Czy rząd i zarząd PHS próbowali ustawić przetarg na prywatyzację spółki? Możliwe. Śledztwo potrwa do 17 września.
Przetarg na prywatyzację Polskich Hut Stali (obecnie Ispat Polska Stal) od początku budził kontrowersje. Nadal nie wyjaśniono wątpliwości związanych z próbą handlu długami firmy. Już ponad rok Prokuratura Apelacyjna w Warszawie bada sprawę płatnej protekcji związanej z handlem wierzytelnościami PHS. W 2002 r. Maciej D., szef katowickiego oddziału Invexu (spółki handlującej długami), proponował wierzycielom firmy pośrednictwo w sprzedaży długów jej potencjalnemu inwestorowi (sprzedaż długów była jednym z elementów prywatyzacji PHS). Maciej D. miał działać w imieniu Andrzeja Szarawarskiego, wówczas wiceministra gospodarki, chcąc zarobić 30 mln zł. Szef Invexu informował, że pracował na zlecenie US Steel, firmy która ostatecznie odpadła z gry. Co ciekawe — to właśnie Amerykanie poinformowali o sprawie polskie władze.
Śledztwo przedłużone
W poniedziałek prokuratura przedłużyła śledztwo do 17 września. Nieoficjalnie mówi się, że będzie analizować, czy rzeczywiście plan pośrednictwa w handlu długami przez Invex miał poparcie Andrzeja Szarawarskiego i Jerzego Podsiadły, wówczas szefa, a dziś wiceprezesa koncernu. Byłego wiceministra obciążył zeznaniami Wiesław Kaczmarek, były szef resortu skarbu. O zamieszaniu w sprawę Jerzego Podsiadły ma świadczyć pismo z 18 czerwca 2002 r., w którym zapewnia, że nie ma nic przeciwko transakcji.
Różne interpretacje
Pismo można bardzo różnie interpretować — dowiedzieliśmy się w prokuraturze. Na przykład zarząd PKP uznał, że PHS popiera proponowaną przez Invex transakcję. Jeśli prokuratura udowodni, że menedżerowie PHS chcieli, by Maciej D. skupował długi koncernu, lista podejrzanych może się wydłużyć. Udowodnienie, że Maciej D. miał poparcie Andrzeja Szarawarskiego i Jerzego Podsiadły, może nawet doprowadzić do storpedowania prywatyzacji. Koncern na razie nie skomentował sprawy.