HSBC myśli o emigrantach

ET
opublikowano: 2008-07-04 00:00

Bank nie wybiera się na szeroki rynek. Woli wybierać nisze, gdzie konkurencja jest mała lub nie ma jej wcale.

Bank nie wybiera się na szeroki rynek. Woli wybierać nisze, gdzie konkurencja jest mała lub nie ma jej wcale.

W kilkanaście dni od premiery nowej usługi — HSBC Premier — bank pozyskał ponad 200 klientów. Niemało. Klub Premier tworzy bowiem dość elitarne towarzystwo. Żeby zostać jego członkiem, trzeba wykazać się saldem na koncie minimum 150 tys. zł.

— Nie jest to bankowość prywatna, lecz oferta dla osób o wyższych niż przeciętna zarobkach. Próg wejścia w Polsce należy do najniższych spośród 39 krajów, w których działa Premier — wyjaśnia Janusz Dedo, prezes HSBC.

Wszędzie tam, gdzie klient banku znajdzie szyld HSBC Premier, będzie potraktowany tak jakby nie opuszczał rodzimego kraju: ma dostęp do konta i wszystkich operacji, jego historia kredytowa „podróżuje” za nim.

— Premier jest jedną ze sztandarowych globalnych usług banku. W Polsce jest już na tyle dużo mobilnych, dobrze zarabiających osób, iż nadszedł czas na zaoferowanie im najlepszej światowej usługi — mówi prezes.

Strategia HSBC w Polsce polega na tym, żeby wynajdywać nisze, w których konkurencja jest mała lub nie ma jej wcale.

— Często słyszę pytania, kiedy HSBC zacznie otwierać oddziały. Otóż wyjaśniam, że nie taką obraliśmy drogę rozwoju. Nie jest sztuką wydać pieniądze na budowę sieci. Rynek jest już w znacznym stopniu nasycony. Nie mamy zamiaru konkurować liczbą oddziałów, ale wyróżniać się jakością usług oraz ofertą — podkreśla Janusz Dedo.

HSBC bierze na celownik przede wszystkim duże firmy, które prowadzą biznesy za granicą, ze szczególnym uwzględnieniem Azji i Ameryki Południowej, gdzie ma mocną pozycję. Drugą ważną grupą klientów są osoby o zarobkach powyżej przeciętnej.

Bank zastanawia się, w jaki sposób spożytkować potencjał emigracji zarobkowej. Na Wyspach Brytyjskich kilkanaście tysięcy osób korzysta z usługi Passport, którą HSBC przygotował specjalnie dla Polaków. Bank myśli też o polonusach w USA i Kanadzie.

Ale nie tylko. Ponieważ jest globalnym bankiem, chciałby, by z usługi mogli korzystać np. Wietnamczycy oraz inni cudzoziemcy, którzy pracują w Polsce, a w ich krajach działa oddział HSBC.