety, treść sprawozdania potwierdza nasze obawy, że inwestorom nie wypłacono istotnej części udziału w zyskach z powodu przeniesienia praw do filmów na inne spółki. Pozostaje pytanie, kto w ten sposób osiągnął korzyści kosztem inwestorów? — komentuje Karolina Janas, pełnomocniczka dwóch wierzycieli, którzy złożyli wniosek o upadłość EOI.

Ponad milion w gotówce

W ocenie nadzorcy wynagrodzenie w przypadkach umów z EOS i Ent One „może okazać się znacząco nieadekwatne w odniesieniu do wartości i spodziewanych przychodów z tytułu posiadania praw”. Dlatego, jak w przypadku umowy koprodukcyjnej, zapowiada dogłębną analizę sprawy, jeśli zostanie ogłoszona upadłość EOI.

Czy do tego dojdzie? O tym zdecyduje m.in. to, jak sąd rozstrzygnie kwestię wierzycieli EOI. W ostatnich miesiącach, jak wynika ze sprawozdania, spółka (a raczej EOS w jej imieniu) spłaciła bowiem długi w stosunku do nielicznych kontrahentów, którzy posiadali tytuły egzekucyjne i prowadzili egzekucje, w tym do jednego z wnioskodawców o upadłość (choć on utrzymuje, że niecałą należną mu kwotę).

— Spółka w całości rozliczyła się ze swoimi inwestorami i nie istnieją wymagalne wierzytelności w tym zakresie — zapewnia Emil Stępień, prezes i właściciel EOI.

Zupełnie inaczej patrzy na to Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która po publikacjach „PB” wszczęła śledztwo w sprawie udaremniania przez EOI zaspokojenia wierzycieli. Zgodnie z pismem prokuratury do nadzorcy z połowy stycznia 2021 r. z dowodów zebranych przez śledczych wynika, że EOI nie rozliczył się z inwestorami trzech kolejnych „Pitbulli” oraz że w związku z tym posiada „co najmniej kilkudziesięciu wierzycieli”. Szef EOI nie zgadza się z tymi stwierdzeniami.

— Pismo prokuratury powtarza tezy rozprzestrzeniane przez zawiadamiających o przestępstwie, którzy nie dysponując wyrokami sądów cywilnych, szukają sposobności na wyzyskanie spółki poprzez działania organów ścigania, działając w tym zakresie całkowicie w złej wierze — komentuje Emil Stępień.

Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika tymczasem, że swoje twierdzenia prokuratura opiera na dokumentach dostarczonych przez różnych inwestorów, historii rachunków bankowych EOI, EOS i innych firm związanych z Emilem Stępniem i jego małżonką, a także dokumentacji księgowej i finansowej, zabezpieczonej w trakcie policyjnych przeszukań, do których doszło kilka tygodni temu. Co ciekawe — według naszych informacji w ich trakcie u Emila Stępnia zabezpieczono też ponad 1 mln zł w gotówce. Oficjalnie prokuratura nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące śledztwa, zasłaniając się „potrzebą zabezpieczenia” jego „prawidłowego toku”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane