Rybacy blokują ruch na drogach bardzo powolną jazdą.
Dołączyli do nich kierowcy ciężarówek, którzy w Lotaryngii, na wschodzie Francji, utworzyli w sobotę 30-kilometrowy korek. Na ciężarówkach rozpięte były transparenty z hasłami: "Źli transportowcy" i "Zawód pokrzywdzony".
"Chcemy uświadomić ludziom, że drogie paliwo to drogie życie, a niższe podatki to tańsze zakupy" - wyjaśnił Rene Ciolek, sekretarz federacji drogowców w Lotaryngii.
Po 15 dniach protestu i rządowej zapowiedzi pomocy większość rybaków postanowiła wrócić do pracy. W piątek za kontynuowaniem akcji opowiedzieli się tylko rybacy z Cherbourga w regionie Dolna Normandia i zatoki Saint-Brieuc w Bretanii, także na północnym zachodzie kraju. W poniedziałek ma się odbyć kolejne posiedzenie związku rybaków.
W sobotę z powodu protestów drugi dzień z rzędu w
morze nie wypłynęła prawie połowa portugalskich kutrów.