Gross, znany inwestor i zarządzający na rynku obligacji, zwany niegdyś „królem obligacji” był współzałożycielem Pacific Investment Management Co (PIMCO) na początku lat 70. minionego stulecia, a jego główny fundusz obligacji miał pod zarządzaniem nawet 290 mld USD. W 1987 r. w ramach PIMCO utworzył w 1987 r. fundusz Total Return Fund, aby zajmować aktywne pozycje w zakresie czasu trwania, ryzyka kredytowego i zmienności. Jego inwestowanie charakteryzowało się dużą aktywnością na rynku z próbą wyciągnięcia zysku z każdej zmiennej jaka cechowała obligacje, zamiast zwykłego zarobku jedynie na odsetkach. Czerpał zyski także ze wzrostu wartości kapitału w miarę wzrostu cen obligacji i spadku rentowności.
Obecnie uważa jednak, że taka strategii nie przynosi korzyści.
Jest martwa. Przede wszystkim dlatego, że rentowności papierów skarbowych są dużo niższe niż w ówczesnych czasach – powiedział Gross.
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wynosi obecnie około 4,6 proc. podczas gdy w szczytowym okresie w 1981 r. sięgała niemal 16 proc.
Zdaniem Grossa, można oczekiwać wzrostu odsetek z tych papierów powyżej pułapu 5 proc. w okresie kolejnych 12 miesięcy. Swoją prognozę uzasadnia tym, że rynek jest zalewany rynek długiem.
USA są tak uzależnione od zadłużenia, że wymagają od rządu zwiększania kwoty pozostających w obrocie bonów skarbowych aż do 2 bln USD netto rocznie, aby utrzymać dobrą koniunkturę gospodarczą – ocenił Gross, ostrzegając inwestorów, by nie dali się „złapać” na lep funduszy obligacji.
