Głośniej o opcjach, Millennium na dnie

Adrian Boczkowski
opublikowano: 01-12-2008, 00:00

Kapitalizacja banku znów spadła poniżej 3 mld zł. To skutek obaw inwestorów o rezerwy i utratę klientów. Opcji boi się cała giełda

Bohaterem piątkowej sesji był Bank Millennium. Niestety, nie pozytywnym. Wezwanie Ropczyc do prawie natychmiastowego pokrycia 19,5 mln zł strat na opcjach walutowych pogrążyło kursy obu firm. Ropczyce, jako znacznie mniejsza firma, oberwały jednak zdecydowanie mocniej. Walory spółki taniały nawet o prawie 40 proc. Notowania banku spadały w trakcie dnia o 18,5 proc., do 3 zł. Na zamknięciu kurs zniżkował o 13 proc., do 3,2 zł. Rynkowa wycena Millennium spadła więc chwilowo do 2,5 mld zł. To wartość zbliżona do dołka z 23 i 24 października.

Wówczas trudno było znaleźć przyczyny gwałtownej przeceny akcji banku. W trzy tygodnie kurs zleciał o 55 proc. (z 6,5 zł do 2,9 zł), podczas gdy notowania konkurentów zachowywały się dużo stabilniej. Wtedy najczęściej tlumaczono to obawami o skutki kryzysu finansowego. Dziś wygląda to już nieco inaczej. Przed miesiącem pikujący kurs złotego był idealnie zsynchronizowany z topniejącą w oczach kapitalizacją banku. Wystarczy zestawić dwa fakty — dużą aktywność Millennium w sprzedaży produktów opcyjnych i mocno słabnącego złotego. Teraz może się okazać, że trzeba będzie zawiązać wielomilionowe rezerwy. Ropczyce nie mają w kasie gotówki na uregulowanie należności wynikającej z nagłego wezwania do zapłaty. Pytań jest więcej. Na przykład — czy to dopiero początek zamykania przez Millennium pozycji klientów? Niestety, mimo prób bank nie odpowiedział w piątek na nasze pytania.

Millennium ma problem, bo jak wiele instytucji sprzedawał gotowe produkty opcyjne. Zależnie od warunków umowy właściciel opcji (polskie firmy były ich wystawcami) może zażądać dostarczenia waluty po określonym kursie. Jednak bank może przede wszystkim zamknąć pozycje walutowe spółki, jeśli straty przekroczą ustalony limit. Największe chwile słabości w ostatnim czasie złoty miał jednak wcześniej, a nie w minionym tygodniu. Nie uzyskaliśmy także odpowiedzi Millennium, dlaczego kontrakty Ropczyc stały się wymagalne właśnie teraz.

Rynek dmucha jednak na zimne, dyskontując poważne problemy Ropczyc. Kurs spadł w ciągu dnia o 40,8 proc. Kapitalizacja spółki zmniejszyła się więc o blisko 40 mln zł. To ponad dwa razy tyle, ile zobowiązanie wobec Banku Millennium. Giełdowi gracze spodziewają się albo konieczności wyprzedaży majątku i ograniczenia produkcji w przyszłości (w kasie jest jedynie 1/10 potrzebnej kwoty), albo ujawnienia kolejnych stratnych umów z rynku walutowego. Co ciekawe — znaczącym akcjonariuszem Ropczyc jest Millennium TFI (ma 7,2 proc. kapitału). Wygląda na to, że w bankowej grupie kapitałowej dobrze działają "chińskie mury". Fundusze Millennium straciły bowiem w jeden dzień (na razie księgowo) prawie 2,9 mln zł. Portfele drobnych akcjonariuszy Ropczyc skurczyły się o blisko 10 mln zł.

Dla banku byłoby najlepiej, gdyby Ropczyce były ostatnią "ofiarą". Jeśli będą kolejne spółki, którym Millennium wypowie umowy, to wizerunek banku mocno ucierpi. Dodatkowo, ewentualne rezerwy na trudno ściągalne należności mogą mocno zaciążyć na wyniku kwartalnym. Na razie trudno oszacować skalę zjawiska. Millennium obiecało nam jednak, że w tym tygodniu przemówi.

Klientom

warto

pomóc

Piotr Utrata

rzecznik ING Banku

Aktywność firm i banków na polu walutowych instrumentów pochodnych rosła od czterech lat, gdy zaznaczył się trend wzrostowy złotego. Firmy zawierały takie transakcje, szukając zabezpieczenia kontraktów. Jeszcze w I połowie roku część firm osiągnęła dochody z instrumentów walutowych. W ostatnich tygodniach niektóre wykazały negatywne wyceny. W naszym przypadku nie jest to znacząca skala. Wiemy, że biznes bankowy polega na zaufaniu. Zależy nam na długoterminowych relacjach z klientami i ich zadowoleniu. Drastyczne ruchy temu nie służą.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy