HTL nie lubi długów

Marcin Dybek
10-05-2007, 00:00

Atutem spółki jest pozycja lidera

Niespełna pół roku temu byliśmy świadkami giełdowego debiutu HTL Strefy, dzięki któremu spółka uzyskała 62 mln zł. Głównym celem emisji była spłata zadłużenia. Cel niezbyt atrakcyjny. Emisja akcji w celu spłaty zadłużenia oznacza zamianę tańszego kapitału na kapitał droższy. Każdemu analitykowi nasuwa się wówczas pytanie, czy przypadkiem celem tego kroku nie jest przerzucenie ryzyka inwestycyjnego na akcjonariusza, któremu nie trzeba zwracać uzyskanych z emisji pieniędzy. Często robią tak firmy mające kłopoty finansowe. Zarząd HTL Strefy wyjaśniał, że działa w specjalnej strefie ekonomicznej. W takich warunkach zobowiązania nie tworzą tarczy podatkowej, więc nie ma sensu ich utrzymywać lub tworzyć. Mnie osobiście ten argument nie przekonuje.

Na spłatę zadłużenia poszła tylko część pieniędzy uzyskanych z emisji. Reszta ma służyć rozwojowi, zwłaszcza na rynku amerykańskim. Stany Zjednoczone są głównym odbiorcą produkcji. HTL Strefa zamierza wybudować za oceanem fabrykę, co pozwoli zaoszczędzić na kosztach transportu. Zarząd wstępnie deklarował, że do 2010 r. chce zainwestować na rynku amerykańskim 30-40 mln dolarów. Przez chwilę nawet wydawało się, że kwota ta stanie się kilkukrotnie wyższa. Zamiar przejęcia amerykańskiej firmy wartej kilkaset milionów dolarów zelektryzował rynek. Pomysł jednak został zarzucony. Niemniej planowane inwestycje trzeba będzie jakoś sfinansować i prawdopodobnie czekają nas jeszcze kolejne emisje akcji, bo do zwiększania długu spółka ma raczej awersję. Rzeczywiście, na koniec 2006 r. zobowiązania spadły do niecałych 6 mln zł, wobec 113 mln kapitału własnego. Wskaźnik zadłużenia ogólnego wynosi więc niecałe 6 proc.

Trochę dziwi polityka unikania zobowiązań na cele inwestycyjne. Jak ktoś woli dzielić się swoją własnością, niż pożyczyć pieniądze, robię się nieco podejrzliwy, czy przypadkiem finansowana inwestycja nie jest zbyt ryzykowna. Generalnie właściciele spółek wolą bardzo korzystne inwestycje finansować zobowiązaniami. Jeżeli interes jest opłacalny, to bez problemu można spłacić wierzycieli i dalej czerpać korzyści z inwestycji wyłącznie dla siebie. Pozbycie się udziałowców domagających się należnej im części jest znacznie trudniejsze. Dlatego przy bardzo korzystnej inwestycji emisja akcji rozważana jest dopiero wówczas, gdy istnieją uzasadnione obawy o możliwości obsługi zadłużenia. Dywidend nikomu gwarantować nie trzeba. Z drugiej strony dzisiejszy rynek giełdowy jest jednak taki, że można na nim sprzedać bardzo drogo akcje, pozostawiając sobie kontrolę nad spółką. Doskonale to czują właściciele przedsiębiorstw stojących w kolejce na parkiet.

HTL Strefa miała słabszy 2004 r., ale rok później było już dobrze. Podobnie w roku 2006, gdy zysk netto wyniósł ponad 17 mln zł. Nieco niepokoić może jedynie spadek marży zysku. Atutem HTL Strefa, specjalizującej się w produkcji bezpiecznych nakłuwaczy, jest bez wątpienia pozycja światowego lidera z 22-procentowym udziałem w rynku. Warto zaznaczyć, że tę pozycję osiągnęła w kilka lat. To robi wrażenie i świadczy o tym, że możliwości rozwoju niewątpliwie jeszcze są przed spółką.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dybek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / HTL nie lubi długów