GUS wyjaśnia metodę szacunków PKB, ekonomiści są spokojni

Internet Securities
opublikowano: 2005-06-14 13:24

Główny Urząd Statystyczny (GUS) wyjaśnił metodologię szacunków kwartalnych Produktu Krajowego Brutto (PKB) w związku z wątpliwościami po opublikowaniu niższego od oczekiwań szacunku PKB za I kw. 2005 r. Ekonomiści sądzą, że nie należy spodziewać się zbyt dużej rewizji przy ostatecznych danych za I kw.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) wyjaśnił metodologię szacunków kwartalnych Produktu Krajowego Brutto (PKB) w związku z wątpliwościami po opublikowaniu niższego od oczekiwań szacunku PKB za I kw. 2005 r. Ekonomiści sądzą, że nie należy spodziewać się zbyt dużej rewizji przy ostatecznych danych za I kw.

GUS podał pod koniec maja, że wzrost PKB wyniósł w pierwszym kwartale 2,1% podczas gdy ekonomiści oraz Narodowy Bank Polski (NBP) spodziewali się prawie 3,0%. Tak niski wzrost był zaskoczeniem dla większości, dlatego też ekonomiści zastanawiali się czy nie ma to związku z metodologią liczenia PKB.

Wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński mówił też na początku czerwca, że pewne procesy po wejściu Polski do Unii Europejskiej mogą nie być dobrze odzwierciedlane w „twardych danych statystycznych”.

GUS wyjaśnił we wtorek, że głównymi źródłami danych, wykorzystywanymi w kwartalnych rachunkach narodowych jest sprawozdawczość GUS, Ministerstwa Finansów, NBP i innych instytucji.

„W szacunkach PKB w okresach kwartalnych stosowana jest metoda bezpośrednia, polegająca na wykorzystaniu dostępnych danych statystycznych ze sprawozdawczości miesięcznej, kwartalnej, półrocznej i rocznej oraz, w bardzo ograniczonym zakresie, ze źródeł administracyjnych” – podał GUS.

„Zwiększenie dostępu do administracyjnych źródeł danych, w szczególności podatkowych (MF) i ubezpieczeniowych (ZUS), istotnie poprawiłoby jakość szacunków PKB” – czytamy.

Ekonomistów najbardziej zaskoczyły dane dotyczące spowolnienia wzrostu inwestycji, które w pierwszym kwartale zwiększyły się jedynie o 1,0% r/r, podczas gdy rynek spodziewał się przyspieszenia wzrostu wobec 7,4% w czwartym kwartale 2004 roku.

GUS wyjaśnił, że nakłady brutto na środki trwałe opracowywane są zgodnie z zaleceniami ESA 95.

GUS poinformował również, że skala rozbieżności między szacunkami wstępnymi, a danymi ostatecznymi w latach 2002-2004 wahała się od 0,0% do 1,7% w poszczególnych kwartałach. Najniższa była w czwartym kwartale 2003 roku – 0,0%, a najwyższa w drugim kwartale 2004 roku – 1,7%.

W 2002 roku skala rozbieżności ogółem wyniosła 0,5%, w 2003 roku – 0,4%, a w 2004 roku – 0,7%.

W pierwszym kwartale 2002 roku skala rozbieżności wyniosła 0,5%, w pierwszym kwartale 2003 roku – 0,9%, a w pierwszym kwartale 2004 roku – 0,5%. Dlatego też, zdaniem ekonomistów, nie należy spodziewać się większej rewizji danych o inwestycjach w pierwszym kwartale 2005 roku.

„Wydaje mi się, że podając te cyfry GUS pośrednio chce powiedzieć, że nie należy spodziewać się dużej korekty inwestycji za pierwszy kwartał, a więc spodziewać można się niewiele, bo i historycznie było niewiele” – powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista Banku Pekao SA.

GUS podał też, że dane sprawozdawcze, tzw. „twarde dane”, w 2004 roku stanowiły: w pierwszym kwartale ok. 56% całości nakładów brutto na środki trwałe, w drugim kwartale – ok. 67%, w trzecim kwartale – ok. 60%, w czwartym kwartale – ok. 74%, zaś w pierwszym kwartale 2005 roku – 55%.

Rozkład nakładów brutto na środki trwałe w 2004 roku na poszczególne kwartały przedstawia się odpowiednio: pierwszym kwartał – 15,9%; drugi kwartał – 21,1%; trzeci kwartał – 23,3%; czwarty kwartał – 39,7%.

„To pokazuje, że w pierwszym kwartale są najmniejsze inwestycje, a w czwartym kwartale największe, zaś o wielkości inwestycji stanowi to, co się dzieje w trzecim i czwartym kwartale, a nie to, co się dzieje w pierwszym kwartale” – powiedział Wiśniewski.

„Dlatego dynamika wzrostu za pierwszy kwartał, nawet jeśli jest słabsza, nie mówi o tym, czy będzie ona wysoka w całym roku, czy nie, bo o tym stanowi dalsza część roku” – dodał.

GUS poinformował również, że w danych o inwestycjach w pierwszym kwartale ponad 43% stanowi sektor przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 50 osób, prawie 13% stanowi sektor gospodarstw domowych, nieco ponad 8,0% sektor rządowy i samorządowy, a pozostałe to 35,6%.

Ekonomiści podkreślają też, że GUS pierwszy raz podał wielkości deflatorów cenowych.

GUS podał, że wynikowy deflator cenowy nakładów brutto na środki trwałe w pierwszym kwartale 2005 roku wyniósł 102,5, a deflator cenowy PKB wyniósł 101,5.

Wielkości absolutne kwartalnego PKB i jego elementów w cenach bieżących i stałych średniorocznych roku poprzedniego (bazowego) stanowią podstawę do oceny dynamiki realnej. W ten sposób uzyskuje się również pośrednio, tzw. wynikowe deflatory cen dla PKB i jego elementów, poprzez podzielenie wskaźnika dynamiki wartości przez wskaźnik dynamiki wolumenu.

„GUS podał, że przeliczenie, które robi daje deflator 2,5, ale nie odniósł się do tego, jak on ma się do gospodarki. Czyli wynika z tego, że chcą powiedzieć: mamy taką metodologię, z tego wychodzi nam 2,5, a PKB – 1,5 i koniec. To chyba pierwszy raz, gdy GUS otwarcie podał deflatory” – powiedział Wiśniewski.