Idea przejmie Getin

opublikowano: 17-01-2019, 22:00

Fuzja ma przynieść sporo synergii kosztowych, obniżyć koszt finansowania i wzmocnić kapitały. Połączony bank na papierze wygląda nieźle

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki jest cel połączenia dwóch banków Leszka Czarneckiego
  • Na jakie korzyści z fuzji mogą liczyć akcjonariusze
  • Czy nowy, większy podmiot będzie w stanie przynosić poważne zyski

Getin Noble i Idea Bank podjęły uchwały o połączeniu banków, które, jeśli uzyskane zostaną regulacyjne zgody, powinno zakończyć się w III kw. Podmiotem przejmującym będzie Idea. Parytet wymiany to 0, 185 akcji Idei za jedną akcję Getinu.

Informacja o fuzji nie jest zaskoczeniem, bo obydwa banki już wczesnym latem ubiegłego roku zapowiedziały, że zaczną badać sensowność połączenia. Leszek Czarnecki miał już w 2015 r. zobowiązać się wobec nadzoru, że do 2017 r. połączy Idea Bank, w którym ma 77 proc. akcji, z Getin Noblem, gdzie kontroluje 67 proc. kapitału. Komisja Nadzoru Finansowego od lat wyraźnie mówiła, że nie życzy sobie, żeby jeden inwestor miał dwa banki. Wobec Leszka Czarneckiego długo zachowywała wyrozumiałość. Ostatecznie to nie nadzór, ale okoliczności przymusiły wrocławskiego biznesmena do połączenia banków. Gdyby nie afera związana z zaangażowaniem Idei w sprzedaż papierów GetBacku, która zrujnowała jej wizerunek, obydwa banki działałyby osobno. Skandal ujawnił, jak słabej jakości jest bilans banku, utkany z produktów, od których prowizja została już skonsumowana z góry i dzisiaj generują głównie koszty, a nie przychód. Biznes jest niedochodowy, Idea ponosi straty i fuzja z Getinem jest dla niej jedynym wyjściem.

Dwa minusy dają plus

Problem w tym, że mariaż można skwitować znanym powiedzeniem: prowadził ślepy kulawego. Getin jest w trakcie programu naprawczego i kiedy w IV kw. ubiegłego roku powoli wychodził na prostą, afera podsłuchowa w KNF zepchnęła bank na skraj bankructwa. Założenia biznesowe przyjęte w planie wzięły w łeb. Getin nadal nie zarabia, a potrzebuje kapitału.

Jednym z głównych celów fuzji ma być właśnie wzmocnienie kapitałowe połączonego banku. W Idei biznesu nie ma, ale jest kapitał, którego Getin potrzebuje jak tlenu. To wprost wynika z prezentacji przygotowanej dla inwestorów wyjaśniającej zasadność fuzji. Koncentruje się ona głównie na synergiach kosztowych. O przychodowych są dwa ogólniki dotyczące uzupełniającej się oferty i możliwości cross-sellingu do dwóch baz klientów. Oszczędności po połączeniu będą rzeczywiście spore: 370 mln zł w latach 2019-21 i docelowo 180 mln zł rocznie. Przy kosztach fuzji wielkości 220 mln zł, połączenie banków to czysty zysk.

Na czym bank zaoszczędzi? Na sieci Idea Banku, która choć nieliczna, jest kosztowną zabawką, na systemie IT i na kosztach finansowania. Getin ciężko przepłaca za depozyty, jednak Idea bije go na głowę. W pierwszym banku średni koszt finansowania w III kw. był poniżej 2 proc., w drugim — grubo powyżej. Po połączeniu spodziewany koszt ma być mniejszy niż 1 proc. i będzie wyższy od średniej rynkowej o 50 pkt proc.

Prezentacja pod kupujących

Zarządy Getinu i Idei obiecują, że połączony bank dzięki oszczędnościom, optymalizacji bilansu i kosztów ryzyka, mocniejszym kapitałom, większej skali będzie w stanie przerzucić się na bardziej marżowe produkty i odzyskać rentowność. Bank postawiłby na kredyty niehipoteczne, których udział w bilansie wzrósłby do 2021 r. do 17 proc. z 11 proc. w III kw. 2018 r. Udział hipotek zmniejszyłby się odpowiednio z 41 do 37 proc.

Według projekcji w 2021 r. rentowność banku miałaby wynieść 8 proc. Nie są to Himalaje, ale jak na banki, które toną w stratach i mają mnóstwo problemów, żeby wymienić spodziewane roszczenia klientów wobec Idei, osiągnięcie tego poziomu będzie stanowiło wyzwanie. Nowy bank ma się nazywać Getin Noble. Po połączeniu z 78 mld zł sumy bilansowej zająłby siódme miejsce w branży, przed Millennium (73 mld zł) i za BGŻ BNP Paribas (111 mld zł). Na papierze nieźle to wygląda.

W kilku miejscach prezentacji zarządy banków przypominają o rozpoczęciu poszukiwania nabywców oraz informują o rozpoczęciu rozmów z funduszami private equity. Czytając prezentację można odnieść wrażenie, że jest ona bardziej przygotowana dla potencjalnych kupujących, w mniejszym stopniu dla inwestorów. Ma pokazać, że za małe pieniądze można kupić duży, osadzony na rynku, bank.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane