Gra wojenna Bartosiaka i spółki

opublikowano: 09-06-2021, 20:00

Spece od geopolityki i gier rzucają rękawicę firmie Paradox Interactive - pracują nad realistyczną grą strategiczną. Szykują zbiórkę pieniędzy na produkcję i planują debiut na giełdzie.

Z artykułu dowiesz się:

  • kto jeszcze stoi za firmą Play of Battle, szykującą superprodukcję
  • co ma wspólnego z grą komputerową incydent z samolotem na Białorusi
  • ile będzie kosztowała produkcja i ile potrwa
  • jaką rolę odegra studio Noobz from Poland, twórca „Total tank simulator”.
  • co o pomyśle komercjalizacji strategicznej gry klasy wojskowej myślą eksperci

Jacek Bartosiak to znany ekspert w dziedzinie geostrategii, dyrektor Programu Gier Wojennych i Symulacji Fundacji Pułaskiego i były prezes Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jest też założycielem i właścicielem spółki Play of Battle, która pracuje nad grą wideo.

Sztab generalny

Spółkę wspomaga całe spektrum postaci znających się na geopolityce i nie tylko. Współtwórcą gry jest amerykański politolog George Friedman, a doradcą zarządu brytyjsko-polski historyk Norman Davies. W radzie nadzorczej znajdziemy generała broni Waldemara Skrzypczaka oraz Pawła Wojciechowskiego, byłego głównego ekonomistę ZUS i byłego prezesa PAIIZ. Na czele zarządu spółki stoi Zbigniew Pisarski, założyciel Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, a wiceprezesem jest Jarosław Kotowski, założyciel i prezes producenta gier Noobz from Poland. Nie brakuje też speca od rynków kapitałowych. To Jarosław Grzywiński, partner w kancelarii Kochański & Partners, były prezes GPW.

Mocna ekipa
Mocna ekipa
Jacek Bartosiak i Zbigniew Pisarski - założyciele Play of Battle zgromadzili wokół spółki z jednej strony silny merytorycznie zespół z obszaru geostrategii, wojskowości i finansów, a z drugiej zespół doświadczonych programistów z branży Gamedev.
Tomasz Pikuła

Próba sił

Mocna kadra idzie w parze z ambitnymi celami.

- Rzucamy rękawicę firmie Paradox Interactive [szwedzki wydawca, najbardziej znany z historycznych komputerowych gier strategicznych - red.], z tym że pomysł mamy lepszy. Przede wszystkim mamy dostęp do wiedzy, do której nie jest łatwo dotrzeć. Wiedza związana z przemysłem zbrojeniowym, wojskowością czy metodyką prowadzenia gier wojennych jest dość rzadka, co oznacza wysoką barierę wejścia – mówi Jacek Bartosiak.

Chodzi o takie produkcje szwedzkiego studia jak popularne seria „Hearts of Iron” czy „Europa Universalis”.

Od żołnierzy do graczy

Wbrew pozorom dla speców od geostrategii projektowanie gier to nie pierwszyzna. Od pięciu lat w Fundacji Pułaskiego prowadzą program gier wojennych, w ramach którego został przeprowadzony szereg ćwiczeń, symulacji i rozgrywek na potrzeby wojska i przemysłu obronnego.

- Można powiedzieć, że firma Play of Battle jest bardziej rozwinięciem naszych działań niż tworzeniem czegoś od początku. Doświadczenia z fundacji komercjalizujemy, a do tego demokratyzujemy, chcąc zapewnić szeroki dostęp do gier strategicznych klasy wojskowej – tłumaczy Zbigniew Pisarski.

Pomagałem zaprojektować grę wojenną, w której Stany Zjednoczone i Polska były wrogami. Teraz będziemy mieli okazję zaprojektować grę wojenną, w której są przyjaciółmi. Pierwsza była dla wojska, druga będzie dla graczy.

George Friedman

Nie tylko o wojnie

„Play of Battle” będzie skierowana do wymagających graczy, zainteresowanych nie tylko militarnym, ale również geopolitycznym wymiarem konfliktu. Akcja gry, której cena jest szacowana na 40-60 USD, będzie toczyć się w czasach współczesnych. Ma przedstawić najbardziej aktualne i realistyczne możliwości rozwoju relacji oraz bezpieczeństwa międzynarodowego. Teatr działań obejmie Europę wraz z częścią Rosji, Bliski Wschód i północną Afrykę. Gracz wcieli się w jedno z państw europejskich i zmierzy się z widmem zakrojonego na szeroką skalę konfliktu. Jeśli gra odniesie sukces, w grę wchodzą kolejne odsłony, w innych obszarach geograficznych.

- Gra ma wprowadzić użytkownika w obszar rywalizacji geopolitycznej, która już się toczy. Gracz zmierzy się z tym, z czym mają do czynienia decydenci - rywalizacją w cyberprzestrzeni, świecie finansów, technologii, przepływów strategicznych etc. Chcemy stworzyć grę, jakiej do tej pory nie było – tłumaczy Jacek Bartosiak.

Obiecuje, że w produkcji pojawią się niedawne wydarzenia, jak incydent z samolotem na Białorusi czy manewry wojskowe wokół Ukrainy.

- Element wojskowy w grze będzie tylko jednym z wielu, bo tak wygląda prawdziwa polityka – tłumaczy specjalista.

Gra ma bawić i edukować. Dzięki niej gracz będzie mógł pojąć ciężar decyzji podejmowanych na różnych szczeblach władzy. Jest też aspekt analityczny.

- Szeroki dostęp do gry o wysokim poziomie realizmu da możliwość zebrania danych, dotyczących np. możliwości obrony danego terytorium, możliwych do zastosowania taktyk czy potencjalnych reakcji danego państwa – mówi Zbigniew Pisarski.

Okiem eksperta
Warunki sukcesu
Maciej Miąsik
Ekspert gier wideo

Pomysł na grę jest ciekawy i może wyjść z tego intrygująca, oryginalna produkcja. Kluczowe jest jednak, żeby rozstrzygający głos miał zespół, który specjalizuje się produkcji gier. Zespół merytoryczny jest oczywiście bardzo mocny, ale nie ma doświadczenia w produkcjach dla szerokiej rzeszy użytkowników, a najważniejsze jest to, żeby walor rozrywkowy też był dopracowany. Realistyczne gry robi się trudno, bo są zdeterminowane przez rzeczywistość. Dlatego do tej pory nie zrobiono np. dobrej gry o Powstaniu Warszawskim - bo wiadomo, jak się skończy. Jeśli jednak oba zespoły mają dobry pomysł, może się udać.

Wartość wiedzy

Założyciele Play Of Battle twierdzą, że idea skomercjalizowania gier wojennych klasy wojskowej przyszła im do głowy już kilka lat temu. Zapewniają, że powstanie spółki nie jest efektem giełdowej popularności producentów gier, zwłaszcza że rynek jest już trochę przegrzany.

- Główna intencja to stworzenie gry edukacyjnej o wysokim poziomie realizmu w modelu samofinansowania i z możliwością budowania wartości. Nie widzę nic niestosownego, w zarabianiu na popularyzowaniu wiedzy – mówi Zbigniew Pisarski.

- Robimy to, na czym się znamy, jest na to rynek, a na dodatek zwiększy się rozumienie geostrategii – wtóruje mu Jacek Bartosiak.

Na efekty prac gracze i akcjonariusze będą musieli trochę poczekać.

- Nie śpieszymy się z premierą. Zakładamy, że produkcja potrwa 3-4 lata – informuje prezes.

Spółka nie będzie się zajmować pracami stricte deweloperskimi. Wyręczy ją studio Noobz from Poland, które niebawem ma zadebiutować na NewConnect. Jest znane m.in. z gry „Total tank simulator”, która zdobyła sporą popularność wśród graczy.

- Zależało nam na znalezieniu zespołu programistów, którzy zrozumieją nasz projekt i jego klimat – mówi prezes Play of Battle.

Noobz from Poland na początku czerwca poinformowało o nabyciu 40 proc. akcji spółki Play of Battle. Jarosław Kotowski, szef studia, został jej wiceprezesem.

- Rozmowy o tej produkcji zaczęliśmy już kilka lat temu. To, co jest w książkach Jacka Bartosiaka, chcemy przełożyć na język gry - mówi Jarosław Kotowski.

Azymut: parkiet

Na produkcję gry, podobnie jak na prowadzenie wojen, potrzebne są pieniądze. Budżet produkcyjny Play of Battle szacowany jest na około 15 mln zł. W drugiej połowie czerwca ruszy zbiórka na platformie Crowdway, z której spółka chce pozyskać 1 mln EUR. Nie wiadomo na razie, jaki pakiet akcji zaoferuje, zwykle to 10-20 proc.

Jest też plan dalszego finansowania.

- W przyszłym roku chcemy wejść na giełdę. Do tego czasu będą już ujawnione fragmenty naszych prac – twierdzi Zbigniew Pisarski.

Na tę kwestię firma też patrzy z globalnej, a przynajmniej kontynentalnej perspektywy.

- Dziś rozmawialiśmy z przedstawicielem giełdy londyńskiej, niedawno giełdy sztokholmskiej. Wybierzemy tę giełdę, na której będzie można uzyskać najwyższą kapitalizację. Do niedawana wydawało się, że będzie to giełda w Warszawie, gdzie spółki z branży gier są dosyć dobrze wyceniane. Przyglądamy się jej, ale nie czujemy obawy przed giełdami zagranicznymi – informuje prezes.

Spółka nie wyklucza dodatkowej prywatnej rundy finansowania, jeśli w drodze na parkiet poczuje głód kapitału.

- Interesują się nami rożni inwestorzy prywatni i instytucjonalni – twierdzi Zbigniew Pisarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane