Handlowcy pod deflacyjną presją

opublikowano: 19-05-2015, 00:00

Wyniki Emperii i właściciela Biedronki pozytywnie zaskoczyły, a Eurocash nie rozczarował. Spółki z sektora mają jednak przed sobą trudne miesiące.

Deflacja w Polsce ostatnio wyhamowała — w kwietniu ceny żywności były co prawda o 2,5 proc. niższe niż rok wcześniej, ale miesiąc do miesiąca skoczyły o 0,6 proc. To powinna być dobra wiadomość dla dystrybutorów i detalistów z sektora FMCG, czyli sprzedaży dóbr szybkozbywalnych. Różowo jednak nie jest. Luis Amaral, prezes i główny akcjonariusz Eurocashu, czyli gracza numer dwa w polskim handlu spożywczym i hurtownika numer jeden, jest ostrożny i nie spodziewa się wyraźnej poprawy otoczenia rynkowego.

— Dynamika LFL [sprzedaży porównywalnej, na tej samej powierzchni sklepów co rok wcześniej — red.] zależy głównie od deflacji. Ta według części analityków ma się zmniejszyć w drugim kwartale, ale ja nie jestem tak optymistyczny, nie dostrzegam na razie sygnałów, świadczących o jej spadku — mówił Luis Amaral podczas telekonferencji z analitykami.

Pozorna poprawa

Pod koniec kwietnia zaskakująco dobre wyniki sprzedaży pokazało portugalskie Jeronimo Martins, właściciel Biedronki. W Polce osiągnęło około 8,8 mld zł przychodów i w ujęciu LFL urosło o 2,9 proc., najmocniej od trzeciego

kwartału 2013 r. Duży wzrost przychodów pokazał również Eurocash. Sięgnęły one 4,6 mld zł przychodów, o 24 proc. więcej niż rok wcześniej, głównie dzięki konsolidacji przejętej w ubiegłym roku dystrybucji Kolportera i sieci InMedio. W ujęciu LFL spółka jednak nie urosła, zanotowała też 3,4 ml zł straty netto. Pozytywnie zaskoczyła natomiast najmniejsza w tym gronie Emperia, operator sieci supermarketów Stokrotka.

— W pierwszym kwartale na wyniki spółek z sektora FMCG pozytywny wpływ miał efekt kalendarzowy, czyli wcześniejsza Wielkanoc. W drugim kwartale handlowcy nadal będą jednak pod dużą presją deflacyjną, która odbije się na poziomie sprzedaży LFL, pewnej poprawy można oczekiwać dopiero od trzeciego kwartału. Emperia mimo trudnego otoczenia rynkowego ma potencjał do poprawy wyników dzięki stałemu zwiększaniu efektywności operacyjnej, m.in. usprawnianiu własnej logistyki. Eurocash natomiast nominalnie na pewno urośnie dzięki konsolidacji przejętych spółek, ale dopiero po wynikach drugiego kwartału przekonamy się, czy jest w stanie w trudnym otoczeniu zapobiec spadkom na poziomie LFL — ocenia Jakub Viscardi, analityk DM BOŚ.

Ostra walka

Trudne otoczenie w handlu FMCG to nie tylko kwestia deflacji, ale też zażartej wojny cenowej między sieciami, trwającej od połowy 2013 r. Tracą na niej przede wszystkim największe i średnie sklepy.

— Dyskonty rosną szybciej niż ktokolwiek inny na rynku, odbierając udziały przede wszystkim hipermarketom. Duże supermarkety też tracą, dobrze natomiast wyglądają wyniki sklepów convenience i proximity, czyli placówek o powierzchni między 40 a 100 mkw. — ocenia Jan Domański z Eurocashu.

Poprawiająca się kondycja Biedronki to zły sygnał dla Eurocashu. — W drugim kwartale sytuacja w branży nadal będzie trudna — deflacja może się trochę zmniejszyć, ale nadal bardzo mocna będzie walka konkurencyjna i presja na ceny. Każdą spółkę trzeba rozpatrywać indywidualnie.

W trudnym otoczeniu zyskiwać będzie Jeronimo Martins jako dobrze poukładany lider rynku, przyciągający klientów „codziennie niskimi cenami”, trzymający koszty w ryzach i racjonalnie rozwijający sieć. Eurocash jako hurtownik ma gorzej — obsługiwane przez niego małe sklepy tracą klientów na rzecz tanich dyskontów, więc by im pomóc, spółka musi oddać część swojej marży. W przypadku Emperii z racji małej bazy i rozwoju sieci sklepów wyniki będą się poprawiać, mimo niekorzystnych dla spółki trendów rynkowych — ocenia Tomasz Sokołowski, analityk DM BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu