Gotówka Elektrotimu budzi apetyt

[GRA]
opublikowano: 08-03-2012, 00:00

Instytucje finansowe ostrzą sobie zęby na 30 mln zł leżące na kontach giełdowej spółki. Pewnie obejdą się smakiem.

„Ile wart jest staw, na którego dnie leży kufer z milionem złotych? Mało, jeśli kufra i tak nie da się wydobyć” — w ten sposób Robert Fijołek, zawodowy członek rad nadzorczych, reprezentujący instytucje finansowe, puentuje dyskusję na temat przeznaczenia gotówki leżącej na kontach Elektrotimu.

Elektrotim, który specjalizuje się w instalacjach elektrycznych i systemach automatyki dla budownictwa i przemysłu, ma na kontach około 30 mln zł w gotówce (czyli w płynnych aktywach, wg stanu na 1 stycznia 2012 r.).

To jedna trzecia kapitalizacji spółki, którą giełda wycenia dziś na około 90 mln zł. Jak ją wykorzystać? Pomysły zarządu i inwestorów instytucjonalnych są rozbieżne.

— Jeśli ta gotówka leży na kontach bankowych, oprocentowana np. na 5 proc., to nas w istocie kosztuje. Moglibyśmy inwestować ją na własny rachunek i osiągać wyższą stopę zwrotu. Może zatem wypłacić ją akcjonariuszom w formie dywidendy — pyta Robert Fijołek. Zarząd Elektrotimu ma odmienną opinię.

— Regularnie wypłacamy dywidendę w wysokości od 5 do 10 proc. kapitalizacji. Łącznie przekazaliśmy akcjonariuszom w ostatnich latach 36 mln zł. Która jeszcze spółka może się pochwalić taką regularnością — ripostuje Andrzej Diakun, prezes Elektrotimu.

Prezes deklaruje, że w tym roku zarekomenduje przeznaczenie na dywidendę kwoty „bliżej 10 proc. kapitalizacji”. Przy obecnych notowaniach dałoby to wypłatę ok. 9 mln zł, czyli ok. 0,9 zł na akcję. Na koncie Elektrotimu zostanie więc ponad 20 mln zł gotówki.

— Dywidenda mogłaby być wyższa, ale to i tak bardzo dobry poziom. Należy też pamiętać,że spółka potrzebuje również gotówki na kapitał obrotowy — zaznacza Bartłomiej Cendecki, analityk Quercus TFI. Inwestorzy instytucjonalni chętnie powitaliby też skup akcji własnych.

— Analizowaliśmy konsekwencje ewentualnego przeprowadzenia skupu akcji własnych i doszliśmy do wniosku, że nie da oczekiwanych efektów. Rynek nie zauważa ostatnio takich operacji, kursy też nie reagują — tłumaczy Andrzej Diakun.

Prezes jest przywiązany do gotówki również dlatego, że planuje jeszcze przejmować. Od momentu debiutu w 2007 r. przeprowadził cztery transakcje.

— Jesteśmy bardzo selektywni. Teraz analizujemy cztery projekty i być może któryś z nich zostanie pomyślnie zakończony — uważa Andrzej Diakun. — Podoba nam się to, że zarząd nie wydawał dotychczas pieniędzy na ślepo — przyznaje Robert Fijołek.

Bartłomiej Cendecki wskazuje też, że pod względem wyników Elektrotim wypada dobrze, zwłaszcza na tle innych spółek z branży budowlanej. Grupa zarobiła w 2011 r. na czysto 9,5 mln zł (+152 proc.), przy 189 mln zł przychodów (+63 proc.). Portfel zamówień sięga 172 mln zł, wobec ok. 120 mln zł rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [GRA]

Polecane