Gospodarka jak pole walki. Konfrontacja ekonomiczna to preludium światowego kryzysu

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2026-01-21 12:15

Napięcia w relacjach gospodarczych między państwami mogą wywołać globalny kryzys w 2026 r. - ostrzegają liderzy i eksperci przepytani przez autorów Global Risk Report. Wykorzystanie narzędzi ekonomicznych do wywierania presji na inne kraje niesie większe ryzyko niż otwarty konflikt zbrojny czy ekstremalne zjawiska pogodowe.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jakie zagrożenie eksperci uznali za największe w tegorocznym Global Risk Report

- czym jest konfrontacja geoekonomiczna i jakie narzędzia ekonomiczne są wykorzystywane do celów politycznych

- dlaczego konfrontacja geoekonomiczna wyprzedziła wojnę jako główne zagrożenie dla świata

- jak eksperci oceniają przyszłość globalnej gospodarki w obliczu rosnących napięć

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na konfrontację geoekonomiczną jako główne zagrożenie wskazało aż 18 proc. decydentów, liderów biznesu przedstawicieli świata nauki i organizacji międzynarodowych, ankietowanych na potrzeby tegorocznej edycji raportu. Global Risk Report ukazuje się cyklicznie przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Konfrontacja geoekonomiczna oznacza intencjonalne wykorzystywanie narzędzi ekonomicznych do osiągania celów geopolitycznych. W praktyce może ona się sprowadzać do wprowadzania barier w handlu, nakładania sankcji gospodarczych, kontrolowania łańcuchów dostaw strategicznych surowców i technologii czy aktywną ingerencję rządów w kształtowanie przepływów inwestycyjnych. Najnowszym przykładem takiej konfrontacji są groźby wprowadzenia wyższych ceł, jakie kieruje prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump pod adresem Unii Europejskiej. Wyższe cła mają być karą dla wybranych krajów UE za ich postawę wobec amerykańskich planów aneksji Grenlandii.

„System współpracy wielostronnej jest pod presją. Spadek zaufania, malejąca przejrzystość i poszanowanie praworządności, a także wzrost protekcjonizmu zagrażają długotrwałym stosunkom międzynarodowym, handlowi i inwestycjom, a także zwiększają podatność na konflikty” - zwracają uwagę autorzy raportu.

Presja ekonomiczna gorsza niż wojna

Porównanie tegorocznej edycji z ubiegłoroczną pokazuje, jak zmieniło się postrzeganie zagrożeń przez ekspertów z ankietowanych grup.

Jeszcze rok temu przedstawiciele sektora rządowego, organizacji międzynarodowych i sektora prywatnego na pierwszym miejscu listy zagrożeń stawiali wojnę między państwami. Konfrontacja geoekonomiczna była na trzeciej pozycji. Dziś wydaje się głównym potencjalnym źródłem kryzysu, wojna jest drugim ryzykiem (wskazało na nią 14 proc. ankietowanych), a na trzecim są ekstremalne zjawiska pogodowe (8 proc. wskazań).

Autorzy raportu zwracają uwagę, że strach przed skutkami wykorzystania narzędzi ekonomicznych do wywierania presji na inne kraje zaczął dominować również w ocenie stabilności porządku światowego w perspektywie dwóch kolejnych lat. W tej kategorii ten czynnik ryzyka przesunął się na liście zagrożeń aż o osiem pozycji i też jest numerem jeden. Konflikt zbrojny jest dopiero piąty.

Gospodarka ucierpi na jej instrumentalnym potraktowaniu

Ankietowani są przekonani, że potraktowanie gospodarki jak pola walki prędzej czy później będzie musiało się przełożyć na jej kondycję. I to też widać w ocenach zagrożeń. Obawy przed spowolnieniem gospodarczym w ciągu kolejnych dwóch lat zwiększyły się w porównywalnej skali, jak strach przed konfrontacją geoekonomiczną: w zestawieniu czynników ryzyka w ciągu roku awansowały o osiem pozycji, podobnie jak obawy przed wzrostem inflacji. Choć trzeba podkreślić, że nawet po tym awansie plasują się na dalekich miejscach, odpowiednio na 11. i 21.

Podobnie jest z ryzykiem pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynkach aktywów. Świat obawia się tego bardziej niż rok temu (awans w zestawieniu o siedem pozycji), ale nadal są sprawy, które przykuwają większą uwagę ankietowanych. W pierwszej dziesiątce najważniejszych zagrożeń – oprócz konfrontacji geoekonomicznej i wojny – są jeszcze m.in. dezinformacja, polaryzacja społeczna, cyberbezpieczeństwo oraz ekstremalne zjawiska pogodowe.

Dobrze już było. Przed nami niespokojne czasy

Autorzy raportu podkreślają, że z opinii 1300 respondentów wyłania się dość ponury obraz przyszłości. Połowa uważa, że w ciągu najbliższych dwóch lat świat będzie przechodził silne wstrząsy i kryzysy, a 40 proc. uważa, że sytuacja będzie jedynie niestabilna. Odsetek największych pesymistów rośnie do 57 proc., gdy spytać o przewidywania na najbliższą dekadę, "tylko" destabilizacji i niepewności przez kolejne 10 lat oczekuje 32 proc. pytanych.

W porównaniu z ubiegłorocznym badaniem grupa pesymistów wyraźnie się zwiększyła, bo odsetek respondentów spodziewających się silnych wstrząsów w najbliższej dwuletniej perspektywie zwiększył się aż o 14 pkt procentowych.

„W miarę jak mechanizmy współpracy kruszeją, a rządy wycofują się z relacji wielostronnych, stabilność znajduje się w stanie oblężenia. Wyłania się krajobraz wielobiegunowych sporów, w którym konfrontacja zastępuje współpracę, a zaufanie – waluta współpracy – traci na wartości”, napisali autorzy raportu.

Możesz zainteresować się również: