Grecka tragedia już nie straszy inwestorów

  • Jagoda Fryc
06-02-2015, 00:00

Kompromis na linii Grecja — trójka nie wpłynie na rynki finansowe. Bankructwo kraju wywoła najwyżej chwilową czkawkę — przekonują eksperci

W tym roku Grecja musi oddać wierzycielom 20 mld EUR. To około 6 proc. jej całkowitego zadłużenia, które sięga obecnie ponad 320 mld EUR, czyli 175 proc. PKB tego kraju. Grecy wiedzą, że trudno będzie zdobyć taką kwotę na rynku, a gdyby nawet się udało, odsetki (około 10 proc. rocznie) znacznie przewyższyłyby koszt obsługi długu w Europejskim Banku Centralnym i instytucjach państwowych. Dlatego Janis Varufakis, grecki minister finansów, tuż po objęciu stanowiska w nowym rządzie Aleksisa Tsiprasa, utworzonym w wyniku przedterminowych wyborów, wyruszył w podróż po Europie, próbując przeforsować swoją propozycję ratowania Grecji.

Wyświetl galerię [1/2]

Alexis Tsipras, premier Grecji Bloomberg

— Tsipras i Varufakis zaczynają negocjacje z „wysokiego C” — proponują kolejną restrukturyzację długu poprzez znaczące wydłużenie terminu spłaty [chodzi o zamianę na obligacje perpetualne, czyli bezterminowe — red.] oraz stworzenie mechanizmu umożliwiającego Grekom spłacanie długu tylko w sytuacji wzrostu gospodarczego. To prawdopodobnie plan maksimum — tłumaczy dr TomaszBursa, wiceprezes Opti TFI.

Jaki kompromis uda się osiągnąć, kto na nim skorzysta najbardziej i jak zareagują rynki finansowe? Z pomocą specjalistów nakreśliliśmy dwa scenariusze greckiej tragedii.

Scenariusz pesymistyczny:

Grecja nie dogaduje się w sprawie nowego zadłużenia, a jednocześnie przestaje spłacać zobowiązania. Kroplówka z EBC zostaje odcięta. Grecja wychodzi ze strefy euro, boryka się z dewaluacją drachmy i gigantyczną inflacją. Wartość długu greckiego spada do kilku procent nominału i rozpoczynają się procesy o odzyskanie wierzytelności przez posiadaczy obligacji. Rynki finansowe i strefa euro dostają chwilowej czkawki.

— Wielu inwestorów uważa, że Grecja może wywołać efekt domina prowadzący do rozpadu strefy euro — w kolejce do ewakuacji z Eurolandu zaraz ustawią się Portugalia, Włochy i Hiszpania. Wyobrażam sobie więc, że pierwszą reakcją będzie paniczna ucieczka od wszystkiego, co wiąże się z ryzykiem, i szukanie bezpiecznych przystani, którymi tradycyjnie są niemieckie obligacje, szwajcarska waluta, złoto i amerykański dług skarbowy. Aktywa te zaczną więc zyskiwać.Tracić będą natomiast akcje, zwłaszcza na rynkach wschodzących. Kurz jednak szybko opadnie. Przecena na europejskich giełdach, w tym na polskiej, będzie dynamiczna, rzędu 10-20 proc., ale krótkotrwała, bo inwestorzy szybko przekonają się, że Grexit nie wpływa na gospodarkę strefy euro — przewiduje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Jego zdaniem, powtórki z 2008 r., kiedy giełdy traciły po 50 proc., nie będzie. Wówczas gospodarka europejska była w recesji, a Europa poruszała się jak dziecko we mgle. Dzisiejsze realia są inne.

— Przez trzy lata udało się powołać instytucje stabilizujące, które mają na podorędziu gotowe narzędzia do walki z kryzysem. Europejski sektor finansowy nie jest już zagrożony, a 40 proc. greckiego długu jest w rękach instytucji. W krótkim terminie zapanowałaby jednak panika na rynkach, co spowodowałoby ucieczkę od europejskiej waluty i chwilowy odwrót inwestorów od Europy, a szczególnie od rynków wschodzących. Polska waluta osłabiłaby się w stosunku do dolara i franka szwajcarskiego. Panika potrwałaby jednak bardzo krótko. EBC od marca rozpoczyna luzowanie ilościowe, które jest gigantycznym orężem do walki z niepokojami na rynkach — uspokaja dr Tomasz Bursa.

Scenariusz pesymistyczny:

Grecja nie dogaduje się w sprawie nowego zadłużenia, a jednocześnie przestaje spłacać zobowiązania. Kroplówka z EBC zostaje odcięta. Grecja wychodzi ze strefy euro, boryka się z dewaluacją drachmy i gigantyczną inflacją. Wartość długu greckiego spada do kilku procent nominału i rozpoczynają się procesy o odzyskanie wierzytelności przez posiadaczy obligacji. Rynki finansowe i strefa euro dostają chwilowej czkawki.

— Wielu inwestorów uważa, że Grecja może wywołać efekt domina prowadzący do rozpadu strefy euro — w kolejce do ewakuacji z Eurolandu zaraz ustawią się Portugalia, Włochy i Hiszpania. Wyobrażam sobie więc, że pierwszą reakcją będzie paniczna ucieczka od wszystkiego, co wiąże się z ryzykiem, i szukanie bezpiecznych przystani, którymi tradycyjnie są niemieckie obligacje, szwajcarska waluta, złoto i amerykański dług skarbowy. Aktywa te zaczną więc zyskiwać.Tracić będą natomiast akcje, zwłaszcza na rynkach wschodzących. Kurz jednak szybko opadnie. Przecena na europejskich giełdach, w tym na polskiej, będzie dynamiczna, rzędu 10-20 proc., ale krótkotrwała, bo inwestorzy szybko przekonają się, że Grexit nie wpływa na gospodarkę strefy euro — przewiduje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Jego zdaniem, powtórki z 2008 r., kiedy giełdy traciły po 50 proc., nie będzie. Wówczas gospodarka europejska była w recesji, a Europa poruszała się jak dziecko we mgle. Dzisiejsze realia są inne.

— Przez trzy lata udało się powołać instytucje stabilizujące, które mają na podorędziu gotowe narzędzia do walki z kryzysem. Europejski sektor finansowy nie jest już zagrożony, a 40 proc. greckiego długu jest w rękach instytucji. W krótkim terminie zapanowałaby jednak panika na rynkach, co spowodowałoby ucieczkę od europejskiej waluty i chwilowy odwrót inwestorów od Europy, a szczególnie od rynków wschodzących. Polska waluta osłabiłaby się w stosunku do dolara i franka szwajcarskiego. Panika potrwałaby jednak bardzo krótko. EBC od marca rozpoczyna luzowanie ilościowe, które jest gigantycznym orężem do walki z niepokojami na rynkach — uspokaja dr Tomasz Bursa.

Scenariusz optymistyczny:

Udaje się osiągnąć porozumienie, ale nie na warunkach postawionych przez Greków. Tomasz Bursa uważa, że możliwe jest wydłużenie terminów zapadalności zadłużenia, ale przy zobowiązaniu Grecji do kontynuowania reform. Trójka może również rozważyć zawieszenie spłat w czasie zawirowań na rynkach finansowych lub w wypadku cyklicznej recesji. Tego typu rozwiązania nie spowodowałyby kolejnego znacznego cięcia wartości zobowiązań, a Grekom dałyby czas na reformy. Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, uważa, że w scenariuszu restrukturyzacji zadłużenia i odsunięcia spłaty kredytu status quo zostałoby utrzymane — greckie banki korzystałyby z taniego finansowania z EBC, a gospodarka — z programu QE.

— Relatywnie dobrze może wybrnąć z tej sytuacji europejski sektor bankowy, który zdołał przerzucić część długu greckiego na EBC i fundusze rządowe. Euro umocni się do dolara i franka szwajcarskiego. Rentowności polskich papierów skarbowych będą raczej stabilne. Mogą drożeć natomiast obligacje greckie, a także portugalskie i hiszpańskie — przewiduje Tomasz Bursa.

Jarosław Niedzielewski nie spodziewa się wielkiej euforii na rynkach. Jego zdaniem, załagodzenie problemu nie zrobi wrażenia na inwestorach.

— Euforia wybuchłaby, gdyby problem Grecji, a także innych zadłużonych krajów strefy euro, został rozwiązany raz na zawsze. EBC musiałby zadeklarować, że będzie skupować od nich obligacje prawie bezwarunkowo i zostaną wyemitowane nowe euroobligacje, gwarantowane przez całą strefę euro, które pobudzą inwestycje infrastrukturalne — tłumaczy Jarosław Niedzielewski.

Scenariusz optymistyczny:

Udaje się osiągnąć porozumienie, ale nie na warunkach postawionych przez Greków. Tomasz Bursa uważa, że możliwe jest wydłużenie terminów zapadalności zadłużenia, ale przy zobowiązaniu Grecji do kontynuowania reform. Trójka może również rozważyć zawieszenie spłat w czasie zawirowań na rynkach finansowych lub w wypadku cyklicznej recesji. Tego typu rozwiązania nie spowodowałyby kolejnego znacznego cięcia wartości zobowiązań, a Grekom dałyby czas na reformy. Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, uważa, że w scenariuszu restrukturyzacji zadłużenia i odsunięcia spłaty kredytu status quo zostałoby utrzymane — greckie banki korzystałyby z taniego finansowania z EBC, a gospodarka — z programu QE.

— Relatywnie dobrze może wybrnąć z tej sytuacji europejski sektor bankowy, który zdołał przerzucić część długu greckiego na EBC i fundusze rządowe. Euro umocni się do dolara i franka szwajcarskiego. Rentowności polskich papierów skarbowych będą raczej stabilne. Mogą drożeć natomiast obligacje greckie, a także portugalskie i hiszpańskie — przewiduje Tomasz Bursa.

Jarosław Niedzielewski nie spodziewa się wielkiej euforii na rynkach. Jego zdaniem, załagodzenie problemu nie zrobi wrażenia na inwestorach.

— Euforia wybuchłaby, gdyby problem Grecji, a także innych zadłużonych krajów strefy euro, został rozwiązany raz na zawsze. EBC musiałby zadeklarować, że będzie skupować od nich obligacje prawie bezwarunkowo i zostaną wyemitowane nowe euroobligacje, gwarantowane przez całą strefę euro, które pobudzą inwestycje infrastrukturalne — tłumaczy Jarosław Niedzielewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grecka tragedia już nie straszy inwestorów