— Czy to się nigdy nie skończy? W końcu dojdzie do tego, że nie będzie mnie stać na nic z wyższej półki — na nowe futro, smartfona za 50 USD czy biżuterię — mówi Bloombergowi.

Jej frustracja pokazuje problem, z jakim dziś muszą się zmierzyć wielkie światowe koncerny, prowadzące sprzedaż w tym kraju. Malejąca w szybkim tempie wartość rubla zmusza ich do drastycznych podwyżek — ceny zachodnich dóbr rosną w zastraszającym tempie, co znacząco ogranicza sprzedaż — równie szybko maleją ich zyski. Po tym, jak iPhone 6 zdrożał do 39,990 tys. rubli (skok o 25 proc. w ciągu 3 tygodni), Apple zawiesił internetową sprzedaż w Rosji. Jako przyczynę podał „ekstremalne wahania waluty” i konieczność rewizji cen. McDonald’s musiał podnieść cenę BigMaca o ponad 2 proc. i żąda za niego 94 ruble, choć w przeliczeniu na dolary kanapka staniała z 1,77 do 1,35 USD. Auta koncernów Nissan i Renault zdrożały od połowy listopada o 8 proc. Podobnie dzieje się z napojami PepsiCo czy kosmetykami Oriflame. Na razie firmy zmniejszają powierzchnię sklepów lub redukują ich liczbę. Inditex zamknął flagowy sklep Zary w Moskwie, powierzchnię swoich sklepów ograniczył też niemiecki MediaMarkt.
— Będziemy zamykać placówki i skupiać się na sprzedaży internetowej — mówi Anna Trofimowa z Media Marktu, który ma w Rosji 68 punktów handlowych.
— Zanim ktokolwiek zobaczy poprawę, sytuacja jeszcze się pogorszy. Plany inwestycyjne światowych koncernów muszą na razie być zawieszone — mówi Sarah Boumphrey z Euromonitor International w Londynie. Jej zdaniem, konsumenci będą zmuszeni do podejmowania trudnych wyborów zakupowych, ale Rosja jest za dużym rynkiem, by światowe koncerny mogły ją ignorować.
