Co zrobi nowy szef Fed, gdzie buduje się najwięcej mieszkań i kto się boi KSeF. PB Bilans

Marek ChądzyńskiMarek ChądzyńskiMarcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2026-01-30 13:38

Już sama zapowiedź ogłoszenia nazwiska nowego szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej spowodowała spadek cen złota i umocnienie dolara. Na polskim rynku znowu głośno o Columbus Energy, zyski banków znów biją rekordy a Ministerstwo Cyfryzacji nie odpuszcza podatku cyfrowego. Sprawdzamy też, gdzie w Polsce powstaje najwięcej mieszkań i czy ma to jakiś związek z dzietnością. To niektóre tematy najnowszego odcinka PB Bilans.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Kurs złota zaczął spadać, w piątek rano cena uncji malała o ponad 4 proc. i to może być początek większej korekty, choć raczej nie koniec hossy. Pytanie o bańkę na rynku złota pojawia się coraz częściej, podobnie jak dyskusje o bańce w sektorze AI. Ale, jak mówi stara giełdowa mądrość: jeśli wszyscy mówią o bańce, to prawdopodobnie jej nie ma. Prawdziwe bańki, które pękały z hukiem – jak internetowa sprzed 26 lat czy na rynku nieruchomości w USA – narastały po cichu, bez szeregu ostrzegawczych publikacji w mediach finansowych.

Wcześniej ceny złota odnotowały bezprecedensowy rajd. Rosły, bo niepewność na świecie nie maleje. A jej powodów jest bez liku. Czekamy na rozwój wydarzeń w Iranie, u wybrzeży którego USA gromadzą flotę. Ale też rynek czekał na namaszczenie przez Donalda Trumpa nowej osoby na szefa Fed. Inwestorzy byli przekonani, że nowy prezes Rezerwy Federalnej będzie podzielał pogląd prezydenta USA na sprawę stóp procentowych: czyli będzie zwolennikiem ich radykalnego cięcia. To osłabiało dolara i wzmacniało notowania złota.

Zarówno hossa na rynku złota, jak i osłabienie dolara, trwały dość długo, dolar wobec złotego w ciągu ostatniego roku stracił na wartości prawie 13 proc., a jego kurs spadł właśnie poniżej granicy opłacalności eksportu. Ten próg to, według ostatnich danych Narodowego Banku Polskiego, 3,56 zł za dolara. Teoretycznie oznacza, że eksport z Polski rozliczany w tej walucie się nie opłaca. To oczywiście teoria – umowy są często podpisywane z wyprzedzeniem i są zabezpieczane przed zmianami kursu, a eksport dolarowy to niewielka część polskiej sprzedaży zagranicznej.

Z perspektywy makro słaby dolar jest dla nas korzystny, bo dużo w tej walucie importujemy, zwłaszcza paliwa. Tańsza benzyna działa dezinflacyjnie, co może skłonić Radę Polityki Pieniężnej do większych obniżek stóp procentowych.

Nowy szef Fed

Umocnienie dolara i spadek cen złota – ale również gorsze notowania miedzi i innych aktywów, których kurs rósł w ostatnich dniach na fali niepewności – wiązane były ze spekulacjami wokół wyboru nowego szefa Rezerwy Federalnej. Prezydent Donald Trump od tygodni budował napięcie wokół tej sprawy. Kadencja Jerome'a Powella kończy się dopiero w maju, ale prezydent postanowił ogłosić następcę znacznie wcześniej, by wywrzeć presję na obecnym szefie rezerwy.

Jeszcze przed oficjalnym wskazaniem następny na krótkiej liście kandydatów byli Kevin Warsh, były gubernator i członek zarządu Fed oraz Kevin Hassett, obecnie szef Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu.

Krótko przed ogłoszeniem nazwiska kandydata w górę poszły akcje Kevina Warsha, który co prawda opowiada się za obniżeniem stóp procentowych, ale jego podejście jest nieco bardziej złożone niż u „gołębiego” Kevina Hassetta. Wiara, że to Kevin Warsh zostanie nowym szefem Fed, ruszyła rynkiem. Warsh wskazuje na przykład na zbyt rozdęty bilans Fed, który spuchł w wyniku prowadzonego wcześniej programu skupu aktywów. Zdaniem Kevina Warsha należy go zredukować – co w istocie może sprowadzać się do wyprzedaży aktywów, będącej substytutem zaostrzenia polityki pieniężnej. W takich warunkach obniżka stóp procentowych równoważyłaby efekty takiej wyprzedaży.

Dodatkowo Kevin Warsh mocno wierzy w poprawę produktywności dzięki rozwojowi sztucznej inteligencji. Większa produktywność również działa antyinflacyjnie, co także otwierałoby drogę do obniżek.

Na giełdzie znów się mówi o Columbus Energy

Columbus Energy znów znalazł się w centrum uwagi. Tym razem za sprawą „opóźnionej informacji poufnej”, którą opisał Puls Biznesu. Spółka z opóźnieniem podała informację o nieprawomocnym wyroku sądu podważającym uchwałę, na podstawie której Columbus Energu przeniósł część swojego majątku na spółkę kontrolowaną przez swojego prezesa. O sprawie Columbus poinformował w komunikacie dopiero po publikacji PB. Tłumaczył, że niepublikowanie informacji o pozwach i niekorzystnym wyroku wynikało z ochrony interesów spółki.

„Ujawnienie informacji mogłoby negatywnie wpłynąć na postrzeganie standingu finansowego Columbus przez partnerów finansowych, z którymi toczą się negocjacje w sprawie finansowania i w istocie mogłoby ograniczyć możliwości rozwoju Columbus w zakresie realizacji bieżącej działalności operacyjnej”, podała spółka w komunikacie, a pozew powiązała z konfliktem w Saule Technologies.

Wokół Columbusa jest ostatnio głośno i niekoniecznie jest to pożądany przez nią rozgłos. Spór w Saule Technologies, o którym mowa, to konflikt z Olgą Malinkiewicz, wynalazczynią technologii perowskitów – materiałów, które miały zrewolucjonizować fotowoltaikę. Columbus stara się przejąć prawa do spółki Saule Technologies, czemu wynalazczyni stanowczo się sprzeciwia. Obie strony prowadzą spór publicznie i niezależnie od tego, kto ma w nim rację, skutek jest jeden: technologia nie została skomercjalizowana i nie zanosi się, żeby stało się tak w najbliższym czasie.

Historia ta pokazuje problemy z ładem korporacyjnym i finansowaniem innowacji w Polsce. Perowskity, podobnie jak wcześniej grafen czy błękitny laser, były wielką polską nadzieją, która nie doczekała się komercjalizacji mimo ogromnych nakładów publicznych i prywatnych. Największym problemem polskiego systemu innowacji jest brak ludzi z kapitałem, wiedzą i cierpliwością. Polski biznes i urzędnicy boją się ryzyka. Przykładów sukcesu polskiej myśli jest niewiele i zwykle ma to związek z finansowaniem projektu za granicą. Na przykład Eleven Labs – spółka, która stworzyła najlepsze narzędzie AI do syntezy mowy, korzystając z kapitału z USA i Wielkiej Brytanii – w kolejne rundzie finansowania ma szansę na wycenę w wysokości 10 mld dolarów.

Gdzie buduje się najwięcej mieszkań

W ubiegłym roku w Polsce oddano 208 tysięcy mieszkań. Analizując dane GUS, widać wyraźny wzorzec: najwięcej buduje się w tzw. obwarzankach wokół dużych miast i w niektórych dużych miastach. Jednocześnie to właśnie w obwarzankach odnotowuje się też największą dzietność w kraju. Może to potwierdzać tezę, że dostępność mieszkań jest kluczowa dla demografii.

Model rozwoju Polski zaczyna przypominać zachodni: mieszkamy pod miastem, a do pracy dojeżdżamy do centrum. Żeby ten model w pełni zadziałał potrzebny jest jednak sprawny transport publiczny w obrębie aglomeracji, a tu wciąż mamy sporo do zrobienia.

Bez tego tworzenie metropolii rodzi pewnie ryzyka, takie jak niewydolność transportowa. Kluczem jest spójna polityka aglomeracyjna. Pomysły na taką są, znajdziemy je choćby w Strategii Rozwoju Polski do 2035 roku, przygotowanej przez Ministerstwo Funduszy i Rozwoju Regionalnego. Problem w tym, że to ciągle projekt, do tej pory nieprzyjęty przez rząd.

W najnowszym odcinku rozmawiamy również o:

- obowiązkowym wdrożeniu KSeF od lutego dla dużych i średnich firm – przedsiębiorcy wciąż czują się jak dzieci we mgle, choć pilotaże zaczęły się w 2021 roku;

- nowej odsłonie reformy Państwowej Inspekcji Pracy

- podatku cyfrowym od Big Techów, który może przynieść budżetowi 30 miliardów złotych w ciągu dekady;

- rekordowym zysku polskiego sektora bankowego w 2025 roku – 46 miliardów złotych mimo spadku stóp i wysokich podatków.

Możesz zainteresować się również: