Fundusze postawią na małe i średnie

Polski private equity przechodzi ostatnio mocne przetasowania. Niektóre fundusze tną polskie budżety, ale pojawiają się nowi gracze

Hossa sprawiła, że duże fundusze private equity entuzjastycznie podeszły do inwestycji w naszym kraju. Pięć lat temu. Najwyższy czas na weryfikację. — Minął na tyle długi okres, że część tych funduszy jest zmuszona przemyśleć dotychczasową strategię i odnaleźć się na nowo na polskim rynku — mówi Krzysztof Krawczyk, partner zarządzający Innova Capital.

Czeska Penta stwierdziła niedawno, że skupi się na nieruchomościach i większych firmach z zyskiem EBITDA powyżej 30 mln EUR. To oznacza ograniczenie portfolio do 10 z 17 spółek w ciągu pięciu lat. Od razu pojawiły się plotki o wyjściu funduszu z Polski, podsycane informacją o rozejściu się dróg Penty i zarządzającego nią w Polsce Jozefa Janova. Jednak „wieszczenie końca Penty jest przedwczesne” — twierdzą nasi rozmówcy.

— Uważamy, że wzrost ekonomiczny w krajach CEE będzie znikomy, jeśli w ogóle nastąpi. To oznacza, że — aby dalej rozwijać nasz biznes — musimy sprawić, by firmy z naszego portfela rosły kosztem konkurentów. Musimy się na nich skupić, ale nasz stosunek do Polski się nie zmienił — nadal jest to dla Penty jeden z kluczowych rynków — mówi Jaroslaw Hascak, partner w Penta Investments.

Na rynku pojawiły się też plotki o możliwym ograniczeniu działalności w Polsce przez EQT, Oresa Ventures czy Advent International.

— Jesteśmy aktywni w Polsce. Nie planujemy dalszych inwestycji w najbliższym czasie, ale będziemy rozwijać firmy z naszego portfela, włączając akwizycje — mówi Erik Hallgren, dyrektor Oresa Ventures. — Polska jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się rynków private equity w Europie — podkreśla Monika Morali-Efinowicz, szefowa Advent International. Branża zastanawia się, co zrobią Bridgepoint czy BC Partners, które mają znikomą albo zerową ekspozycję na Polskę.

— W pełni zainwestujemy pieniądze z naszego obecnego funduszu do końca przyszłego roku. Kluczem do sukcesu będzie skoncentrowanie się na sektorze konsumenckim i inwestycjach w średnie podmioty — zadeklarował Piotr Noceń z Resource Partners na wczorajszej konferencji private equity organizowanej przez CMS Cameron McKenna.

Finansowanie problemem

Reprezentanci funduszy inwestujący w tzw. mid-capy nie narzekają na problemy z pozyskaniem finansowania, w przeciwieństwie do branżowych kolegów z dużych funduszy. Przykładem tego drugiego może być Enterprise Investors, który zbiera kapitał etapami w obliczu trudności z pozyskaniem całego funduszu na raz.

— Region staje się trochę nieprzyjazny dla inwestorów. Jego postrzeganie zależy od sukcesu Mid Europy w pozyskiwaniu finansowania — uważa Krzysztof Krawczyk.

Na tym tle pozytywnie wyróżnia się Warburg Pincus, który właśnie zamknął jedenasty już fundusz, dysponujący zawrotną kwotą 11,2 mld USD.

Nie ma konkretnego budżetu na Polskę, ale patrzy na nasz kraj szczególnie przychylnym okiem. — W Europie Środkowo-Wschodniej widzimy wiele szybko rozwijających się spółek oferujących atrakcyjne okazje inwestycyjne w czołowych sektorach, w których się specjalizujemy — mówi Joseph Schull, prezes Warburg Pincus w Europie.

Bardziej biznesmeni niż inwestorzy

Zdaniem CMS, aktywność funduszy private equity w pierwszym kwartale tego roku jest większa niż w roku ubiegłym. — Rynek jest wyjątkowo płynny, mamy pełne ręce roboty — mówi Michał Popiołek z BRE Banku. Pojawiają się też nowe fundusze — Waterland otworzył biuro w Warszawie pod koniec ubiegłego roku, ambitne plany inwestycyjne ma też Jozef Janov z funduszem Hartenberg Capital.

— Polska to kraj przedsiębiorczych ludzi, którzy rozwinęli swoje biznesy do rozmiarów, w których my się specjalizujemy (obroty między 40 a 800 mln zł). Postrzegamy siebie raczej jak biznesmenów niż inwestorów — pomagamy firmom się rozwijać — mówi Dominik Czajewski zarządzający polskim biurem Waterlanda.

Mniej znaczy więcej

Polski rynek jest trudny dla funduszy nastawionych na duże transakcje. Deali, takich jak Polkomtel, Lux Med czy wyprzedaż aktywów Zbigniewa Komorowskiego, jest stosunkowo niewiele, a jak już się pojawiają, koncentrujące się na naszym regionie fundusze private equity muszą konkurować nie tylko z globalnymi gigantami, takimi jak KKR czy Blackstone, ale też z inwestorami strategicznymi, którzy są w stanie zapłacić większą premię. Stąd fundusze, takie jak EQT, które weszły na polski rynek kilka lat temu i nie mają na koncie oszałamiającego sukcesu inwestycyjnego, zmieniają strategię w kierunku małych i średnich spółek. To naturalne — na rynku najwięcej jest zwykle tego typu transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane