Giełda namawia: handlujcie CO 2

Agnieszka Berger
20-09-2006, 00:00

Giełda energii liczy na 10-procentowy udział w handlu emisjami CO2. Na razie to tylko marzenia. Na pierwszej sesji zawarto jedną transakcję.

Warszawska Towarowa Giełda Energii (TGE) uruchomiła wczoraj rynek spot handlu uprawnieniami do emisji CO2. Zdecydowała się na to mimo — przynajmniej na razie — bardzo skromnego zaangażowania zainteresowanych graczy. Nowy rynek ma zaledwie czterech uczestników, spośród których dwóch to domy maklerskie: Banku Ochrony Środowiska (który jest bankiem rozliczeniowym dla tego rynku) i Polonia Net.

— Uruchomiliśmy notowania mimo tak małej liczby graczy, by zachęcić firmy do handlowania uprawnieniami na naszym parkiecie — mówi Grzegorz Onichimowski, prezes TGE.

Eksport uprawnień

Potencjalnych zainteresowanych jest sporo. Teoretycznie.

— Na razie w krajowym rejestrze uprawnień (KRU) figuruje 720 uczestników, spośród których 522 może korzystać z systemu w pełnym zakresie. Rachunek otworzyło jednak dotychczas tylko 296 podmiotów, a od 20 lipca jedynie 67 przelało swoje uprawnienia na inne konta — wylicza Paweł Mzyk z Krajowego Administratora Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji.

Jego zdaniem, niepokojące jest, że na razie więcej uprawnień wypływa z kraju, niż jest kupowanych przez polskie firmy za granicą.

— Całkowity dotychczasowy wolumen obrotu w KRU to około 4 mln uprawnień (każde pozwala na emisję 1 tony CO2 — przyp. red.). Ponad 3 mln to eksport. Transakcje krajowe opiewają łącznie na ponad 0,5 mln uprawnień, a importowe — było ich trzy — na około 10 tys. — podaje Paweł Mzyk.

Przewadze eksportu trudno się dziwić, bo rozdane polskim emitentom CO2 trzyletnie limity zawierały, jak szacowano, około 30 mln ton nadwyżki. Jednak, zdaniem Pawła Mzyka, kolejna ostra zima i gorące lato — kiedy zużycie energii elektrycznej będzie wzmożone (jej producenci emitują najwięcej CO2 i mają najwięcej uprawnień) — mogą spowodować, że ten nadmiar szybko stopnieje.

Konflikt interesów

Grzegorz Onichimowski tłumaczy słabe zainteresowanie krajowych firm niewłaściwym podejściem do kwestii emisji, wynikającym z braku doświadczenia.

— W przeciwieństwie do firm zachodnioeuropejskich niewiele polskich podmiotów traktuje handel emisjami jako ważną część biznesu. Ale to z czasem się wykształci — uważa prezes TGE.

Barierą może być również fakt, że większość uprawnień do emisji jest w rękach firm państwowych.

— Może istnieć konflikt między interesem ekonomicznym spółki a polityką państwa w obszarze energetyki. Gdyby firmy zaczęły uwzględniać wartość uprawnień w kosztach produkcji energii, ceny na rynku hurtowym musiałyby pójść w górę o blisko 50 proc. Trzeba jednak zacząć brać pod uwagę, że sprostanie unijnym wymogom ekologicznym kosztuje. Prędzej czy później musimy to zauważyć — mówi Grzegorz Onichimowski.

Szef TGE szacuje docelowy krajowy obrót uprawnieniami do emisji na 20-30 mln ton w okresie rozliczeniowym. Liczy, że w tym roku udział giełdy w polskim handlu emisjami CO2 sięgnie 5 proc., a w przyszłym — 10 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełda namawia: handlujcie CO 2