Hiszpania to nie Grecja, nie żyła ponad stan

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 18-12-2009, 07:33

Madrytowi nie grozi niewypłacalność, zapewnia Manuel Conthe. Znany hiszpański ekonomista uważa, że gospodarka jego kraju jest bezpieczna. Z polskiej powinniśmy być dumni.

Grecja z każdym tygodniem traci na wiarygodności. Na rynku nie milkną spekulacje, w którym następnym kraju strefy euro pojawi się zagrożenie niewypłacalnością. Wśród głównych kandydatów wymienia się Hiszpanię, gdzie dług publiczny również galopuje, a bezrobocie jest najwyższe w Unii Europejskiej. Według Manuela Conthe, byłego wiceministra finansów, i szefa nadzoru finansowego Hiszpanii oraz wiceprezesa Banku Światowego, gospodarce jego kraju nie grozi niebezpieczeństwo.

— Prawdą jest, że dług publiczny Hiszpanii szybko rośnie, ale nadal jest na niskim poziomie. W przyszłym roku nie przekroczy 70 proc. w relacji do PKB [to dwukrotnie niższy poziom niż w Grecji — red]. Niebezpieczeństwa niewypłacalności nie ma — mówi Manuel Conthe, obecnie pracujący w kancelarii Bird Bird.

Hiszpański ekonomista jest pod wrażeniem polskiej gospodarki — jako jedyna w Unii Europejskiej uniknęła recesji.

— To powód do dumy. Polsce udało się uchronić realną gospodarkę od wirusa panującego na światowych rynkach finansowych — mówi Manuel Conthe.

Dostrzega problemy fiskalne, z jakimi zmaga się polski rząd, ale nie widzi w nich poważnego zagrożenia.

— Dług rzeczywiście rośnie dość szybko, ale to dziś normalne zjawisko. W porównaniu z wieloma innymi krajami w Unii Polska i tak wygląda pod tym względne całkiem nieźle. Polski rząd świetnie poradził sobie w zarządzaniu kryzysowym — uważa ekonomista.

Więcej w piątkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane