W minionych pięciu dniach (roboczych) na rynkach finansowych nastąpił lekki odwrót od ryzyka wywołany umocnieniem dolara. Stało się to m.in. po doskonałych danych z amerykańskiego rynku pracy, które pokazały jednoczesny spadek bezrobocia (z 3,5 do 3,4 proc. w styczniu – najniższy poziom od maja 1969 roku), wzrost zatrudnienia i spowolnienie inflacji płac. Jest to kombinacja bardzo korzystna z punktu widzenia tamtejszej gospodarki, bo oznacza utrzymanie wysokiego popytu, przy jednoczesnym wygaszaniu presji inflacyjnej. To podnosi wycenę dolara, ale nie wywołuje szerokiej wyprzedaży na rynkach finansowych i wysokiej awersji do ryzyka. Kapitał przesuwa się w kierunku USA, ale nie ma strachu na innych kierunkach.

Waluty
Złoty osłabił się do dolara oraz euro i zachowuje się generalnie słabiej niż inne waluty regionu Europy Środkowej. W minionych dniach do dolara osłabiała się większość europejskich walut z wyjątkiem forinta, który odrabia straty z minionych miesięcy. Widać, że powraca umiarkowane zaufanie w stosunku do Węgier po okresie potężnej wyprzedaży tamtejszej waluty i obligacji. Natomiast słabość złotego na tyle innych walut jest zastanawiająca biorąc pod uwagę dobre dane makroekonomiczne. Wiele wskazuje na to, że może być to efekt powrotu płynności na rynek walutowy po okresie, gdy była ona w ostatnich miesiącach 2022 roku ograniczana przez banki państwowe (m.in. BGK).
Indeksy giełdowe
Mocno w ostatnich dniach drożały akcje amerykańskie, co jest spójne z obrazem mocnego wzrostu gospodarczego i malejącej presji inflacyjnej. Najbardziej zyskiwały akcje spółek technologicznych, których wycena jest mocno zależna od rentowności obligacji (im niższe rentowności tym lepiej dla wycen). Dzieje się tak ze względu na fakt, że wycena tych spółek zależy bardziej od przyszłych niż obecnych wyników finansowych, a niższe stopy procentowe podnoszą zdyskontowaną wartość przyszłych dochodów. Dość wyraźną korektę zaliczyły natomiast wyceny chińskich akcji. Na razie nie jest to bardzo istotny ruch w dół, wszystko wygląda na korektę w trendzie wzrostowym. Wyraźny odwrót od ryzyka nastąpi dopiero w momencie, gdy pojawią się sygnały, że presja inflacyjna na świecie maleje wolniej od oczekiwań. Inflacja jest dziś kluczem do ożywienia gospodarczego i powrotu apetytu na ryzyko, zarówno w świecie inwestycji finansowych, jak i inwestycji w realnej gospodarce.
Obligacje skarbowe
Teoretycznie w warunkach poprawy danych makroekonomicznych rentowności obligacji powinny rosnąć, ale tym razem dzieje się inaczej – one wciąż spadają. Dzieje się tak ze względu na fakt, że poprawa danych makroekonomicznych ma charakter podażowy, a nie popytowy – to znaczy, że towarzyszy im malejąca presja inflacyjna. Przy czym w minionych dniach najmocniej spadały rentowności obligacji krajów rozwiniętych, a znacznie wolniej rynków wschodzących takich jak Polska. Wydaje się, że wiara w wygaszenie presji inflacyjnej jest znacznie mocniejsza w krajach rozwiniętych ze względu na fakt, że tam presja inflacyjna ma w dużo większej mierze charakter podażowy. W Polsce i innych krajach regionu mocniejszy może być komponent popytowy inflacji, trudniejszy do wygaszenia.
Surowce
Mocniejszy dolar nie sprzyja cenom surowców. Na pierwszy plan wysuwa się mocny spadek cen ropy. Jest to zjawisko idące wbrew wielu prognozom rynkowym, które wieściły, że z powodu ograniczeń podażowych i odbudowującego się popytu w Chinach ropa będzie drożała. Wygląda na to, że w wielu miejscach światowej gospodarki bieżący popyt wciąż jest słaby. Obserwujemy mocne dane makroekonomiczne z USA, ale to za mało by oddziaływać na ceny tych aktywów, które bardzo mocno zależą od bieżącej relacji popytu i podaży, a nie długookresowych oczekiwań.

