Finlandyzacja to już archaizm

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-06-29 20:00

Z MADRYTU. Rada Północnoatlantycka w składzie szefów państw i rządów, czyli najwyższy organ decyzyjny Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), podejmuje w Madrycie jednomyślnie decyzje wywołujące bezsilną wściekłość Władimira Putina.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Napadając 24 lutego na Ukrainę z przekonaniem o zwycięstwie w wojnie błyskawicznej i obsadzeniu w Kijowie wasalnego rządu, absolutnie nie spodziewał się nie tylko klęski politycznej oraz militarnego ugrzęźnięcia na długie miesiące. Po czterech miesiącach od agresji nadeszła ze szczytu wrażego z jego punktu widzenia sojuszu hiobowa wieść – wydłuża się aż o 1340 km lądowy styk Rosji z NATO, przy czym to granica z bitnymi Finami. Akcesja Szwecji i Finlandii z ich silnymi armiami i przemysłami obronnymi bardzo wzmacnia od północy obronność Litwy, Łotwy i Estonii, a przy okazji także Polski. Bałtyk staje się wewnętrznym basenem NATO, z nieprzyjaznymi punktowymi bazami rosyjskimi w Bałtijsku i Kaliningradzie koło nas oraz w Kronsztadzie koło Sankt Petersburga.

W Madrycie ogłoszone zostały także inne ważne dla Polski decyzje nie dosłownie NATO, lecz USA. Prezydent Joseph Biden postanowił podnieść status wysuniętego dowództwa V Korpusu Sił Lądowych USA z przejściowego na stały. Od dwóch lat już stacjonuje ono w sercu Poznania, zewnętrznie i logistycznie niewiele się tam zmieni, ale stabilizacja ma ogromne znaczenie przyszłościowe. Potwierdzony został ponadpartyjny kurs władz USA na przesuwanie amerykańskich struktur z Niemiec do państw, które odzyskały suwerenność od 1989 r. Uwzględniając także komponent lotniczy Wielkopolska przekształca się w stałe centrum dowodzenia i stacjonowania sił amerykańskich w Polsce. W wojennej potrzebie strategicznego znaczenia nabrało obecnie rzeszowskie lotnisko Jasionka, ale pozostańmy przy nadziei, że to tylko epizod w jego rozwoju cywilnym. Notabene w Poznaniu już półtora wieku temu stacjonowało dowództwo także V Korpusu Armijnego, tyle że… Cesarstwa Niemieckiego. Historyczne skojarzenie numeracji jest może odległe, ale nie tak całkiem – przeciwnik znajdował się i znajduje na Wschodzie. Współcześnie jego granice na szczęście leżą dużo dalej (poza zmilitaryzowanym Kaliningradem), ale ma rakiety…

Nowa strategia NATO pierwszy raz od zakończenia zimnej wojny wprost określa Rosję jako agresora zagrażającego pokojowi. I to nie teoretycznego, lecz realnego, wszak podczas madryckiego szczytu armia rosyjska zintensyfikowała wyniszczanie ukraińskiego Donbasu i innych terenów przygranicznych. Systematyczne przesuwanie się jednostek i struktur NATO w kierunku wschodnim oznacza, że sojusz pozbył się więzów przyjętych pochopnie podczas rozszerzania o nowe państwa po upadku obozu moskiewskiego. Rzecz jasna nie ma mowy o rozmieszczaniu w naszym regionie np. broni jądrowej, ale przy szybkości środków jej przenoszenia strategicznie nie jest to wcale potrzebne.

Szczyt w Madrycie definitywnie wyrzucił do historycznego kosza kategorię tzw. finladyzacji. Od zakończenia drugiej wojny światowej była to bardzo wygodna dla Związku Radzieckiego formuła, praktycznie realizowana właśnie przez Finlandię, ale nie tylko. Chodziło o bufor państw wybierających własny ustrój, czyli tzw. kapitalistycznych, ale politycznie niepodskakujących Moskwie. Helsinki przez kilka dekad zachowywały się potulnie, czasami wręcz wasalnie, dzięki czemu bywały akceptowane jako punkt neutralnych spotkań Wschodu z Zachodem. Teraz się to urwie, ale oj tam, oj tam – poczucie bezpieczeństwa jest dla Finów stokroć ważniejsze. Neutralność po dawnemu gwarantują Genewa i Wiedeń.

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, takich dalekich gości do wspólnego zdjęcia na szczycie jeszcze nie ustawiał. Od lewej premierzy: Anthony Albanese z Australii, Fumio Kishida z Japoni, Jacinda Ardern z Nowej Zelandii oraz prezydent Yoon Suk-yeol z Republiki Korei.
SUSANA VERA / Reuters / Forum