Gaz podgrzewa kurs Grupy Azoty

Bartłomiej Mayer
opublikowano: 26-11-2018, 22:00

Notowania chemicznego koncernu spadały od początku 2018 r. W ostatnich dniach kurs zaczął jednak odbijać

Jeszcze w styczniu akcjami Grupy Azoty handlowano po cenie przekraczającej 74 zł. W kolejnych miesiącach notowania dramatycznie jednak spadły, a przedstawiciele zarządu przy każdej możliwej okazji powtarzali, że spółka jest niedowartościowana.

Prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki od dłuższego czasu wyniki
finansowe spółki tłumaczy m.in. cenami gazu, na które spółka nie ma wpływu.
Wyświetl galerię [1/2]

W CIENIU GAZU:

Prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki od dłuższego czasu wyniki finansowe spółki tłumaczy m.in. cenami gazu, na które spółka nie ma wpływu. Fot. Marek Wiśniewski

— Fundamenty i perspektywy Grupy Azoty na tle naszych zagranicznych konkurentów są najbardziej zdrowe — przekonywał w sierpniu wiceprezes Paweł Łapiński i pokazywał wskaźniki EV/EBITDA, świadczące o przewadze walorów Grupy Azoty nad niemieckim BASF-em, skandynawską Yarą, czy szeregiem innych koncernów.

Zagadki Compo

Nie zatrzymało to jednak dalszego spadku notowań polskiej firmy. Jednym z czynników, który pogłębił przecenę akcji okazała się — paradoksalnie — podana na początku września informacja o przejęciu przez Grupę Azoty niemieckiej spółki Compo Expert.

— To, że kurs zareagował gwałtownym spadkiem na tę informację nie zdziwiło nas. Uważamy, że ten zakup nie buduje wartości dla akcjonariuszy polskiej firmy. Przejęcie przeprowadzono po relatywnie wysokich mnożnikach — mówi Krystian Brymora z DM BDM.

Według niego trzeba przy tym pamiętać, że kupna dokonano od funduszu private equity, który ma kilkuletni horyzont inwestycyjny. Dla inwestora branżowego, jakiem jest Grupa Azoty, nie musi to być dobrym sygnałem.

— W tym kontekście niepokojące jest też to, że zarząd polskiej firmy nie ujawnia zbyt wielu informacji dotyczących przejętych aktywów. Nie wiadomo więc jaka jest jakość wyników, ani jakie obecne zadłużenie. Co więcej, nie można się dowiedzieć, jakie konkretnie efekty synergii przyniesie ten zakup, jaka będzie ich wartość, a podawanie takich danych to europejski standard. Tym bardziej nie ma się co dziwić, że akwizycja nie wywołała entuzjazmu wśród inwestorów — podsumowuje analityk z DM BDM.

Odbicie spadków

Akcje Grupy Azoty taniały aż do ostatniego tygodnia października. Płacono za nie wtedy niespełna 23 zł, co było równoznaczne ze spadkiem kapitalizacji od początku roku o ponad dwie trzecie. I wtedy przyszło odbicie. Papiery zaczęły drożeć i pod koniec zeszłego tygodnia handlowano nimi po cenie przekraczającej nawet 34 zł. Skąd ten skok o ponad 50 proc.?

— Wzrost wynika z kilku czynników. Po pierwsze, faktycznie spółka w ostatnich miesiącach została bardzo mocno przeceniona przede wszystkim ze względu na rosnące koszty produkcji, które wyraźnie odbijają się na wynikach Azotów — mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny z DM PKO BP.

Ostatnie zwyżki można według niego traktować jako odbicie i reakcję inwestorów na przejściową poprawę sytuacji na rynkach mocznika i kaprolaktamu. O odreagowaniu po wcześniejszych silnych spadkach mówi również Krystian Brymora.

— Wydaje się, że wcześniejsza przecena była zbyt gwałtowna — dodaje przedstawiciel DM BDM.

Jego zdaniem, do wzrostu przyczynić się mógł również spadek cen gazu ziemnego, który jest głównym surowcem do produkcji nawozów oraz uprawnień do emisji dwutlenku węgla. We wrześniu 1 MWh gazu kosztowała na rynku około 30 EUR, ostatnio już tylko około 25 EUR, natomiast uprawnienia potaniały z około 25 EUR do około 20 EUR.

— Zmiany są pozytywne, ale bliskie naszym oczekiwaniom. W tej sytuacji podtrzymujemy wcześniejszą rekomendację „trzymaj” z ceną docelową dla akcji Grupy Azoty na poziomie 31,8 zł — mówi Krystian Brymora.

Tanie nawozy

Na cenę gazu, jako główny czynnik determinujący wzrost kursu spółki wskazuje również Piotr Dzięciołowski, analityk DM Citi Handlowy. Natomiast Dominik Niszcz z Raiffeisen Banku zauważa, że choć we wrześniu i październiku faktycznie widać było spadek cen tego paliwa, to później ustabilizowały się one, w przeciwieństwie do cen ropy, które dalej spadają.

— Obecny wzrost notowań Grupy Azoty interpretowałbym jako granie pod spodziewany spadek cen gazu, które miałyby podążać za cenami ropy — mówi analityk Raiffeisen Banku.

W jego opinii ceny gazu nie wpłyną jednak istotnie na poprawę wyników spółki w tym kwartale. Problemem mogą być wciąż ceny nawozów. O kłopotach w tej dziedzinie i bardzo trudnych warunkach rynkowych wspomina także analityk z DM BDM. Zauważa, że chociaż Grupa Azoty jest zdecydowanym liderem rynkowym w Polsce, to ma problemy z podniesieniem cen dla odbiorców.

— W ciągu dwóch lata gaz podrożał blisko dwukrotnie, a ceny sprzedawanych przez spółkę nawozów były względnie stabilne. W ostatnich miesiącach widzimy wyraźne zwyżki rynkowych cen nawozów. Problem w tym, że na razie Grupa Azoty nie potrafi tego wykorzystać — deklaruje Krystian Brymora.

Według jego wyliczeń, aby zrekompensować sobie koszty gazu chemiczna spółka musiałaby podnieść ceny nawozów o około 20 proc.

— W III kwartale Grupa Azoty negatywnie zaskoczyła poziomem cen tych produktów. To mogło mieć wpływ na jej notowania. Być może firmie uda się podnieść nieco ceny nawozów z pewnym opóźnieniem — zastanawia się Dominik Niszcz. Szanse na to dostrzegają analitycy z DM PKO BP. Przyznają, że wyniki spółki w minionym kwartale były słabe, ale mogą się poprawić w kolejnym roku. — Oczekujemy, że począwszy od drugiego kwartału rentowność spółki poprawi się ze względu na spodziewany spadek ceny gazu oraz spadek cen uprawnień do emisji — wyjaśnia Emil Łobodziński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gaz podgrzewa kurs Grupy Azoty