Gentomtec, start-up z branży diagnostyki medycznej, zakończył prace nad szybkim testem na koronawirusa. Jest gotowy do wprowadzenia go do produkcji i rozmawia z potencjalnymi odbiorcami. Produkt został formalnie dopuszczony do sprzedaży w Europie, może też być dystrybuowany na innych kontynentach.

— Koncentrujemy się na rozmowach z odbiorcami z Azji i Afryki. Celujemy w te rynki, bo tamtejsze laboratoria są słabiej wyposażone niż np. europejskie, a nasze testy nie wymagają zaawansowanego sprzętu i zwiększają przepustowość dostępnych w laboratoriach maszyn PCR. Stąd także zainteresowanie dystrybutora ze Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony i w pierwszej kolejności sięgamy po kontakty handlowe, które już mamy — wyjaśnia Miron Tokarski, współzałożyciel i prezes Genomtecu. Podkreśla, że firma postawiła na szybkość uzyskania wyniku.
— Wyniki testów tzw. pacjentów dodatnich, czyli zakażonych koronawirusem, są uzyskiwane już po ósmej minucie. Próbki pozostałych pacjentów dla pewności testujemy do 30 minut — zaznacza Miron Tokarski.
Zestawy testowe Genomtecu bazują na „zgłoszonych do opatentowania odczynnikach działających w izotermalnej metodzie amplifikacji kwasów nukleinowych — to test genetyczny przebiegający w jednej, stałej temperaturze, w przeciwieństwie do badań w klasycznej technice PCR, nadal wykorzystywanej przez laboratoria” — informuje start-up.
Prace finansowane były z pieniędzy pozyskanych wcześniej od inwestorów. Firma zajmuje się także Genomtec ID, czyli mobilnym urządzeniem do szybkiej i taniej genetycznej identyfikacji patogenów — bakterii, wirusów i grzybów (do pięciu w jednej próbce).
— Pandemia nieco spowolniła walidację kliniczną Genomtec ID. W ostatnim czasie laboratoria przyszpitalne zmieniły tryb pracy, a próbki pobierane od pacjentów z podejrzeniem zakażenia dróg oddechowych były automatycznie kwalifikowane do badań w zakresie COVID-19. W związku z tym mogliśmy pracować wyłącznie na próbkach pobranych od pacjentów jeszcze przed pandemią, ale szybko nadrobimy zaległości. W związku z pandemią opóźniony jest także proces certyfikacji ISO 13485, uwiarygodniającej naszą zdolność do dostarczania wyrobów medycznych i związanych z nimi usług. Liczymy jednak na jej zakończenie latem — mówi Miron Tokarski.
Firma ma obecnie otwartą rundę inwestycyjną. Prowadzi negocjacje z funduszami venture capital i inwestorami branżowymi. Liczy na dodatkowe 2-4 mln zł. Przypomnijmy, w grudniu ubiegłego roku Genomtec pozyskał ok. 3 mln zł. W potencjał mobilnego detektora wirusów i bakterii uwierzyli prywatni inwestorzy — Jakub Swadźba, prezes Diagnostyki, oraz Tomasz Stefańczyk, założyciel centrum medycznego Klara w Częstochowie.
— Wierzymy w zespół Genomtecu — jego rozwiązanie radykalnie zmienia standardy diagnostyki laboratoryjnej. Kieszonkowe laboratorium pozwoli kilkakrotnie szybciej, taniej i wydajniej rozpoznawać wirusy i bakterie — mówi Tomasz Stefańczyk.
W projekt zaangażowane są też fundusz Leonarto VC i Vet Planet (łącznie ok. 2 mln zł). Firma pozyskała także 9 mln zł z Szybkiej ścieżki, czyli dotacyjnego programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.