Fundusze obligacji firm bez tajemnic

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-07-28 00:00

Radzimy, jak wybrać optymalny fundusz obligacji korporacyjnych

Oczekiwana przez inwestora wielkość zysku powinna zależeć od tego, czy woli on dobrze jeść, czy spać — mawiał John Kenfield Morley.

Tą maksymą powinien kierować się każdy, kto zamierza inwestować w fundusze papierów korporacyjnych. Chętnych jest coraz więcej. Tylko w tym roku Polacy wpłacili do ich portfeli ponad 2 mld zł, podczas gdy z funduszy dłużnych i skarbowych wycofali 1,3 mld zł. W tym relatywnie młodym segmencie rynku mnogość strategii, a co za tym idzie ryzyka i potencjału zysku, jest ogromna. Na przykład UniLokata stawia na dużych, rozpoznawalnych emitentów, co z pewnością zapewnia większy komfort snu, ale na wytworne smakołyki nie zarobi. Allianz Obligacji Korporacyjnych, który celuje w hojniejszych emitentów, może przysporzyć nocnych koszmarów, ale w zamian daje szansę zjeść dwudaniowy obiad z deserem.

Nie ma darmowego lunchu

Wśród inwestorów wciąż pokutuje przekonanie, że obligacje to papiery bezpieczne. Bez względu na to, czy emituje je skarb państwa, czy przedsiębiorstwo. Nic bardziej mylnego. Szczególnie gdy mówimy o firmach, które obiecują płacić np. 30-procentowy kupon. Tak hojna była spółka Tiger Moth Investment, a jej papieryna koniec grudnia widniały w bilansie funduszu Copernicus Dłużnych Papierów Korporacyjnych (CDPK), który zresztą słynął z niechęci do płynnych i nisko oprocentowanych acz bezpieczniejszych obligacji polskich blue chipów czy też papierów banków spółdzielczych. Ta niechęć do jesieni ubiegłego roku przynosiła kokosy. CDPK zarabiał nawet 9 proc. rocznie i nie miał sobie równych. Chciwość nie jest jednak dobrym fundamentem sukcesu.

Dziś fundusz odkupuje jednostki w ratach, ma problemy z płynnością, a od początku roku jednostka uczestnictwa straciła jedną piątą wartości. To pokazuje, jak ważna jest analiza sprawozdania finansowego. Klienci, którzy mają chrapkę na wysokie zyski, ale w zamian są gotowi na ryzyko utraty części zainwestowanego kapitału w przypadku niewypłacalności pojedynczych emitentów, powinni wybierać fundusze, inwestujące w obligacje mniejszych firm, które w zamian za, na przykład, ograniczoną płynność, płacą wysokie kupony. Wysoką rentownością portfela, ale też dużą dywersyfikacją charakteryzuje się Agio Kapitał i Agio Kapitał Plus, których średnie oprocentowanie obligacji sięga 7,5 proc. Część korporacyjna stanowi prawie 90 proc. aktywów, a składa się na nią około 60 składników, więc rzadko udział pojedynczego emitenta przekracza 2 proc. Efekt? Po roku Agio Kapitał zyskał 5,3 proc., czyli o 1 pkt proc. powyżej mediany w grupie. Jeszcze więcej, bo 7,4 proc., zarobił w tym czasie subGO Obligacje. Prawie 60 proc. jego portfela zajmują weksle, a dochód z części korporacyjnej (20 małych i średnich spółek) przekracza 8 proc.

Okazuje się też, że nie tylko fundusze dedykowane rynkowi papierów komercyjnych szukają tam zarobku. Z danych zebranych przez portal obligacje.pl wynika, że na koniec grudnia ubiegłego roku obligacje korporacyjne stanowiły prawie 95 proc. aktywów funduszu Eques Obligacji, zaliczanego do grupy dłużnych uniwersalnych. W jego portfelu znajdziemy 37 emitentów, średnie oprocentowanie papierów wynosi ponad 9 proc., a najwyższy kupon sięga 15 proc.

Skromniej, znaczy bezpieczniej

Gdy w portfelu przeważają obligacje dużych, rozpoznawalnych emitentów, np. firm wchodzących w skład indeksu WIG20, mamy większą pewność, że zarządzający nie będzie miał problemu ze spieniężeniem inwestycji. Dodatkowo fundusze otwarte (FIO) w przeciwieństwie do zamkniętych (FIZ) muszą utrzymywać poduszkę płynnościową w wysokości 20 proc. aktywów, którą stanowią zwykle papiery skarbowe, instrumenty rynku pieniężnego czy depozyty. Jeśli tego typu aktywa mają duży udział w portfelu, to nawet w przypadku sporych umorzeń nie będzie problemu z ich realizacją. Warto jednak pamiętać, że duże spółki, choć relatywnie bezpieczniejsze, oferują niższe odsetki i skromniejszy zysk. Papiery takich emitentów, jak BGK, PGNiG, PKO BP, Alior Bank i BOŚ, w połowie wypełniają portfele UniLokaty i UniWibid. Fundusze te charakteryzują się jednak dużą koncentracją.

Udział obligacji przedsiębiorstw stanowi odpowiednio 95 i 85 proc., przy czym składa się na to zaledwie 38 emitentów. Jeszcze mniej, bo 14 składników w części komercyjnej, znajdziemy w portfelu BPS Obligacji Korporacyjnych, z tym że zajmują one niecałe 50 proc. aktywów. Reszta to depozyty. W Millennium Obligacji Korporacyjnych rzadko udział pojedynczego papieru przekracza 1 proc., a fundusze Arki i Avivy, jeśli już inwestują w Polsce, to tylko w duże spółki, a po dopalacze wybierają się za granicę — najchętniej wybierają tureckie banki.

 9,7 mld zł Takimi aktywami zarządzały na koniec czerwca fundusze obligacji korporacyjnych...

4,6 proc. ...a tyle wynosi mediana 12-miesięcznych zysków w tej grupie.