Przed tygodniem pisaliśmy, że wskazania indeksu VIX, nazywanego indeksem strachu, są optymistyczne dla rynku akcji.
O tym, że nastroje inwestorów trochę się uspokoiły, przekonuje także rzut oka na zmienność rynku. Jeśli spojrzeć na rozpiętość między sesyjnymi górkami i dołkami od początku roku, to wyraźnie widać (zwłaszcza na Wall Street, na GPW mniej), że emocje nie sięgają już zenitu.
Od początku grudnia zdarzyły się tylko cztery sesje, kiedy różnica między najwyższym a najniższym dziennym poziomem indeksu S&P500 była wyższa, niż 2 proc. Dla porównania - w gorącym (ale nie w pogodzie, tylko na giełdzie) sierpniu takich sesji było aż 20 (na 23 sesje w tamtym miesiącu).
Na warszawskiej giełdzie też jest spokojniej, choć w grudniu i tak zdarzyło się aż 10 sesji o dużej zmienności. W sierpniu i wrześniu było ich po 19.
Liczba sesji, w trakcie których różnica między dziennym maksimum a minimum przekraczała 2 proc.
