Pierwsze minuty notowań upłynęły w dosyć spokojnej atmosferze, a ujemne otwarcie dzisiejszego handlu na GPW, było zgodne z oczekiwaniami i WIG20 osunął się o 0,19 proc. Niestety, wkrótce niedźwiedzie poczuły, że to może być ich dzień i sporymi zleceniami koszykowymi podkreśliły swoją dominację, a indeks blue chipów rozpoczął zdecydowany marsz na południe. Siły sprzedającym dodawały tracące indeksy europejskie, które też po dodatnim otwarciu, wkrótce znalazły się w czerwonej strefie. Zachowanie czołowych parkietów było o tyle dziwne, że akurat dzisiaj na rynki nie dotarły jakieś fatalne dane, a nawet wprost przeciwnie. Inflacja HICP (ceny konsumenckie) ostro wyhamowała w listopadzie do 2,1 proc., a jest to ważny wskaźnik, szczególnie w okresie wzmożonych zakupów przedświątecznych. Z kolei Euribor odnotował najniższą wartość od 2 lat, co sugeruje dalszą poprawę w sektorze bankowym. Jednak „zmęczenie” ostatnimi wzrostami, czy raczej chęć realizacji zysków, nie było tylko polską specyfiką w trakcie piątkowej sesji.
Niewielkim wsparciem dla popytu okazały się opublikowane przez GUS, dane
dotyczące wzrostu naszej gospodarki w III kw. Tempo polskiego rozwoju spadło z
5,8 proc., w poprzednim okresie do, 4,8 proc. w III kw., co było nieco powyżej
prognoz. Ta wielkość chyba została potraktowana z rozczarowaniem, tak jakby
polscy inwestorzy spodziewali się nowego rekordu.
Od samego początku bardzo
słabo zachowywał się PKN Orlen, któremu nadal szkodziła negatywna rekomendacja
wydana przez Deutsche Banku oraz UBS. To kolejna polska spółka, na której
wycenie porażające wrażenie robi rekomendacja „sprzedaj”, a jeszcze nie tak
dawno takie informacje były całkowicie ignorowane przez graczy. Bardzo mocny
zjazd, musieli przetrawić akcjonariusze Polimexu MS, który momentami tracił ok.
10 proc. i to przy bardzo wysokich obrotach. Miejmy nadzieję, że nie ma to
związku ze sławnymi już opcjami walutowymi.
W ostatniej godzinie handlu byki podjęły próbę odrobienia strat, ale wyraźnie
zabrakło im woli walki i zadowoliły się zdobyczą z poprzednich dni. W efekcie
WIG20 spadł o 1,7 proc. Bardzo dobrze przez całą sesję prezentował się PGNiG i
CEZ oraz mimo ujemnego zakończenia także KGHM, który ma przed sobą otwartą drogę
do przełamania poziomu 30 zł.
Inwestorzy mają za sobą jeden z najlepszych i
najmniej zmiennych tygodni na GPW w tym roku. Nawet dzisiejsza sesja i jej
przebieg nie zmąciła tego pozytywnego obrazu. WIG20 zaliczył bardzo istotne
odsunięcie się od poziomu 1500 pkt., a jego zdobycz punktowa wyniosła 155 pkt.
Znacznie gorzej natomiast wyglądała sytuacja na mWIG40 i sWIG80. Mniejsze spółki
nie podążały w takim tempie jak nasz najważniejszy indeks, ale przede wszystkim
obroty na ich walorach, nie sugerują zwiększonego zainteresowania tym segmentem
ze strony graczy. Trudno się temu dziwić, bo teza, że mamy zmianę trendu, ma
mikroskopijną ilość zwolenników. Obserwujemy, co najwyżej, silne odbicie, a nie
zmianę kierunku, na który przyjdzie nam jeszcze poczekać, i z tego powodu obrót
koncentruje się tylko na najbardziej płynnych i największych firmach.
To znaczące odsunięcie się od najniższych poziomów, ma kapitalne znaczenie
dla podtrzymania w grudniu obecnego trendu. Rezerwa punktowa daje dużą zakładkę
na prawdopodobne zniżki, na początku nadchodzącego tygodnia. W kolejnych
dniach gracze będą się koncentrować na działaniach rządów i ekscytować
wypowiedziami i nominacjami następcy G. Busha, a w mniejszym stopniu na danych
makroekonomicznych, co zresztą pokazały już ostatnie dni. Rynki chcą wzrostów i
skrupulatnie wykorzystują każdy pretekst. O grudniowych nastrojach przesądzi
druga połowa następnego tygodnia.