Generali łączy siły z Proamą

Wspólna likwidacja szkód to początek. Obie firmy chcą działać razem. Fuzji jednak nie będzie

W grupie raźniej. I taniej. Z tego powodu Generali Polska i Proama tworzą kosztową spółdzielnię. Choć biznesowo dużo je dzieli, to łączy coś, czego nie można pominąć. Mają tego samego właściciela — włoskiego giganta ubezpieczeniowego Generali.

NOWE OTWARCIE:
NOWE OTWARCIE:
Zmiana warty w Generali Polska — od lutego firmą kieruje Robert Sokołowski — spowodowała zmianę podejścia do młodszej siostry: Proamy. Zamiast chłodnych stosunków jest ścisła współpraca.
[FOT. ARC]

Nie tylko adres

Pierwszy krok został już wykonany. Generali Polska zdecydowało się na rewolucję w obszarze likwidacji szkód majątkowych. Jej efektem jest powstanie w Lublinie centrum likwidacji, z którego będzie korzystać także Proama. Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Kiedy trzy lata temu Proama wchodziła do Polski, to właśnie w Lublinie ulokowała centrum telefoniczne obsługi klienta. Robert Sokołowski, prezes Generali Polska, tłumaczy, że chce efektywnie korzystać z przewagi, jaką jest posiadanie dwóch marek nad Wisłą, dlatego Generali i Proama będą szukały synergii w back office.

— Na początku roku dokonaliśmy przeglądu modelu funkcjonowania w obszarze likwidacji szkód masowych. Wtedy też zapadła decyzja o budowie wspólnego centrum likwidacji — mówi prezes.

Na tym współpraca między Generali i Proamą się nie zakończy. Od przyszłego roku obie firmy będą mieściły się pod wspólnym adresem. Proamie kończy się umowa najmu zajmowanych biur, a Generali ma niezagospodarowane powierzchnie w swoim biurowcu, więc zaprosiło młodszą siostrę do siebie — pracowników Proamy czeka przeprowadzka na warszawski Służewiec. Kolejnym obszarem, w którym obie spółki poszukają oszczędności, jest informatyka. Współpraca nie będzie dotyczyła jednak systemów IT, które mają być oddzielne dla obu firm, lecz infrastruktury.

— Budowa wspólnych centrów przetwarzania danych, wspólne zakupy sprzętu czy utworzenie jednego centrum usług i wsparcia IT to obszary znaczące w kosztach. W nich można znaleźć najwięcej synergii biznesowych — podkreśla prezes. Na tym plany poszukiwania synergii się kończą, co nie oznacza, że obie firmy nie mogą wspólnie działać w innych obszarach. Jednym z pomysłów, nad którym trwają prace, jest powołanie do życia wspólnej sieci warsztatów samochodowych.

Drugie dno

Kooperacja między firmami, które mają jednego właściciela, nie jest czymś niezwykłym. W tym przypadku ma jednak drugie dno. Na początku września media obiegła informacja, że Generali Polska ma wchłonąć Proamę. To życzenie Komisji Nadzoru Finansowego, której nie podoba się to, że nie ma kontroli nad działalnością Proamy. Działa ona bowiem jako oddział największego czeskiego ubezpieczyciela — Ceskiej pojistovny, także należącego do Generali, i podlega pod nadzór w Pradze.

— Zgodnie z przyjętą strategią, obie firmy działają i będą działać pod odrębnymi markami, będą konkurować i zdobywać rynek, oferując klientom zupełnie inną wartość — mówi Robert Sokołowski.

Dwa lata temu, kiedy Włosi odkupili Proamę od francuskiej Groupamy, chcieli ją zintegrować ze swoimi polskimi spółkami. Zdecydowane weto w tej sprawie postawił ówczesny zarząd Generali Polska, co spowodowało ochłodzenie relacji między firmami. Zmieniło się to na początku tego roku, kiedy prezesem Generali został Robert Sokołowski — menedżer, który od zera budował nad Wisłą Proamę.

OKIEM EKSPERTA

Jest miejsce na oszczędności

TOMASZ CISZEWSKI

partner BT&A Group

Przedsiębiorstwa działające w tej samej branży zazwyczaj kupują podobne usługi. Dlatego można je połączyć pod jednym dachem w poszukiwaniu synergii kosztowych. Poza sferą informatyki czy najmu powierzchni biurowych pozostaje dużo obszarów, w których można poszukać takich korzyści. Dwie firmy mogą zdecydować się np. na prowadzenie wspólnej księgowości, wspólne zakupy marketingowe czy też razem prowadzić wsparcie procesów sprzedażowych. Przy tym każda z nich nadal może utrzymać własną markę i odrębność procesów biznesowych. Dobrym przykładem są operatorzy telefonii komórkowej, którzy mimo wspólnych zakupów marketingowych potrafią utrzymywać autonomię posiadanych marek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane